Po kilku latach ponownie spotykamy się z poznańskim artystą Eskaerem. Jego twórczość możemy napotkać w Poznaniu na każdym roku – od wlepek i plakatów, przez murale, po obrazy wiszące w galeriach. Jego kolorowa twórczość często nawiązuje do technologii i dzisiejszych czasów. Powód do ponownego spotkania z Eskaerem był poważny, gdyż wielkimi krokami zbliża się jego wystawa „Digital Delusion” w Baraku Kultury, gdzie zaprezentuje nam najnowsze prace z przestrzeni ostatniego roku. Będzie to wizja przygotowana pod to konkretne wydarzenie i przestrzeń. Artysta przygotował malowniczy komentarz rzeczywistości, zwłaszcza tej wirtualnej
Sztuka od zawsze wyrażała bunt. Czy ta wystawa to Twój manifest i sprzeciw dzisiejszym czasom i technologii, która nas otacza?
Nie do końca nazwałbym tę wystawę manifestem. Bardziej jest to komentarz dotyczący wpływu technologii na obecne czasy. Często można mieć wrażenie, że moje prace mogą mieć buntowniczy wydźwięk, jednak bardziej chodzi mi o zwrócenie uwagi na temat, niż na jego krytykę. Z jednej strony dostrzegam i krytykuję pewne aspekty współczesności, z drugiej-sam lubię technologię i uważam ją za fascynującą. Nie traktuję tego jako buntu, lecz jako źródło inspiracji. Chciałbym wnieść ten technologiczny klimat do malarstwa, podobnie jak funkcjonuje on w street arcie i pokazać, że nowoczesne malarstwo również może komentować i odzwierciedlać codzienną rzeczywistość jak i tą wirtualną.
Czy te prace zostały specjalnie przygotowane na tę wystawę czy to wieloletnie zbiory?
Większość prac została stworzona specjalnie z myślą o tej wystawie. Pojawi się również kilka starszych realizacji z 2025 roku, jednak dominują prace z 2026 roku. Nowe obrazy wprowadzają nietypowe jak dla mnie rozwiązania kolorystyczne oraz nowe formy, z wyraźnym naciskiem na eksperymentowanie z kolorem.
Jak wyglądał klucz ich doboru?
Tak jak wspomniałem wcześniej, prace zostały stworzone specjalnie z myślą o tej wystawie. Jest to wizja przygotowana pod to konkretne wydarzenie i przestrzeń. Nie kierowałem się sztywnym kluczem selekcji, po prostu maluję to, co w danym momencie jest dla mnie ważne i autentyczne. Choć temat technologii pozostaje spójny, każda z prac wnosi nową treść i inne spojrzenie. Produkcje są nowe zarówno formalnie, jak i wizualnie, a jednocześnie tworzą jednolitą całość opartą na tym samym obszarze tematycznym.
Do tej pory dałeś się poznać jako streetart’owiec. Twoje prace można oglądać w przestrzeni miejskiej, ale tym razem zobaczymy Twoje inne oblicze, m.in. na płótnie przy pracy z pędzlem oraz na kartce z ołówkiem.
Od samego początku mojej twórczości pracuję zarówno na płótnie, jak i na ścianie, dlatego nie odczuwam tu żadnej zasadniczej zmiany. Jedyną różnicą jest to, że dziś częściej pokazuję swoje prace w przestrzeni wystawienniczej. Wystawiam się mniej więcej co dwa lata, natomiast działania streetartowe realizuję na co dzień. Traktuję to jako dwa równoległe światy, które rozwijam jednocześnie. Praca w przestrzeni miejskiej oraz w pracowni wzajemnie się uzupełniają, każdy z tych obszarów daje mi inne możliwości wyrazu, ale oba są dla mnie równie naturalne i ważne.
Wystawę podzieliłeś na dwie strefy. Mają one wspólny mianownik czy to odrębne ekspozycje?
Wspólnym mianownikiem obu stref jest treść, a konkretnie temat technologii. Choć różnią się formalnie, jedna jest kolorowa, malarska, druga czarno-biała, rysowana cienkopisem, to razem tworzą spójną całość. To nie są odrębne ekspozycje, lecz jedna wystawa podzielona na dwie różne techniki. Szkice cienkopisem często stanowią dla mnie bazę do dalszych działań artystycznych, które rozwijam w formie kolorowych ilustracji.
Od zawsze w Twoich pracach przewijał się motyw technologii i walki z nią. Z czego to wynika?
Wcale nie chodzi mi o bunt ani o walkę z technologią. Chcę raczej zwrócić uwagę na to, że ma ona swoje pułapki i nie warto się w niej bezrefleksyjnie zatracać. Dla mnie technologia stała się zbyt mocno skomercjalizowana. Mam przez to wrażenie, że użytkownicy świata wirtualnego są manipulowani. Wychowałem się w okresie, gdy technologia była już obecna, ale dopiero zaczynała się dynamicznie rozwijać. Z biegiem lat obserwuję, jak coraz silniej wpływa ona na społeczeństwo oraz na to, w jaki sposób funkcjonujemy i komunikujemy się ze sobą. Każda kolejna innowacja inaczej kształtuje nasze życie, relacje i codzienne nawyki. To właśnie ta nieustanna transformacja sprawia, że postęp technologiczny pozostaje dla mnie stałym i niewyczerpanym źródłem inspiracji do tworzenia kolejnych prac.
Widzisz zagrożenie w postępie technologicznym dla społeczeństwa a zarazem dla samych artystów? Gdzie widzisz granicę udogodnienia, a gdzie zaczyna się kontrola i ograniczenie?
Technologia jest dla mnie przede wszystkim narzędziem i źródłem ogromnych możliwości; ułatwia życie, wspiera twórczość i pozwala rozwijać się w różnych dziedzinach. Jednocześnie ma też swoją ciemną stronę: może nas przytłaczać, wpływać na nasze życie w sposób, który zaczyna graniczyć z kontrolą. Dla społeczeństwa i dla artystów nie nazwałbym tego stricte zagrożeniem, raczej wyzwaniem lub zmianą, która coraz bardziej oddziałuje na nasze codzienne nawyki i decyzje. Granica między udogodnieniem a ograniczeniem staje się coraz trudniejsza do uchwycenia. Świat wirtualny staje się coraz bardziej skomercjalizowany i często pobiera nasze dane osobowe, co wkracza w sferę prywatności. Jako artysta czerpię korzyści z narzędzi cyfrowych, Photoshopa, skanera, tabletu, traktując je jako wsparcie dla mojej pracy, a nie formę rozrywki. Natomiast unikam np. gier komputerowych czy seriali, które pochłaniają czas i energię, nie wnosząc nic twórczego do mojego życia. Dla mnie prawdziwą formą relaksu jest kontakt z naturą lub praca nad rękodziełem. Wtedy technologia służy jako narzędzie, a nie forma ucieczki – wtedy naprawdę staje się udogodnieniem, a nie ograniczeniem.
Wystawa „Digital Delusion” odbędzie się w Baraku Kultury przy Al. Marcinkowskiego 21 w Poznaniu i potrwa od 21 lutego do 15 marca.