fot. Ola Bodnaruś

Z kortu na forum. Wywiad z Magdą Linette

Magda Linette
11 lip 2025
Dawid Balcerek

Modowa fanka z dobrym gustem muzycznym, która kocha zwierzęta. Widziała chyba już cały świat, a jej ulubioną destynacją są… Kajmany. Założycielka fundacji, która wspiera młode talenty, a ostatnio nawet mówczyni na forum Impact25. Dopełniając obraz bohaterki mojej rozmowy, muszę również dodać, że poznanianka jest trzecią rakietą tenisa w kraju, a na koncie ma m.in. półfinał w Australian Open. Tak, to Magda Linette i postaramy pogadać się o czymś innymi niż tenis, chociaż ciężko od tego uciec mając taką rozmówczynię.

Na początku chciałem zapytać o Twoje podejście do wywiadów. W podcaście u Natalii Szymańczyk wspomniałaś, że trener niejako Cię „zmusił” do udziału w nim. Oczywiście powiedziałaś, to żartobliwie, ale jak to jest u Ciebie z tymi rozmowami w mediach? Lubisz, nie lubisz?

Magda Linette: Nie, nie, to było troszkę w innym kontekście. Mark, mój trener, zawsze żartuje, że mam problem z opowiadaniem historii. (śmiech) Ja to sobie tłumaczę, że po prostu angielski nie jest moim pierwszym językiem, dlatego po polsku idzie mi świetnie. Lubię wywiady. Im bardziej lifestylowe, tym milsze, bo tenisowe to są często te same pytania. A czasami jeszcze te pomeczowe to już w ogóle są trudne. Zwłaszcza te po przegranych meczach, bo jest w nich jeszcze dużo emocji. Te lifestylowe to sama przyjemność.

Skoro mowa o wystąpieniach, niedawno byłaś prelegentką na Forum Impact25 w Poznaniu. To zupełnie inne audytorium niż kibice na stadionie.

Magda Linette: Jeszcze dociera do mnie cała skala tego wydarzenia, więc myślę, że będę się niesamowicie stresować. Pamiętam, jak musiałam parę rzeczy przeczytać w Warszawie przy okazji wydarzenia o igrzyskach — byłam bardzo zestresowana. Teraz miałam więcej czasu na przygotowanie. Lubię wyzwania, więc nawet jeżeli to być może nie jest moja najmocniejsza strona, to cieszę się, że się ich podejmuję. To był ciekawy sprawdzian.

Jak się czułaś z myślą o wystąpieniu przed taką publicznością? Była trema? Jak Ci poszło Twoim zdaniem?

Magda Linette: To było dla mnie bardzo ważne wydarzenie. Miałam okazję opowiedzieć o tym, jak sport może zmieniać rzeczywistość i jak duży wpływ mają dziś sportowcy na społeczeństwo. Mówiłam też o swojej drodze, o wyzwaniach, jakie napotykamy jako kobiety w sporcie, i o sile wspierania siebie nawzajem. Trema była ogromna, ale też pozytywna taka, która mobilizuje. Ostatecznie byłam naprawdę zadowolona, bo dostałam bardzo ciepły odbiór. Cieszę się, że mogłam podzielić się swoimi doświadczeniami w tak inspirującym gronie.

Teraz zawieję trochę nudą, bo mam pytanie o tenisa, ale nie stricte sportowe. W jednym z wywiadów ciekawie wypowiedziałaś się na temat zarobków w tenisie. Powiedziałaś, że rozumiesz, iż mężczyźni mogą zarabiać więcej, bo ich gra jest często postrzegana jako bardziej efektowna i przyciąga większą publiczność. Jesteś osobą, która walczy o równo uprawnienie w kwestii wynagrodzeń. Czy mogłabyś rozwinąć tę myśl?

