Dr Anna Borowiec o wystawie „Ultraawangarda. Koło Klipsa i poznański underground lat 80. XX wieku”

Dr Anna Borowiec
20 cze 2024
Marynia Tuliszka-Nowacka

Dnia 5 kwietnia br w Muzeum Narodowym w Poznaniu zaprezentowano dzieła Koło Klipsa jednego z najciekawszych ugrupowań artystycznych lat 80. o charakterystycznej ekspresji, specyficznym podejściu do medium i dążeniu do dekonstrukcji malarstwa w kierunku instalacji. Więcej mogliście przeczytać w ostatnim numerze Fresha. Teraz, w ramach trwającej wystawy, zadałam kilka pytań kuratorce dr Annie Borowiec.

Wernisaż wystawy „Ultraawangarda. Koło Klipsa i poznański underground lat 80. XX wieku” odbył się 5 kwietnia, jak z tej perspektywy czasu ocenia Pani zainteresowanie wystawą?

Bardzo cieszy mnie fakt, że wystawę odwiedza dużo młodzieży, która dość żywiołowo reaguje na twórczość grupy Koło Klipsa. Początkowo istniała obawa, że jako projekt historyczny, przypominający historię lokalnej awangardy, wystawa przyciągnie do muzeum jedynie starszą publiczność. Ogromnym zainteresowaniem cieszą się organizowane spotkania z artystami i muzykami, których twórczość pokazujemy na ekspozycji. Czasem jest ono tak duże, że nie sposób pomieścić wszystkich gości w przestrzeni wystawy.

Jakie były Pani kuratorskie marzenia przed inauguracją wystawy, a co już teraz może Pani powiedzieć na temat odbioru ekspozycji przez odwiedzających Muzeum Narodowe w Poznaniu?

Zależało nam przede wszystkim na jak najbardziej rzetelnym opowiedzeniu o historii poznańskiej awangardy lat 80., która do tej pory nie została opracowana. Wystawie towarzyszy obszerny, pięknie zaprojektowany katalog, który wypełni wreszcie tę lukę w badaniach. Na tle innych grup artystycznych działających w Polsce w tym okresie, tylko Koło Klipsa nie doczekało się obszernej monografii. Artyści, których prezentujemy na ekspozycji, to dziś klasycy polskiej sztuki współczesnej. Ich prace znajdują się w najważniejszych kolekcjach muzealnych. Wystawa okazała się dużym sukcesem wystawienniczym, bardzo atrakcyjnym wizualnie dla widzów, co tym bardziej cieszy mnie jako współautorkę tego projektu. Pomimo upływu niemal czterdziestu lat od powstania tych prac, energia, jaka towarzyszyła im na samym początku, jest wciąż żywa.

Wystawa dla niektórych to podróż sentymentalna do przeszłości, czy spotkała się Pani z jakimiś ciekawymi historiami/wspomnieniami zwiedzających?

Historii jest bardzo wiele. Pomysł pokazania poznańskiej alternatywnej sceny muzycznej w budynku muzeum mógł wydawać się zaskakujący. Dopiero po otwarciu wystawy, podczas jednego ze spotkań, dowiedziałam się, że przez dobrych kilka lat w muzeum pracowała ekipa punków związanych z dwoma poznańskimi kapelami. Dziś pamiętają ich jeszcze niektórzy z pracowników muzeum. Ten zbieg okoliczności – zupełnie nieoczekiwany – najbardziej mnie ucieszył.

Wystawa trwa do 28 lipca, jak w kilku słowach zachęciłaby Pani do odwiedzenia ekspozycji?

W części ekspozycji poświęconej poznańskiej scenie muzycznej, prezentujemy niedostępne dotąd materiały kolekcjonerskie, pochodzące z archiwum samych artystów, które często występują tylko w pojedynczych egzemplarzach. Po raz pierwszy udało się je pokazać w tak obszernym wyborze – jest to ponad trzysta obiektów. Wystawa jest niepowtarzalną okazją, żeby zobaczyć też niemal wszystkie zachowane prace Koła Klipsa w jednym miejscu. Nie wiem, kiedy nadarzy się kolejna taka okazja.