Od jakiegoś czasu hobbystycznie kolekcjonuję kulturowe tropy pochodzące z Irlandii. To jedno z tych zainteresowań, które samo przychodzi i bierze z zaskoczenia. Zaczynasz zauważać poszczególne znaki i sygnały, najpierw ze zdziwieniem, a potem z zadowoleniem, aż finalnie łapiesz się na oczekiwaniu na nie i szukaniu ich, jeśli akurat przez chwile same nie trafiają do Ciebie. W którymś momencie dokładanie kolejnych irlandzkich puzzli zaczęło mieć sens i przybierać konkretny kształt.
Co rusz mimowolnie napotykam irlandzkie ślady, związane z ich kulturą. Tu irlandzki zespół rockowy, tam irlandzka powieść, przy większym nagromadzeniu się ,,irlandzkości” w moim życiu, nie mogłam tego już dłużej ignorować. Nadszedł dla mnie ten moment, gdy puzzle układają się w większą całość. Nowe pokolenie Irlandczyków podbija świat, Cool Irlandia jest teraz wszędzie, a oto dlaczego jej wybuchający, żywiołowy fenomen ma całkowity sens.
Ireland calling
Pierwsze poszlaki były dość mało odkrywcze i przybyły kilka lat temu wraz z Sally Rooney oraz jej powieściami. Można je uwielbiać albo ich nie znosić, ale jednego nie można im oraz ich autorce odmówić – kulturowego poruszenia i globalnego fenomenu. Rooney, uznanej za połączenie Jamesa Joyce’a i Salingera XXI wieku, można wiele zarzucić, ale nie to, że ignoruje irlandzkość i ducha tego narodu. Większość jej powieści, w tym słynni ,,Normalni ludzie” (2018) oraz najnowsza ,,Intermezzo” (2024), są umiejscowione w Dublinie i przesiąknięte nie tylko intensywnymi strumieniami świadomości, ale też zakątkami znanymi ze stolicy Republiki Irlandii.
Wspomniani już ,,Normalni ludzie”, którzy zachwycili publikę zwłaszcza w wersji serialowej, poruszają wierzchołek góry lodowej, jakim jest irlandzkie aktorstwo i wszechobecne aktualnie twarze małego i wielkiego ekranu, a także desek teatralnych. Irlandzkie imiona i nazwiska aktorek i aktorów jak nigdy święcą ostatnio triumfy, zarówno wśród podekscytowanej publiczności, jak i wśród krytyków. Saoirse Ronan, Paul Mescal, Andrew Scott, czy Barry Keoghan (a także Cillian Murphy, choć on akurat do debiutantów już nie zdecydowanie nie należy) to jedne z najgorętszych nazwisk młodego świata filmowego, które łączą talent i irlandzki paszport. Podbijają serca fanów i fanek na całym świecie oraz Hollywood, a do domów wracają z największymi nagrodami branżowymi.
,,Get Your Brits Out”
Fontaines DC (za skrótem stoi Dublin City, a jakże) to irlandzki post-punkowy zespół, nazywany najciekawszym zespołem alternatywnym ostatnich lat, zaś sam Elton John kilkukrotnie nazwał ich najlepszym aktualnie zespołem na świecie. Tworzą go chłopacy, którzy w liceum wydawali punkowe tomy poezji, teraz zaś w swoich tekstach nawiązują do Jamesa Joyce’a i kultury irlandzkiej. ,,I Love You”, największą balladę miłosną w ich dorobku w charakterystyczny sobie, przewrotny sposób zadedykowali stolicy Irlandii – ,,I love you, I love you, I told you I do / It’s all I’ve ever felt, I’ve never felt so well / And if you don’t know it, I wrote you this tune / To be here loving you when I’m in the tomb”. Rok temu w czerwcu zagrali dwa koncerty w Polsce, w Warszawie i w poznańskiej Tamie, chwilę przed opublikowaniem swojego najnowszego, czwartego krążka ,,Romance”. W tym roku wystąpią jako headlinerzy ostatniego dnia OFF Festivalu w Katowicach.
W ślad za Fontainesami na podbój festiwali europejskich (i nie tylko) podążyła także grupa Kneecap. ,,Get Your Brits Out” – bez ogródek skandują raperzy z kominiarkami w kolorach irlandzkiej flagi na głowach. Są ewenementem na skalę kraju, bo choć rapują nie tylko o Irlandii, ale też o klasycznych hip hopowych tematach, to robią to od 2017 roku w języku irlandzkim. A to robi niemałe wrażenie , bo choć język irlandzki jest uczony w szkołach, to jest on wciąż przestarzały i nieprzystosowany do nowoczesnego slangu. Kneecap udowadniają, że nie są tylko typkami od kominiarek i wulgaryzmów, ale że patriotycznie chcą szerzyć język irlandzki. Robią to na swój własny, przekorny sposób, jak to na typowych troublemakers przystało – nie obchodzą ich jednak konwenanse i konsekwencje (o czym świadczy fakt, że dość szybko irlandzkie radia odmówiły grania ich utworów).