Magda Linette: Pamiętajmy, że ATP i WTA to dwie różne organizacje, więc mają różne pule nagród. Czy dążymy do tego, by zarabiać tyle samo? Oczywiście! Jest już dziewięcioletni plan po wejściu inwestora, firmy CVC, który zakłada równe nagrody, przynajmniej w turniejach rangi 1000. Jestem zdecydowanie za tym, by o to walczyć, ale rozumiem też, dlaczego obecnie tak wygląda sytuacja.

Wspominałaś w jednym z ostatnich wywiadów o trudnościach na początku kariery, związanych z finansowaniem wyjazdów. Novak Djoković mówił o problemach tenisistów spoza pierwszej setki rankingu, sugerując, by część środków z wygranych była przeznaczana na szkolenie oraz na wsparcie słabszych zawodników. Podobny system funkcjonuje chyba w Czechach. Jak Ty się do tego odnosisz i jak widziałabyś wsparcie dla młodych talentów w Polsce?

Magda Linette: Nie słyszałam tej wypowiedzi Djokovicia, więc ciężko mi się dokładnie do tego odnieść. Czasami patrzę na Czechy i myślę sobie: wow. Tam zawodnik, który ma talent, ma naprawdę szansę się przebić, bo jest cały system wspierający, zorganizowany, bez tak ogromnego obciążenia dla rodziny. U nas często wszystko jest na głowie rodziców: wyjazdy, sprzęt, turnieje… Potrzebujemy w Polsce centralnego ośrodka, który będzie działał przy związku, ale też aktywnej współpracy klubów, miasta, federacji. Inaczej młodzi po prostu się wypalają albo odpadają z powodów finansowych. A szkoda, bo mamy ogrom talentów.

Czy zgodziłabyś się na oddawanie jakiegoś procentu swoich zarobków na szkolenie młodzieży?

Magda Linette: Musiałabym zobaczyć, jak miałoby to funkcjonować. To zależy od kontekstu. Jeśli federacja rzeczywiście inwestowała we mnie to jak najbardziej jestem za. Ale jeśli to była inwestycja prywatna, to uważam, że środki powinny wracać do tych osób. Kluczowe jest, żeby to było jasno i sprawiedliwie określone. System powinien działać w obie strony: wspierać i być przejrzysty.

Zmieniając temat na nieco lżejszy, niedawno obchodziłaś urodziny. Jak je spędziłaś?

Magda Linette: Chyba przegrałam mecz z Martą Kostyuk, więc chyba nie najlepiej. (śmiech)

Sezon tenisowy jest bardzo długi. Masz zaledwie siedem tygodni w roku na odpoczynek. Gdzie wówczas spędzasz wakacje? Co wtedy lubisz robić, gdzie się wyciszasz?

Magda Linette: A jeśli chodzi o odpoczynek, to kocham Kajmany. Jak mam wolny tydzień, to jest dla mnie idealne miejsce: cisza, natura, nikt mnie nie zna. Poznań bardzo kocham, ale tam zawsze dużo się dzieje, więc nie do końca da się tam „zniknąć”.

Myślałem, że powiesz Poznań!

Magda Linette: Poznań to faktycznie drugie miejsce, ale tam się nie wyciszam niestety. Lubię przyjeżdżać, bo mam tu rodzinę, ale za każdym razem mam tyle spraw, że pracuję na zdwojonych obrotach. Gdy przyjeżdżam do Poznania, to bardzo się cieszę, ale jestem absolutnie wykończona, bo mam od rana do nocy jedną rzecz za drugą. Nigdy nie jest tego czasu za dużo w domu.

A będąc w Poznaniu, masz jakieś ulubione miejsca, gdzie lubisz wyskoczyć?

Magda Linette: Jest parę miejsc, ale mimo wszystko w domu mam najmniej czasu, więc dom z kotami i psem to obecnie moje ulubione miejsca.

Jesteś kociarą? Czy może jednak psy są bliższe Twojemu sercu?

Magda Linette: Zdecydowanie jestem psiarą! Od zawsze. Ale… odkąd w moim życiu pojawiły się koty rasy ragdoll, totalnie się w nich zakochałam. Najpierw jeden był prezentem dla mamy i siostry, potem adoptowałam drugiego. Teraz jest z mamą, ale tęsknię! Mimo wszystko moim marzeniem nadal jest pies. Na razie to trudne logistycznie, ale kiedyś na pewno.

