BitterSweet Festival to nowe wydarzenie na festiwalowej mapie Polski, które od początku stawia na coś więcej niż tylko muzykę na dużej scenie. Choć line-up przyciąga uwagę znanymi nazwiskami z Polski i zagranicy, prawdziwa wartość tego festiwalu kryje się gdzie indziej – w tym, jak i kiedy się zaczyna. Organizatorzy zaprojektowali go jako proces. Coś, co toczy się przez całe lato. Nie chodzi tu o jeden weekend, ale o cały cykl wydarzeń towarzyszących, które pozwalają zbudować relację z miejscem, ideą i ludźmi.
Można wziąć udział w spacerze, pójść na DJ-set w tramwaju, posłuchać rozmowy z artystą albo zatańczyć w słuchawkach w środku parku. To forma festiwalu, która nie gromadzi ludzi tylko przy barierkach, ale rozkłada ich po mieście i daje im przestrzeń do własnych mikrohistorii. Dzięki takim działaniom BitterSweet wyróżnia się wśród podobnych wydarzeń – nie tylko programem, ale też stylem komunikacji i podejściem do uczestników. Nie trzeba mieć biletu ani znać wszystkich artystów, żeby wziąć udział w jego pierwszej fazie. Wystarczy ciekawość i chęć, by wejść w coś nowego, zanim rozpocznie się główna część wydarzenia.
Choć wiele osób kojarzy BitterSweet z letnimi wydarzeniami, cała historia zaczęła się znacznie wcześniej – bo już w grudniu 2024 roku. To właśnie wtedy ruszyły pierwsze działania towarzyszące, które miały przygotować grunt pod letnią kulminację. Jednak rozwinięcie tych działań nastąpiło w czerwcu. W dniach 27–29 czerwca Park Cytadela zamienił się w plenerową galerię. W ramach projektu BitterSweet Art Space można było zobaczyć instalacje, grafiki i działania site-specific, przygotowane przez lokalnych twórców i członków zespołu organizacyjnego. Ciekawym elementem była ekspozycja „Meet the Team”, która przedstawiała osoby odpowiedzialne za cały festiwal – nie jako anonimowych organizatorów, lecz ludzi z historiami, emocjami i konkretnymi motywacjami. To jeden z przykładów tego, jak BitterSweet konsekwentnie stara się budować relację z uczestnikami opartą na przejrzystości i bliskości.
Sztuka wizualna płynnie przeszła w działania bardziej performatywne i społeczne. W kolejnych dniach odbyły się BitterSweet Walks, czyli spacery po Cytadeli prowadzone przez twórców i przewodników związanych z festiwalem. Uczestnicy mieli okazję dowiedzieć się więcej o historii miejsca, jego roli w życiu miasta, ale także o tym, jak współczesna kultura może wchodzić w dialog z przestrzenią publiczną. Zaraz po tym przyszła pora na bardziej energetyczne doświadczenia.
Jednym z najgłośniej komentowanych wydarzeń był wieczór Silent Disco, który odbył się 28 czerwca w Parku Cytadela. Kilkuset uczestników tańczyło do trzech różnych kanałów muzycznych transmitowanych przez słuchawki bezprzewodowe. Wydarzenie, mimo że z założenia „ciche”, przyciągnęło tłumy i udowodniło, że przestrzeń publiczna może być wykorzystywana do działań kulturalnych w sposób nienachalny i inkluzywny. Nie było tu sceny ani tłumu pod barierkami – była swoboda, taniec i dobra zabawa. W tym samym czasie ulicami Poznania jeździł specjalny tramwaj z DJ-em na pokładzie. BitterSweet Ride, był wydarzeniem łączącym transport publiczny z muzyką klubową. Tramwaj poruszał się po stałej trasie, a pasażerowie mogli do niego wsiadać i wysiadać na wybranych przystankach. Ta forma wydarzenia została świetnie przyjęta, bo nie wymagała ani wcześniejszych zapisów, ani biletów – liczyła się spontaniczność i otwartość na coś nietypowego.
