70 lat po wydarzeniach Poznańskiego Czerwca 1956 Teatr Muzyczny w Poznaniu powraca do historii pierwszego powojennego strajku robotniczego, wystawiając spektakl Rewolta. Nie jest to jednak jedyna rocznica, którą w tym roku świętuje Poznań. Również 70 lat temu powołano Państwową Operetkę Poznańską – dzisiejszy Teatr Muzyczny.
Co się dzieje, gdy ludzie mają dość? W Poznaniu w ’56 wyszli na ulicę, żądając chleba i godności. Ale wcześniej żyją jak co dzień. Pracują, stoją w kolejkach, żenią się, próbują przetrwać. Rok 1956 w Poznaniu był właśnie taki. Napięcie narastało powoli. Jednocześnie był to rok, w którym do życia została powołana Państwowa Operetka Poznańska, czyli dzisiejszy Teatr Muzyczny w Poznaniu, który w tym samym miejscu istnieje od 70 lat. Absurd? Wręcz przeciwnie!
Poznaniacy zawsze inaczej!
Warto pamiętać, że w obecnej siedzibie Teatru przy ulicy Niezłomnych przez sześć lat II Wojny Światowej mieściła się siedziba Gestapo. W 1956 roku w tym samym gmachu działał już Dom Żołnierza. Trudno o bardziej nieoczywiste miejsce dla Operetki, którą powołano do życia w marcu, a już w maju odbyła się premiera inaugurująca otwarcie! Na scenę sprowadzono zarówno doświadczonych śpiewaków, jak i młodych, obiecujących artystów. Chór, balet i orkiestrę tworzyli uczniowie i studenci szkół muzycznych. Sam budynek wołał o pomoc i woła o nią do dziś. Dlaczego? Ciasne, prowizoryczne pomieszczenia, dzielone szatnie, próby w kawiarni, zbyt mała scena, nad którą, piętro wyżej odbywały się potańcówki, zakłócające spektakle. Prowizorka, która miała być tymczasowa, okazała się zaskakująco trwała. Tak trwała, że dziś, czytając te słowa, możecie w każdej chwili sprawdzić repertuar Teatru na kolejne miesiące i wybrać się na spektakl w tym samym miejscu, w którym w 1956 roku zasiedli pierwsi widzowie!
Wyjątkowo zimny maj?
Niekoniecznie, bo w Poznaniu już wtedy zaczynało wrzeć, szczególnie w zakładach Cegielskiego (daw. Zakłady Metalowe im. Józefa Stalina w Poznaniu). Zmęczenie robotników, nadgodziny, wyśrubowane, niemożliwe do osiągnięcia normy i poczucie niesprawiedliwości wciąż narasta. A obok tego – potrzeba, żeby na chwilę się od tego oderwać. Posłuchać muzyki, zobaczyć świat, który choć przez moment wygląda inaczej. Z jednej strony mamy w Poznaniu robotniczy protest, który był jednym z pierwszych tak wyraźnych wystąpień przeciwko władzy w powojennej Polsce. Z drugiej, historię powstania instytucji kultury, która przez dekady współtworzyła życie artystyczne miasta.

Chodźcie wszyscy, jest Rewolta!
Dzisiaj w Poznaniu, w tym samym miejscu, historia wraca na scenę Teatru Muzycznego. 70 lat później, odbywa się premiera spektaklu Rewolta – opowieści o przebudzeniu i o tym, co się dzieje, gdy ludzie mówią „dość”. Twórcy Rewolty nie próbują udawać, że strajk poznańskich robotników z 1956 roku to zamknięty rozdział. Wręcz przeciwnie – budują w widzu poczucie niewygodnego déjà vu. Czy historia zatacza koło?
– Młodzi, którzy nie mają mieszkań, ubezpieczenia, którzy pracują ciężko, a zarabiają za mało – to przecież tematy, które dotyczą ludzi obecnie – mówi Przemysław Pilarski, twórca libretta.
Tylko w Poznaniu!
Premiera Rewolty zbiegła się z dwiema ważnymi dla Poznania rocznicami. W maju odbędzie się uroczystość wmurowania kamienia węgielnego pod nową siedzibę Teatru. Co ciekawe, 70. rocznicę określa się mianem „kamiennej”, co nadaje wydarzeniu dodatkowy, symboliczny wymiar. A kto, jeśli nie Poznaniacy, potrafi wychodzić ze wszystkiego obronną ręką? W końcu, jak pisał poeta Stanisław Przybyszewski: Poznań nie zna kompromisów – wszystko, co robi, robi sumiennie, gruntownie i na czysto.