10 najlepszych komiksów 2024 roku – subiektywny przegląd Józka Śliwińskiego

Komiksy
15 lut 2025
Józek Śliwiński

Rok 2024 po raz kolejny udowodnił, że branża komiksowa w naszym kraju jest całkowicie odporna na wszelkie zawirowania. Mimo rosnących cen i trudności ekonomicznych, portfele fanów komiksu wydają się być bezdenne. Z zalewu fantastycznych tytułów wybrałem dla Was dziesięć, które uznałem za najlepsze.

W ich doborze kieruję się dwiema zasadami; wybieram tytuły, które zadebiutowały w tym roku na naszym rynku, co znaczy, że mogą być całkiem stare. Spośród serii natomiast biorę pod uwagę tylko te, które zaczęły ukazywać się w danym roku (chyba, że poszczególne odsłony są stosunkowo autonomiczne). Ilustracje znajdują się nad tytułami.

„Niepisane”

to niekwestionowany król tego zestawienia. Magnetyczna opowieść o chłopcu, który odkrywa, że może być jedynie wytworem wyobraźni swojego ojca. Trochę „Harry Potter”, trochę „Niekończąca się historia”. Cudownie napisana meta-powieść, która wciąga jak bagno. Łączy w sobie najlepsze cechy złotej ery imprintu Vertigo.

„Pięć Krain”

to wspaniałe fantasy oparte na mocnych zwrotach akcji. Za sprawą antropomorficznych postaci bywa mylona z utworem dla dzieci, a to poważny błąd. Fabułę utkaną z dworskich intryg często porównuje się do „Gry o tron”, ale mi przypomina raczej znakomitą „Rodzinę Borgiów”.

„W ułamku sekundy”

stanowi kolejny dowód na to, jak potężnym twórcą jest Guy Delisle. Znany z podróżniczych reportaży autor bierze się tym razem za postać historyczną. Jej życiorys to kopalnia anegdot i kopalnia wiedzy dla wszystkich zainteresowanych fotografią, animacją czy historią Stanów Zjednoczonych, a Guy doskonale wie, jak wydobyć z niego pełnię potencjału.

„Futuro Darko”

to dumny reprezentant naszego podwórka. Nieprawdopodobnie mocny debiut Krzysztofa Nowaka, który imponuje na wielu płaszczyznach. Wspaniale opracowane uniwersum, świetni bohaterowie, świetne „operowanie kamerą” i wyrazisty styl. Jego trójwymiarowe onomatopeje mam w głowie do dziś.

„Dylan Dog / Batman”

to dla mnie jeden z najbardziej niedocenionych komiksów tego roku. Choć zdawałoby się, że dwie wielkie franczyzy są skazane na sukces mam wrażenie, że tytuł przeszedł bez echa. Tymczasem album czerpie z tego co najlepsze w obu seriach. Do tego zachwyca warstwą graficzną. Prawdziwy cukierek zarówno dla fanów Batmana, jak i Dylan Doga.

„Hillbilly”

przenosi nas w mroczne Appalachy za pośrednictwem narracji czerpiącej z ludowych przypowieści. Nowa seria Erica Powella, jednego z najwybitniejszych autorów swoich czasów. Bardziej kameralna od jego sztandarowego „Goone’a”, ale (być może dzięki temu) bardziej od niego konsekwentna i równa. Obrazy to najwyższa światowa liga.

„Dai dark”

jest zdecydowanie najlepszą mangą, jaką przeczytałem w zeszłym roku. Nic dziwnego, odpowiada za nią autorka „Dorohedoro” czyli jednego z najbardziej oryginalnych i zachwycających japońskich komiksów wszech czasów. Choć łączy je podobny klimat, styl i wyobraźnia, to oferuje zupełnie inny gatunek. Jestem fanem!

„Dylan Dog 28 – Długie Pożegnanie”

to emocjonalny rollercoaster i jedna z najlepszych odsłon w historii serii. Poetycko – nostalgiczna, uniwersalna historia obok której nie sposób przejść obojętnie. Polecam jednak przed lekturą przeczytać kilka innych Dylan Dogów, aby w trakcie lektury mieć już jakiś stosunek do postaci.

„Ostatni dzień Howarda Phillipsa Lovecrafta”

to dzieło wyjątkowe już z uwagi na sposób, w jaki portretuje sylwetkę mistrza grozy. Ukazany przez pryzmat swojej śmierci, sportretowany poprzez listy inspirowane prawdziwą korespondencją jego najbliższych. Wisienką na torcie jest zjawiskowa oprawa Jakuba Rebelki, którego styl pasuje do tej powieści, jak do żadnej innej.

„Kąpielisko Przypływisko”

posiada w sobie ładunek emocjonalny zdolny kruszyć skałę. Konstrukt utkany ze wspomnień, przesiany przez filtr dziecięcych wrażeń, a jednocześnie wspaniałe świadectwo zarówno minionych czasów (z całą uroczą specyfiką nadmorskiej Hiszpanii lat ’90), jak i historii rodziny bohatera-autora.

 

Wiele wspaniałych serii zeszłego roku dobiegło końca. Warto wspomnieć choćby o „Friday”, „Saint Elme”, „Klezmerów”, „Jacka z Baśni”, „Pewnego razu we Francji”, „LastMana” czy „Deadly Class”. Dostaliśmy też drugą część „Domu nad jeziorem”, naprawdę niezwykłej powieści Jamesa Tyniona IV. Miejmy nadzieję, że 2025 rok przyniesie nam równie wiele wspaniałych przeżyć w kadrach i dymkach.

 

Więcej komiksów na Instagramie: komiksowy_pamietnik

~ Józef Śliwiński