Jakoś tak wyszło, że dopiero niedawno dotarłem do kina na „Gladiatora 2”. Już nawet nie pamiętam, jak dawno temu odbyła się premiera filmu Ridleya Scotta. Przy okazji wizyty w kinie Helios, moją uwagę przykuła wielka, tekturowa reklama w klimacie 3D. Był to Sonic wraz ze swoją ekipą, którzy zapraszali na trzecią część ich przygód. Dawno nie byliśmy na żadnym filmie dla dzieci, a że w szybkiego jeża za dzieciaka się trochę pograło, to pomyślałem, że to może być dobry pomysł, żeby wybrać się z najmłodszymi domownikami. Z tymi animacjami bywa różnie, więc miałem spore wątpliwości. Już nawet nie pamiętam czy widziałem którąś z wcześniejszych części, więc nie wiedziałem czego się w sumie spodziewać. Kojarzyłem tylko, że antagonistę Doktora Robotnika odgrywał Jim Carrey. Najważniejsze, żeby młodzi się dobrze bawili, a ja nie przysnął.
No i co? Po blisko półtora godzinnym seansie byłem zachwycony. Dawno się tak dobrze nie bawiłem na filmie „dla dzieci”. Ostatnio oglądałem „ W głowie się nie mieści 2”, które umówmy się – jest dość ambitną bajką i chodzi w zupełnie innej kategorii. Natomiast porównując w tej samej kategorii Sonica do „Mario Bros” – to brachole wyszli dość cukierkowato i dziecinnie (może dlatego, że to była animacja dla dzieci). Mario wymęczył mnie strasznie. Trzecia ekranizacja Sonica okazała się historią bardziej „dojrzałą”, którą śmiało można polecić starszym widzom.
Historia, jak historia. Filmowcy odnieśli się do gry „Sonic Adventure 2”. Jest ekipa, w skład której wchodzi główny bohater, Tails (latający lisek gadżeciaż) oraz Knuckles (czerwony jeż po metabolikach). Muszą powalczyć z Shadowem, czyli z oldschoolową wersją zmutowanego Sonica. Jest tak silny, że aż sam na siebie musi uważać. Typa odmrozili w jakiejś bazie wojskowej, a że nie ma przepracowanych traum sprzed 50. lat, to gdzieś musi dać upust swoim emocjom. Akurat trafiło na całą ludzkość. Do tego wtóruje mu dziadek Doktora Robotnika oraz sam Doktor Robotnik. Tutaj Jim Carrey wciela się w dwie postaci o robi to świetnie.
Mamy tutaj puszczone oczko do starszego widza, w różnej formie. Polski dubbing daje rade. Np. w dialogach można wyłapać dziennikarski klasyk Mateusza Borka, czyli „chyba pomyliłeś odwagę z odważnikiem”. Duża rolę odgrywa tutaj muzyka i nostalgia z nią związana, ale o tym zaraz, bo całe show skradł wspomniany Jim Carrey. On ma cały czas to coś, czym bawił nas w latach 90., i tutaj był po prostu wspaniały. Bawił swoimi ruchami, mimiką twarzy i wypowiadanymi kwestiami. Jego taniec pod numer „Galvanize” autorstwa Chemical Brothers skradł moje serce. Jakie było moje zaskoczenie, gdy na sali usłyszałem The Prodigy i ich „Firestarter” – oczywiście w scenie z Doktorem.

Biorąc pod uwagę świetną grę Jima i to, jak bawił się formą Doktora, zaskoczyła mnie jego wypowiedź dla portalu Deadline. Aktor udzielił wywiadu, w którym jasno dał do zrozumienia, że w Sonicu pojawił się ze względów finansowych: – Szczerze mówiąc, potrzebuję pieniędzy.
Nie wiadomo jednak do końca, jak interpretować wypowiedż „emerytowanego” gwiazdora, gdyż przy premierze drugiej części Sonica wypowiadał się w podobnym tonie. Teraz przy okazji premiery trzeciej części powiedział jeszcze: – To była hiperbola – odpowiedział Carrey z uśmiechem – Wróciłem do tego świata („Sonica”), ponieważ mogę zagrać geniusza… tak, wiem że to trochę naciągane. I wiesz, kupiłem w ostatnim czasie naprawdę dużo rzeczy i szczerze mówiąc, potrzebuję pieniędzy.
Napisałem wcześniej w cudzysłowie, że historia Donica jest bardziej „dojrzalsza”, ale nie tylko dlatego, że znajdą tutaj dla siebie rozrywkę starsi widzowie, ale też pod kątem poznawania życiowych wartości. Młody widz tutaj powinien docenić więzi rodzinne, czym jest prawdziwa przyjaźń oraz żeby zawsze iść za głosem serca. Oczywiście mamy tutaj tez mnóstwo naparzania się, wyścigów, wybuchów itp. Czyli wszystko to, co kochają małolaty. Starszy widz doceni, że to wszystko w scenerii centrum Tokio czy Londynu.
Końcówka filmu nie jest jednoznaczna, więc warto poczekać do sceny po napisach, ale to musicie już sami zobaczyć. A, że sceny są dwie, to możemy spodziewać się czwartej części filmu.