Lipiec przyniósł kolejną serię działań tym razem skupionych wokół rozmów, emocji i relacji. W każdy weekend odbywały się wydarzenia z cyklu BitterSweet Talks x Enea on Tour czyli otwarte spotkania z zaproszonymi gośćmi: artystami, aktywistami, osobami z dziedziny zdrowia psychicznego i tematów społecznych. Działy się one w różnych lokalizacjach, często w otwartych przestrzeniach, i łączyły rozmowy z DJ-setami, wspólnym odpoczynkiem czy elementami warsztatowymi. Dzięki temu zyskały luźną, nieformalną formę, a jednocześnie poruszały ważne tematy, m.in. zdrowie psychiczne młodych ludzi, relacje międzypokoleniowe czy rolę emocji w muzyce i sztuce. Dodatkowo 25 i 26 lipca była szansa na zanurzenie się w świat sztuki za pomocą BitterSweet ArtSpace. Oprócz rozmów o sztuce można było wziąć udział w live paintingu z Niną Budzyńską i Gosią Bartosik a także w warsztatach zinowych z kolektywem Fajny Zinek. Był to weekend pełen kreatywności, dla osób ciekawskich i z otwartymi głowami.
W świecie, który często dzieli ludzi według wieku, zainteresowań czy stylu życia, wydarzenia takie jak Domówka Międzypokoleniowa pokazują, że istnieją przestrzenie, gdzie różnice zamiast dzielić – łączą. Właśnie taka idea przyświecała jednej z najbardziej symbolicznych inicjatyw BitterSweet Festivalu. Dnia 17 lipca odbyła się trzecia edycja tego nietypowego spotkania. Wydarzenia, które trudno przypisać jednej kategorii. To trochę taneczna impreza, trochę spotkanie sąsiedzkie, a trochę eksperyment społeczny. Główną ideą jest otwartość: na wiek, na pochodzenie, na styl życia. Na parkiecie można było zobaczyć studentów tańczących obok seniorów, DJ-a puszczającego muzykę z lat 80. i 2020, a do tego strefy odpoczynku, jedzenia i rozmowy. To nie tylko zabawa, ale także ważny gest społeczny. Włączanie seniorów w życie kulturalne miasta ma ogromne znaczenie, nie tylko symboliczne. Przeciwdziała samotności, wzmacnia poczucie przynależności i pozwala osobom starszym czuć się nadal częścią żywej tkanki społecznej. Z kolei młodsze pokolenia, spotykając się z nimi na równych zasadach, uczą się otwartości, empatii i dostrzegania wartości w różnorodnych doświadczeniach życiowych.
Choć wiele już się wydarzyło, lato z BitterSweet jeszcze się nie kończy. Oto, co zaplanowano na sierpień:
W pierwszy festiwalowy dzień będziemy mieli szansę posłuchać rozmowy Wiktora Dyduły i Wozza Lozowskiego z ekspertem SEXEDPL – Andrzejem Silczukiem. Będzie to wydarzenie poruszające poniekąd temat tabu jakim jest męska wrażliwość, ale także jak być sobą i jaka jest przestrzeń między ekspresją a intymnością.
Kulminacja całego sezonu to trzydniowy festiwal z udziałem ponad 40 artystów z Polski i świata. Wystąpią m.in. Post Malone, Nelly Furtado, Empire of the Sun, Peggy Gou, a także polscy wykonawcy: Taco Hemingway, Bedoes 2115, Sara James i wielu innych. Do tego strefy społeczne, projekty fundacji SEXEDPL i UNAWEZA, działania performatywne i przestrzenie odpoczynku. Wszystko to w zielonym sercu Poznania.
Zestawienie tych wszystkich wydarzeń pokazuje, że BitterSweet nie jest klasycznym festiwalem muzycznym. To projekt, który działa w skali miejskiej, społecznej i czasowej. Rozłożenie programu na kilka miesięcy, różnorodność form, a przede wszystkim otwartość na uczestników czynią z niego zjawisko o zupełnie innym charakterze niż festiwale masowe. To nie tylko nowa marka, ale nowy sposób myślenia o tym, jak kultura może funkcjonować w mieście. Nie przez wielkie koncerty, ale przez serię mniejszych wydarzeń, które powoli budują wspólnotę, przyciągają różne grupy ludzi i zostawiają coś więcej niż wspomnienie z weekendu.
Szczegóły samego festiwalu znajdziecie TUTAJ.