Poza tenisem, jakie masz inne zainteresowania? Słyszałem, że interesujesz się modą, może nawet projektowaniem?

Magda Linette: Bardzo! To coś, co mnie autentycznie relaksuje. Lubię oglądać pokazy, śledzić trendy, patrzeć, jak moda się zmienia, jak można się nią bawić. Projektowanie to za duże słowo, bo nie umiem rysować, ale mam dużą frajdę w tworzeniu stylizacji. Moda pozwala mi wyrazić siebie czasem mocniej, czasem delikatniej, ale zawsze po swojemu.

Czy zdarza Ci się bywać na Fashion Weekach?

Magda Linette: Chciałabym bardzo. Nigdy mi się jeszcze nie udało! Zawsze coś wypada, np. jak jest Mediolan, to ja jestem w Azji. Ale bardzo bym chciała. To jest jedno z moich małych marzeń: pojechać na Fashion Week i zobaczyć to wszystko na żywo, poczuć tę atmosferę.

Twoim oczkiem w głowie jest Fundacja. Możesz opowiedzieć, co się w niej dzieje?

Magda Linette: Kontynuujemy nasze webinary edukacyjne, które są darmowe. To też takie małe przygotowanie przed kolejnym Kid’s Dayem, który planujemy. Nasz zeszłoroczny Kid’s Day wyszedł fantastycznie, jestem bardzo dumna, że udało nam się go tak fajnie zorganizować. Mieliśmy ponad 170 dzieciaków. Mam nadzieję, że w tym roku zrobimy jeszcze fajniejsze wydarzenie i może uda się zmieścić trochę więcej dzieciaków. Chociaż myślę, że 200 to absolutny maks. Zaczynamy się już powoli szykować, bo to dobre 3-4 miesiące, żeby wszystko zorganizować.

Jesteśmy po pierwszej edycji turnieju Linette for Kids w Poznaniu. Jak wrażenia? Były to udane zawody? Znaleźliście przyszłe talenty polskiego tenisa?

Magda: Jestem naprawdę bardzo szczęśliwa i dumna z tego, jak przebiegła pierwsza edycja turnieju Linette for Kids. Zainteresowanie przerosło nasze oczekiwania dzieci przyszły z ogromnym zaangażowaniem, a atmosfera była niesamowicie pozytywna. Było dużo śmiechu, emocji, ale też prawdziwej sportowej rywalizacji. I tak, myślę, że widzieliśmy kilka dzieciaków, które mają ogromny potencjał. Ale dla mnie najważniejsze było to, że każdemu się chciało, że naprawdę cieszyli się z bycia na korcie. Ten turniej nie miał tylko wyłonić zwycięzców, tylko rozbudzić pasję do sportu. Mam nadzieję, że dla wielu z nich to będzie pierwszy krok w piękną tenisową przygodę.

Czy wiążesz z fundacją swoją przyszłość, być może bardziej intensywnie po zakończeniu kariery tenisowej?

Magda Linette: Tak, na pewno. Dlatego też przed naszym Kid’s Dayem będziemy opiekunami turnieju tenisowego na tych samych kortach. Co roku staramy się rozszerzać działania. W zeszłym roku był tylko Kid’s Day, teraz dodajemy turniej. To praca, co roku będziemy starali się organizować lub pomagać w organizacji nowych wydarzeń, ale potrzebujemy też ludzi i funduszy. Idzie to wolniej, ale dużo się uczymy. Mam nadzieję, że to dopiero początki i idziemy do przodu. Super, że od samego startu działalności wszystko wychodzi nam spokojnie, ale też fajnie się rozszerza. Jakby też wszystko szło trochę za szybko, to stracilibyśmy jakieś tam panowanie, a tutaj nie mamy póki co żadnych problemów, więc jestem bardzo zadowolona i naprawdę jeszcze raz podkreślam, że jestem niesamowicie dumna z osób, które nam pomagają.

