Alberto Saichann serwuje trzy skrajnie różne opowieści w czerni i bieli. „Psy wojny”, których mordercza determinacja rośnie dzięki tajemniczej kurtyzanie. Bohater próbujący wyrwać się z klatki w dystopijnym świecie. Seria brutalnych nowel, które testują granice przyzwoitości. Czy w ponurych planszach argentyńskiego mistrza znajdzie się miejsce dla nadziei?
To album o wyrazistym, brudnym charakterze. Uderza surowością i brakiem litości dla bohaterów. Czytelnik zostaje wrzucony prosto w gęsty klimat noir. Każda strona to walka o przetrwanie, niezależnie od tego, czy przedstawia dystopijne sci-fi czy wojenno-mistyczną opowieść. Co szczególnie ciekawe w przypadku plansz rysowanych przez tego samego artystę – ich styl zmienia się zależnie od scenariusza.

Wizualnie album to prawdziwy pokaz siły. W rysunkach Saichanna, które przypominają mi nieco styl ulubionego Jordiego Berneta, czuć też echa szkoły brytyjskiej. Momentami kreska przypominała mi także grafiki spod szyldu „AQQ”, w szczególności Andrzeja Janickiego. Autor po mistrzowsku operuje czernią i światłocieniem. Tworzy niesamowite przestrzenie, nasyca je fantazją, erotyką i mrokiem. Nie potrzebuje koloru, by oddać wszystkie barwy opowieści. Każda plansza to popis artystycznej ekspresji.

Mimo genialnej oprawy, album bywa nierówny fabularnie. Za poszczególne historie odpowiadają różni scenarzyści. O ile opowieść wojenna ma w sobie to „coś”, a historia sci-fi imponuje dopracowaną wizją i zaskakuje zwrotami akcji, o tyle finałowy zbiór szortów, do których scenariusz napisał rysownik, wydał mi się bezładny. Autor postawił na konwencję „minimum treści, maksimum agresji”. O ile kupuję ją w przypadku „Lobo” czy „Ranxa”, to tutaj czegoś mi w niej zabrakło. Być może dystansu.

Album: „Saichann: Kwiat, Bakteria, Bronx” warto mieć w bibliotece przede wszystkim dla warstwy graficznej. Choć scenariuszowo nie wszystkie historie prezentują ten sam poziom, to bronią się unikalnym klimatem. Historie te wyrosły z innej kultury, niż popularne amerykańskie czy frankofońskie tytuły. Bliżej im do naszego podwórka czy „2000 AD”, a są to klimaty szczególnie mi bliskie. Album przypomina o czasach, gdy komiks nie bał się być brudny, prowokujący i bezkompromisowy.
Ocena: 8/10 ⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐
~ Józef Śliwiński

Więcej komiksów na Instagramie: komiksowy_pamietnik
Cena okładkowa: 110 zł
Format: 210×290 mm
Liczba stron: 220
Oprawa: twarda
Wydawca: Lost in Time
Data wydania: marzec 2026
Data oryginalnego wydania: styczeń 1994
