Dziewczyny robią rzeczy. Zawsze robiły – nawet wtedy, gdy nikt tego nie zauważał albo nie chciał zauważyć. Tworzyły, budowały, wspierały, walczyły o swoje i o innych. Tylko czasem nie miały przestrzeni, by to robić głośno. Local Girls Movement powstało właśnie po to, żeby ta przestrzeń była – otwarta, bezpieczna, gotowa na każdą, która chce działać.
Nie są tu, żeby czekać, aż świat się zmieni. Są po to, żeby go zmieniać. Bo feminizm to nie teoria z podręczników – to codzienność. To wszystkie małe gesty, sprzeciwiające się krzywdzącym uprzedzeniom i stereotypom, które oddalają od równości. To budowanie miejsc, gdzie dziewczyny mogą robić to, co zawsze robiły najlepiej: tworzyć wspólnotę i siostrzeństwo.
O czym jest ich stowarzyszenie
LGM to organizacja, za którą stoi grupa młodych dziewczyn. Stowarzyszenie powstało z potrzeby stworzenia czegoś, czego im samym brakowało. Grupy, która działa społecznie i edukacyjnie, ale nie jest tylko o tym. Jest też o poznawaniu innych kobiet i możliwości spotkania się i porozmawiania o tym, co dla nich ważne. Każda ich inicjatywa rodzi się od kobiet i dla kobiet, ale z otwartymi ramionami witają każdą osobę, która chce działać na rzecz równości i inkluzywności.

Na czele LGM stoi Aleksandra Sudolska – liderka, aktywistka, która od lat działa w poznańskiej społeczności. To właśnie jej determinacja i chęć łączenia ludzi wokół ważnych spraw napędza ich działania. Ola wie, jak skutecznie organizować i inspirować – niezależnie, czy chodzi o walkę z przemocą, wspieranie artystek, czy edukację w zakresie zdrowia psychicznego. Jej wizja i entuzjazm to siła, dzięki której LGM stale się rozwija i dociera do coraz szerszego grona odbiorców.
Dlaczego to robią?
Bo wciąż jest za dużo ciszy tam, gdzie powinno być wsparcie. Wciąż za wiele kobiet słyszy, że ich problemy to „przesada”, a ich potrzeby są drugorzędne. Ich misja jest prosta: tworzyć przestrzeń, gdzie każda może być sobą. Miejsca, w których siostrzeństwo nie jest hasłem, tylko rzeczywistością, w której kobiety wzajemnie się wspierają bez oceniania.
Local Girls Movement to coś więcej niż organizacja. To wspólnota, która odpowiada na realne potrzeby kobiet i osób z doświadczeniem kobiecym. Mówią o tym, o czym trudno mówić – o zdrowiu psychicznym, przemocy, presji społecznej. Ale są też dla prostszych potrzeb – dla znalezienia dla siebie czasu, dla spotkania się. Wiedzą, jak czasem trudno znaleźć miejsce, by zostać wysłuchaną, czy nawet by znaleźć koleżankę. Działają, bo wiedzą, że samo mówienie nie wystarczy.
Cykle spotkań
W ramach LGM działa wiele inicjatyw – każda zaprojektowana z myślą o innych potrzebach, każda wnosząca coś wyjątkowego i skupiająca się na innych osobach. Wśród nich są:
Święte Zdrowie – spotkania prowadzone przez Magdę Morysiak i Katarzynę Nowicką poświęcone zdrowiu psychicznemu i samodbalności.
Local Moms – cykl stworzony przez Karolinę Olszak i Magdę Ratajczak (z czasem rozszerzony o kolejne członkinie – Maję Musznicką-Janiec i Martynę Stanisławską), który – ze względu na zbudowaną już społeczność – powoli staje się oddolnym dużym, poznańskim ruchem mam. W ramach tej inicjatywy organizowane są spotkania, prelekcje i warsztaty dla kobiet w kontekście doświadczenia macierzyństwa i redefinicji pojęcia współczesnej mamy.
H[e]R – cykl zapoczątkowany przez Weronikę Harzyńską, pomagający kobietom odnaleźć się w świecie zawodowym, zdobywać nowe kompetencje i rozwijać swoje możliwości.
Book Gang – cykl prowadzony przez Agnieszkę Budnik, twórczynię podcastu „Raport z literatury”. To spotkania o kobietach w literaturze, gdzie rozmowy o książkach stają się okazją do wymiany myśli i doświadczeń.
Meet&Talks – luźne spotkania, które są po prostu przestrzenią dla kobiet, by się spotkać, pogadać i być razem. Bez narzuconej agendy, bez presji – po prostu wspólnota.
Siła Internetu
Social media to dla nich więcej niż narzędzie – to przestrzeń, która pozwala dotrzeć tam, gdzie trudno o realne wsparcie. Mówią o zdrowiu psychicznym, przemocy, równości, ale też o codziennych rzeczach, które potrafią dać siłę. Ich profile są jak otwarte drzwi – można wejść, zostać na chwilę albo na dłużej, znaleźć coś dla siebie albo po prostu poczuć, że nie jest się samą.
Czasy, w których żyją, są pełne fałszywych standardów i presji, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Starają się mówić głośno o rzeczach, które wielu wydają się niewygodne, bo wiedzą, że na tym budują coś autentycznego. LGM to przestrzeń, gdzie nie trzeba być „idealnym” – wystarczy być prawdziwym.
Ważnym aspektem są dla nich spotkania offline – działanie w Internecie jest ich globalnym czynnikiem, ale nie zapominają o pielęgnowaniu w sobie „lokalności”. Dbają o to, by kilka razy w miesiącu się spotkać, porozmawiać, wziąć udział w jakiejś akcji. Są aktywne, bo chcą pokazać, że jest dla kobiet miejsce. I że nie są same.
Po co to wszystko?
Zmiana zaczyna się od wspólnoty. Tworząc Local Girls Movement, dają sobie nawzajem to, czego im brakowało – bezpieczną przestrzeń, siostrzeństwo, wsparcie. Bo jak nie one, to kto?
Nie robią wielkich rewolucji. Robią małe zmiany, które z czasem stają się czymś większym. Każde spotkanie, każda rozmowa, każdy warsztat to krok w stronę świata, w którym kobiety i osoby z doświadczeniem kobiecym nie muszą już walczyć o swoje miejsce i mimo kulturowych blokad mają odwagę iść po swoje.

Nie mają odpowiedzi na wszystko ani gotowych recept na poprawę życia każdej z nich. Mają przestrzeń, by o nich rozmawiać i szukać ich razem. A to już jest coś.
Niech będzie jasne
Nie ma ruchu bez dziewczyn. Nie ma zmiany bez siostrzeństwa. Mogą zmieniać świat – może nie od razu cały, ale na pewno kawałek po kawałku. W Local Girls Movement wierzą, że każda ma moc, by coś zmienić, a razem mogą zmienić wszystko.
To nie jest pytanie „czy warto?”. To jest pytanie: „Kiedy dołączysz?”.