W zeszłym roku premierę miał ich film ,,Kneecap. Hiphopowa rewolucja” – to historia luźno insirowana prawdziwą historia powstania zespołu, który założyli wraz z nauczycielem pracującym w jednej ze szkół w Belfaście, a w obsadzie jest m.in. Michael Fassbender. Film dorobił się szeregu nagród i nominacji w konkursach filmowych (włącznie z nominacją do Oscara), jednak z pewnością najważniejszą dla autorów były wygrane w prestiżowych brytyjskich konkursach: British Independent FIlm Awards i British Acadmy Film Awards, wszak Anglicy film ten muszą oglądać z napisami. Trzeba przyznać, że ostatnio nikt tak dobrze jak oni nie pokazuje fucka Wielkiej Brytanii.
Literatura irlandzka: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość
O ile muzykę, film, a nawet powieści Rooney można podpiąć pod szeroką kategorię popkultury, tak literatura ogólnie oraz powieści masowo mniej znanych pisarzy, już zdecydowanie nie (a szkoda). ,,Mleczarz” Anny Burns (Nagroda Bookera z 2018 roku) to powieść osadzona w Belfaście lat 70. w czasach Kłopotów w której nie ma imion, nazw własnych, ani prawdziwych emocji społeczeństwa, jest za to wiecznie żywa plotka, która bywa silniejszą bronią niż bomby. Jest też główna bohaterka, która przez pryzmat dziewczęcego dorastania opisuje rozterki społeczeństwa, a zwłaszcza kobiet Belfastu tamtego jakże burzliwego okresu historii Irlandii Północnej. Notabene, dekady później Kneecap pozwało rząd Wielkiej Brytanii za dyskryminację z powodu odmowy przydzielenia im grantu dla artystów – raperzy sprawę wygrali, a przyznaną im kwotę rozdzieli pomiędzy dwie wciąż działające grupy walczące o przyszłość Irlandii Północnej, republikanów i unionistów – te same, które choć nienazwane wprost, tworzą tło kontekstowe dla ,,Mleczarza”.
,,Pieśń prorocza” Paula Lyncha to zdecydowanie jedna z ważniejszych książek, które można przeczytać w 2025 roku. To dystopijna, aczkolwiek jednocześnie ultra realistyczna historia wojny domowej w Irlandii, która ukazuje nowoczesne, przerażające wydanie współczesnego konfliktu, znikania osób, wyłączonego internetu i państwa kontrolującego społeczeństwo Choć wydana 2 lata temu powieść mogła wydać się zupełnie nieprawdopodobną (wtedy też otrzymała Nagrodę Bookera) , w dobie aktualnej sytuacji polityki międzynarodowej ,,Pieśń prorocza” przeraża jeszcze bardziej. ,,Koniec świata zawsze jest lokalny” – pisze Lynch i trudno się z nim nie zgodzić, zwłaszcza w dobie ataku Rosji na Ukrainę i Izraela na Gazę oraz bezsilności przeciętnego człowieka w obliczu tych wojen.
„Żądło” Paula Murraya to nowość na rynku wydawniczym w Polsce, prawdziwa saga rodzinna z XX wieku, której akcja toczy się w 2014 roku. Autor stawia pytania o zmiany ekonomiczne i klimatyczne, a także dokonuje przekroju społeczeństwa. Fani twórczości Sally Rooney będą zachwyceni, jej tak choć i przeciwnicy jej książek zachwycają się ,,Żądłem”.
,,Czas starego Boga” Sebastiana Barry’ego to historia emerytowanego policjanta, którego dopadają traumy przeszłości, które zderzają się z tematem przemijania, samotności i starzenia się. Powieść ta znalazła się na long liście nominowanych do Nagrody Bookera w 2023 roku. Zarówno tę powieść, jak i ,,Mleczarza” przetłumaczyła Aga Zano.
Wszystkie te powieści odnalazłam nie tylko jako nowości polskich niezależnych wydawnictw, ale także wystawione dumnie na środku witryn w dublińskich księgarniach, których nie omieszkałam ominąć podczas pobytu w Dublinie w lutym. Księgarnie takie jak urokliwa Books Upstairs czy tradycyjna Hodges Figgis (jedna z najstarszych księgarni w Dublinie) szczycą się rodzimymi autorami i prezentują ich dzieła w centralnych miejscach ekspozycji.

Na fenomen płodnej, rozwijającej się aktualnie (pop)kultury irlandzkiej ma oczywiście wpływ nie tylko viralowość i trendy. To od stuleci język, legendy i wierzenia, które uformowały irlandzką tożsamość, a także burzliwa historia i rewolucyjny, buntowniczy duch, walczący o przyznanie mu pełnej niepodległości i niezależności. Patriotyzm to narzędzie na równi piękne, co niebezpieczne. Im bardziej dążymy do zachowania niepodległości i języka, tym bardziej rozwija się kultura. Brzmi znajomo, or is it just me? Szkoda tylko, że w wielu przypadkach nie uczymy się z przeszłości.
Irlandzka kultura w Poznaniu i w Polsce:
Spotkania w CK ZAMEK w ramach Zamkowego Klubu Książki (minifestiwal tłumaczki Agi Zano):
27.03 Sebastian Barry ,,Czas starego Boga” (wydawnictwo Artrage)
24.04 Anna Burns ,,Mleczarz” (wydawnictwo Artrage)
National Theatre: spektakl Vanya (obsada: Andrew Scott)
Kino Pałacowe: 24.04
OFF Festival Katowice 01-03.08
Fontaines DC + Kneecap