Festiwal, który warto mieć w planach – podsumowanie Colours of Ostrava 2025

Relacje
25 lip 2025
Dominika Majewska

Festiwal Colours of Ostrava 2025 już za nami. Emocje po czterech intensywnych dniach dopiero zaczynają opadać, ale wspomnienia pozostają wciąż żywe. To idealny moment, by spojrzeć na całość z dystansem i przyjrzeć się, co tak naprawdę wydarzyło się w Dolních Vítkovicach — wyjątkowym miejscu, które na kilka dni po raz kolejny stało się sercem muzycznego świata.

Choć festiwal odbywa się poza granicami Polski, Ostrawa znajduje się naprawdę blisko — to zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od naszej granicy, w bezpośrednim sąsiedztwie województwa śląskiego. Z Katowic można tam dotrzeć w niecałe dwie godziny — samochodem, pociągiem lub autobusem. Z Poznania podróż autem trwa około czterech godzin, czyli dokładnie tyle samo co na Open’era! To krótka i wygodna trasa, a na miejscu czeka zupełnie inna rzeczywistość — pełna muzyki, sztuki i niepowtarzalnej atmosfery. Jeśli więc ktoś jeszcze zastanawia się, czy warto wpisać ten festiwal w swoje wakacyjne plany — zdecydowanie warto. Bo Colours of Ostrava to nie tylko koncerty. To jedna z najciekawszych przestrzeni festiwalowych w Europie.

Przestrzeń, której nie da się porównać z żadną inną

Tym, co od początku wyróżniało Colours of Ostrava, jest jego lokalizacja. Festiwal odbywa się w Dolních Vítkovicach — dawnym kompleksie przemysłowym, który dziś stanowi unikalną przestrzeń dla kultury. Sceny rozstawione są pomiędzy starymi piecami hutniczymi, stalowymi wieżami i żelaznymi mostami, tworząc niepowtarzalną atmosferę. To nie tylko festiwal muzyczny, ale prawdziwa podróż w czasie i przestrzeni — nowoczesne brzmienia w industrialnej historii Czech. Miejsce to naprawdę zapada w pamięć. Nie da się go porównać z żadnym innym festiwalem.

W tym roku w tej wyjątkowej scenerii rozstawiono ponad 20 scen i stref muzycznych, w tym dwie główne sceny open-air, duże namioty koncertowe, małe sceny klubowe oraz strefy tematyczne. Każda z nich oferowała inne doświadczenie — od kameralnych setów, przez alternatywne projekty, aż po widowiskowe show z efektami specjalnymi i wizualizacjami.

Line-up, który trafia w punkt

Tegoroczny line-up przyciągnął uwagę znanymi nazwiskami. Choć może nie aż tak zaskakujący jak w edycjach z udziałem The Cure, Florence + The Machine, Imagine Dragons czy Twenty One Pilots, program nadal trzymał wysoki poziom. Na głównej scenie pojawili się m.in. Sting i Shaggy, których wspólny występ otwierający festiwal był jednym z najczęściej komentowanych. Iggy Pop, mimo 77 lat, dał żywiołowy, energetyczny koncert, przypominając wszystkim, że scena wciąż należy do niego. Snow Patrol oczarowali emocjonalnym setem, a Justice porwali nocną publiczność spektakularnym elektronicznym show.

Wielkie wrażenie zrobiły także młodsze gwiazdy, jak FINNEAS (znany m.in. ze współpracy z Billie Eilish) i Sofi Tukker — ich taneczna energia świetnie wpasowała się w letni klimat. Nie zabrakło również polskich akcentów — na scenach wystąpili m.in. Rat Kru i Zamilska, prezentując się międzynarodowej publiczności w wyjątkowych warunkach.

Szczególnie zapadły nam w pamięć dwa koncerty: Noga Erez, która połączyła elektronikę, rytm i mocny przekaz społeczny w dopracowanym wizualnie show (mieliśmy okazję porozmawiać z nią przed występem o macierzyństwie, nowym singlu i miłości do festiwali), oraz The Chainsmokers — zamykający festiwal duet, który porwał publiczność do ostatnich minut. Ich występ był idealnym zwieńczeniem wydarzenia — pełnym światła, energii i euforycznego klimatu.

Muzyka to nie wszystko

Colours of Ostrava to festiwal multidyscyplinarny. Obok koncertów działa Meltingpot — przestrzeń debat, wykładów i warsztatów z udziałem ekspertów z całego świata. Rozmawiano o ekologii, zdrowiu psychicznym, technologii, kulturze i rozwoju osobistym. Między koncertami można było w spokoju usiąść, posłuchać i porozmawiać w atmosferze wzajemnego szacunku.

Na terenie festiwalu działały też instalacje artystyczne, kino plenerowe, teatr, strefy chilloutu, stoiska rzemieślnicze i przestrzenie dla rodzin z dziećmi. Organizatorzy zadbali o każdy detal — czyste toalety (!), stacje ładowania telefonów, darmową wodę pitną, a także płatność bezgotówkową (bez systemu żetonów), co bardzo ułatwiało zakupy.

Dla każdego — dosłownie

Colours of Ostrava to także festiwal otwarty na wszystkich. Projekt „Colours without Barriers” zapewnia dostępność osobom z niepełnosprawnościami — specjalne rampy, trybuny, przystosowane toalety, tłumaczenia na język migowy i pętle indukcyjne to tylko niektóre udogodnienia. W sobotę, jednym z najbardziej intensywnych dni festiwalu, osoby powyżej 65. roku życia mogły wejść na teren wydarzenia za darmo. I to nie była symboliczna obecność — seniorzy licznie uczestniczyli w koncertach i panelach, co tylko podkreśla międzypokoleniowy charakter wydarzenia.

Cena? Bardzo na plus

Na tle innych dużych festiwali, Colours of Ostrava wypada korzystnie cenowo — szczególnie dla Polaków. Karnet czterodniowy w regularnej sprzedaży kosztował ok. 3900 CZK (czyli ok. 700 zł) i obejmował dostęp do wszystkich koncertów, strefy Meltingpot oraz licznych wydarzeń towarzyszących. Co ciekawe, opaska festiwalowa upoważniała też do zniżek na atrakcje w całym mieście.

Na miejscu ceny były jak na festiwal — uczciwe. Butelka wody: 40–45 CZK (7–8 zł), piwo: 60–70 CZK (11–13 zł), większy posiłek: 160–200 CZK (28–36 zł). Wśród foodtrucków dominowały kuchnie świata, a wybór był ogromny — stoiska gastronomiczne liczono w setkach.

Dopiszcie Colours do swojej listy na 2026!

Colours of Ostrava to nie tylko festiwal. To kompletne doświadczenie — muzyczne, kulturowe i społeczne — zorganizowane na światowym poziomie w przestrzeni, jakiej nie oferuje żadne inne wydarzenie w tej części Europy. Bliskość granicy, dobry dojazd, przystępne ceny i wyjątkowa atmosfera sprawiają, że każdy, niezależnie od wieku i muzycznych preferencji, znajdzie tu coś dla siebie.

Zdecydowanie warto wpisać ten festiwal do przyszłorocznych planów. Do zobaczenia w Dolních Vítkovicach!