Na jednym z Twoich fanpageów widziałem filmik, na którym trenujesz z Agnieszką Radwańską. Wyglądało na ostrą rywalizację! Co tam się wydarzyło i czy ona to przeżyła? (śmiech)

Magda Linette: Mam wrażenie, że Agnieszka też lubi rywalizować na różne sposoby, a ja przegrywam właściwie we wszystko, więc próbowałam znaleźć cokolwiek, w czym mogę z nią wygrać. (śmiech) To było jedno ćwiczenie, które trochę zmodyfikowałyśmy, żeby było zabawnie, i stwierdziłyśmy, że nagramy to. Ostatecznie z innego ćwiczenia wyszło nam trochę inne, ale było zabawnie. Po prostu miałyśmy dużo śmiechu na koniec treningu.

Czy w świecie profesjonalnego tenisa, gdzie cały czas ze sobą rywalizujecie, możliwa jest przyjaźń na korcie?

Magda Linette: Myślę, że jest możliwa, ale nie jest to częste. Bardzo zażyłe relacje są rzadkie, koleżeńskie dużo częstsze. Wiele czynników musi się na to złożyć: pochodzimy z różnych kultur, roczników, mówimy innymi językami, mamy swoje teamy, inny kalendarz, czasami nie widzimy kogoś przez długi czas. Te czynniki powodują, że komunikacja nie jest taka jak w normalnym otoczeniu. Ale zawsze znajdą się fajne, miłe osoby, które mają podobny vibe. Mam parę dziewczyn, które bardzo lubię i z którymi się trzymam, znam od wielu lat, jak Bernarda Pera czy Jessica Pegula. Dobry kontakt mam też ze Sloane Stephens, którą znam od 15-16 lat. Czy są to moje najlepsze przyjaciółki? Nie, bo mam osoby, z którymi dorastałam, lub które widuję częściej i znam dłużej. Ale czy są to bardzo dobre znajome, koleżanki? Można tak powiedzieć. Chodzę z nimi na kolacje, mam dobre relacje.

Czy znajdujesz czas na festiwale muzyczne? Bywasz na takich imprezach?

Magda Linette: Chciałabym, ale niestety póki co jeszcze mi się nie udało. Za to udało mi się być na paru fajnych koncertach: Eltona Johna, Bruce’a Springsteena oraz Pink. Próbowałam być na Madonnie w zeszłym roku, ale niestety nie dałam ostatecznie rady. Kupiłam też bilety na Justina Timberlake’a, na którego również nie udało mi się pójść. Teraz mam kupione bilety na jeden z letnich festiwali i zobaczymy jak to wyjdzie.

Trzymam kciuki! A czy jako osoba, która ciągle podróżuje po świecie, są jeszcze miejsca, które Cię zaskakują, które chciałabyś szczególnie polecić?

Magda Linette: Zdecydowanie jednym z takich miejsc, które mnie totalnie zaskoczyło, było Chicago. Byłam absolutnie zachwycona centrum tego miasta. To według mnie najpiękniejsze miasto w Stanach. Byłam tam pierwszy raz – pojechałam na jeden turniej gdzieś w sierpniu lub wrześniu 2021 roku i jeszcze nie udało mi się wrócić.

Totalnie zaskoczyłaś mnie tym miejscem, bo stawiałem na zupełnie coś innego.
Ok. Lubisz książki. Co ostatnio czytałaś, co mogłabyś polecić?

Magda Linette: Teraz czytam „Sapiens”. Nadrabiam tę książkę od dłuższego czasu, była na mojej liście od niepamiętnych czasów. Jestem dopiero w jednej trzeciej. Dużo informacji, więc to nie jest taka łatwa książka, którą szybko się czyta, ale bardzo ciekawa. Bardzo polecam.

Magdo, bardzo dziękuję za rozmowę.

Magda Linette: Dziękuję.

Zdjęcia: Ola Bodnaruś