Fot. Collection Christophel

Pulp Fiction! Historia, która 29 lat temu zmieniła światowe kino, a w Polsce wybuchł skandal!

Recenzje
28 maj 2025
Tomasz Grzeszkowiak

Dnia 21 maja 1994 roku na festiwalu filmowym w Cannes odbyła się premiera ,,Pulp Fiction”, drugiego filmu młodego reżysera Quentino Tarantino. Obraz niespodziewanie wygrał Złotą Palmę, pokonując m.in ,,Czerwony”, w reżyserii Krzysztofa Kieślowskiego. W naszym kraju oburzenie z tego powodu nie znało granic. Równo 30 lat temu, 19 maja film pojawił się na ekranach polskich kin. Nie będę się rozpisywał, jakim to genialnym filmem jest ,,Pulp Fiction” – jak to zrewolucjonizował kino, bo wszyscy to wiemy i pisano o tym tysiące razy. Skupię się na atmosferze wokół dnia, w którym film wygrał konkurs w Cannes.

Gdy ogłoszono werdykt, zapanowało zdziwienie i zaskoczenie, nikt nie spodziewał się takiego wyniku. Ktoś z sali krzyknął nawet, że Pulp Fiction to gówno, na co reżyser pokazał środkowy palec. Faworytem do zwycięstwa był ,,Czerwony” autorstwa Krzysztofa Kieślowskiego, którego notabene Quentin Tarantino wielokrotnie w wywiadach określał go jako swojego mistrza. W Polsce zawrzało, śmietanka naszego dziennikarstwa filmowego nie kryła oburzenia! Wygrał film sensacyjny, ponieważ przewodniczącym jury był Brudny Harry, czyli Clint Eastwood, a on zna się przecież tylko na takich obrazach. Nudny, przegadany, gloryfikujący przemoc i narkotyki, filmowa wydmuszka, o której za rok nikt nie będzie pamiętał. Pogrzeb ambitnego, artystycznego kina. Nadchodzi nowa era kina rozrywkowego. Paradoksalnie, z tym ostatnim stwierdzeniem mieli rację. Najśmieszniejsze jest to, że krytycy, którzy wtedy publikowali owe opinie, dzisiaj  nadal piszą, prowadzą blogi i mają swoje kanały na YT, na których zachwycają się ,,Pulp Fiction”, określając je jako arcydzieło.
Gdy dowiedziałem się kto zwyciężył w Cannes, byłem przeszczęśliwy. Jako 20-letni kinomaniak nie rozumiałem jeszcze filmów pana Krzysztofa Kieślowskiego, a  debiut Q, ,,Wciekłe Psy” powalił mnie na kolana. Gdy odkryłem, że scenariusze do ,,Prawdziwego Romansu” i do ,,Urodzonych Morderców” napisał Tarantino to wiedziałem, że pojawił się wyjątkowy talent, twórca zakochany w kinie tak jak ja.
Pamiętacie scenę ze ,,Wściekłych Psów” w knajpie, w której Steve Buscemi odmawia dania napiwku kelnerce? Za ,,karę” zagrał epizod w „Pulp” jako kelner w restauracji, w której tańcują Uma i John. Przyznaję, że podczas pierwszego seansu zupełnie to przegapiłem.
Postać grana przez wspomnianego Johna Travolte nosi takie samo nazwisko jak psychopata ze ,,Wściekłych Psów” granego przez Michaela Madsena, czyli Vega. Podobno Quentin miał pomysł na film o dwóch braciach gangsterach. Z planów nic nie wyszło, ale nazwisko pozostało. Curt Cobain miał zagrać Lance’a, dilera narkotykowego? To kompletna bzdura, Q zdementował to mówiąc, że nigdy Curta nie spotkał i nie brał go pod uwagę przy obsadzie filmu. Natomiast w szkołach filmowych pojawił się nowy termin: kino posttarantinowskie.
Takich ciekawostek, anegdot można przytaczać w nieskończoność, ale po co? Lepiej po raz kolejny obejrzeć ,,Pulp Fiction” i czekać z niecierpliwością na dziesiąty – ponoć ostatni film kolesia, który młodość spędził pracując w wypożyczalni kaset video.