W celi oczekujących na karę śmierci pojawia się niespodziewany gość. Oferuje ucieczkę w zamian za udział w jego szaleńczo niebezpiecznym wyzwaniu. Grupa skazańców, których dobór okazuje się nieprzypadkowy, ma zagłębić się w sam środek orczych zastępów, by odbić z ich rąk szlachciankę. Czy zbieranina podejrzanych typków, którzy jeszcze wczoraj byli sobie obcy, będzie w stanie odłożyć na bok spory i wykonać misję niemożliwą?
David Chauvel debiutuje na polskim rynku klasycznym, tolkienowskim fantasy. Tym samym oferuje czytelnikom solidną dawkę eskapizmu. Pierwszy tom zbiorczy to potężne tomiszcze zawierające aż pięć albumów, które przekładają się na dwie i pół zamkniętej historii (rzadkie zjawisko w zbiorczym wydaniu). Autor umiejętnie żongluje znanymi motywami, by zbudować powieść, która mimo pewnych uproszczeń, potrafi autentycznie zaangażować, a tym samym zabrać czytelnika w pasjonującą przygodę spod znaku magii i miecza.

Największą siłą serii jest lekkość, z jaką historia zmienia swój nurt. Pomiędzy kolejnymi rozdziałami drużynowe heroic fantasy płynnie przechodzi w survival horror z motywem ataku zombie. Choć każdy rozdział stanowi umiarkowanie autonomiczną całość, są one ze sobą powiązane postaciami oraz konsekwencjami wcześniejszych zdarzeń. Taka konstrukcja sprawia, że mamy poczucie obcowania z przemyślanym, głębokim światem, który pulsuje własnym rytmem i nie kończy się wraz z ostatnią planszą albumu.

Mimo zalet, narracji zdarzają się zgrzyty. Głównie ze względu na słabo oznaczone retrospekcje oraz niezbyt zróżnicowane projekty bohaterów. Podobieństwo postaci, szczególnie w scenach walk, może przysparzać trudności. To skolei przekłada się na brak płynności odbioru. Również psychologia protagonistów mogłaby zostać mocniej rozbudowana. Obecnie trzymają się utartych ról, a w ich profilach próżno szukać odcieni szarości. Operowanie prostymi, płytkimi postaciami pozbawia powieść emocjonalnej głębi.

„Wollodrin” to tytuł, który z czystym sumieniem można polecić fanom gatunku szukającym klimatycznej i wciągającej lektury. Choć pewne niedociągnięcia warsztatowe są zauważalne, to radość z odkrywania kolejnych warstw tego świata skutecznie je rekompensuje. Porządne, klasyczne fantasy, które udowadnia, że w sprawdzonych schematach wciąż drzemie ogromny potencjał. Seria dobrze rokuje, bo na tę chwilę każdy kolejny album wydaje się lepszy od poprzedniego.
Ocena: 7/10 ⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐
~ Józef Śliwiński

Więcej komiksów na Instagramie: komiksowy_pamietnik

Cena okładkowa: 150 zł
Format: 210×290 mm
Liczba stron: 284
Oprawa: twarda
Wydawca: Lost in Time
Data wydania: listopad 2025
Data oryginalnego wydania: grudzień 2023
