Wielbiciele Geralda są ostatnio rozpieszczani. W grudniu, po 11 latach przerwy, doczekali się nowej, bardzo ciepło przyjętej, powieści Andrzeja Sapkowskiego ,, Wiedźmin: Rozdroże Kruków”. W tym tygodniu na Netfliksie pojawiła się pełnometrażowa produkcja animowana ,, Wiedźmin: Syreny z Głębin”. To bardzo ciekawy film, niestety jako fan całego wiedźmińskiego uniwersum mam z nim problem. Ale po kolei.
,,Syreny z Głębin” to drugi film animowany o łowcy potworów po zbierającym świetne recenzje ,,Wiedźmin: Zmowa Wilka” z 2021r. Poznaliśmy w nim historię młodego Vesemira, czyli przyszłego mentora Geralda. Tym razem, ci sami koreańscy twórcy ze studia Mir, głównymi bohaterami uczynili już naszego Wieśka i jego przyjaciela Jaskra.
Akcja filmu rozgrywa się w nadmorskim księstwie Bremervoord, w którym dochodzi do ataków na poławiaczy pereł przez morskie potwory. Nasz bohater otrzymuje zlecenie na ich ubicie. Sprawa niby prosta, ale się komplikuje, bo Wiedźminowi przypomina się kodeks moralny. W następstwie, neutralny Gerald, wplątany zostaje w środek dworskich intryg, które mają doprowadzić do wojny między ludźmi a zamieszkujących podmorski świat Trytonami. Równolegle śledzimy wątek niczym z Romeo i Juli z mezaliansem, nazwijmy to gatunkowym. Beznadziejna miłość ludzkiego księcia i Syreny prowadzi do politycznego kryzysu.
Fabularnie wszystko brzmi świetnie. W czym więc problem? Otóż ,,Syreny z Głębin” miały być adaptacją opowiadania Andrzeja Sapkowskiego ,,Trochę poświęcenia”. Miały być, bo z romantycznej noweli o miłości dostaliśmy filmowy akcyjniak o wojnie! Psychofani odmieńca już ścinają głowy srebrnym mieczem koreańskim twórcom, ciskając w nich równocześnie znak Igni. Tu przechodzimy do sedna sprawy. Aby docenić i dobrze się bawić w trakcie seansu, musimy wymazać z pamięci opowiadanie Andrzeja Sapkowskiego. Najlepiej wypić, o ile taki istnieje, eliksir powodujący luki pamięciowe. Dopiero wtedy, bez zgrzytania zębami otrzymamy wspaniały, wiedźmiński świat w pigułce. Złego króla, intrygi, zdrady, wiedźmę, krakena, konflikty rasowe, specyficzny humor i oczywiście romans. Dialogi iskrzą, słowny ping-pong między Geraldem a Jaskrem bawi. Dla wtajemniczonych sporo smaczków. Np. Jaskier mówi: ,,Idziemy na dworską ucztę, bądź grzeczny Gerald, bo ostatnio narozrabiałeś”. Na co ten odpowiada: ,,Tak, pamiętam, w nagrodę dostałem dziecko niespodziankę, dziękuję, nigdy więcej”.
Znakomita kreska. Producenci odeszli od anime, z którym mieliśmy do czynienia w poprzednim filmie ,,Zmora Wilka”. Fantastyczna animacja nie dziwi. Producentem wykonawczym jest przecież Tomasz Bagiński, czyli nominowany do Oskara w 2003r za krótkometrażowy film animowany ,,Katedra”. Na Rzeźniku z Blaviken też się zna, bo stworzył niesamowite intra do trzech gier CDProjekt. Spektakularne, przeszarżowane sceny walki i pięknie zaprojektowane głębiny. Dynamika bitwy morskiej jest tak intensywna, że aż pogubiłem się w akcji, ale to pewnie z powodu mojego wieku. Ostrzegam, film brutalny, kończyny latają a krew leje się strumieniami.