Festiwal Colours of Ostrava 2025 już za nami. Emocje po czterech intensywnych dniach dopiero zaczynają opadać, ale wspomnienia pozostają wciąż żywe. To idealny moment, by spojrzeć na całość z dystansem i przyjrzeć się, co tak naprawdę wydarzyło się w Dolních Vítkovicach — wyjątkowym miejscu, które na kilka dni po raz kolejny stało się sercem muzycznego świata.
Choć festiwal odbywa się poza granicami Polski, Ostrawa znajduje się naprawdę blisko — to zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od naszej granicy, w bezpośrednim sąsiedztwie województwa śląskiego. Z Katowic można tam dotrzeć w niecałe dwie godziny — samochodem, pociągiem lub autobusem. Z Poznania podróż autem trwa około czterech godzin, czyli dokładnie tyle samo co na Open’era! To krótka i wygodna trasa, a na miejscu czeka zupełnie inna rzeczywistość — pełna muzyki, sztuki i niepowtarzalnej atmosfery. Jeśli więc ktoś jeszcze zastanawia się, czy warto wpisać ten festiwal w swoje wakacyjne plany — zdecydowanie warto. Bo Colours of Ostrava to nie tylko koncerty. To jedna z najciekawszych przestrzeni festiwalowych w Europie.
Przestrzeń, której nie da się porównać z żadną inną
Tym, co od początku wyróżniało Colours of Ostrava, jest jego lokalizacja. Festiwal odbywa się w Dolních Vítkovicach — dawnym kompleksie przemysłowym, który dziś stanowi unikalną przestrzeń dla kultury. Sceny rozstawione są pomiędzy starymi piecami hutniczymi, stalowymi wieżami i żelaznymi mostami, tworząc niepowtarzalną atmosferę. To nie tylko festiwal muzyczny, ale prawdziwa podróż w czasie i przestrzeni — nowoczesne brzmienia w industrialnej historii Czech. Miejsce to naprawdę zapada w pamięć. Nie da się go porównać z żadnym innym festiwalem.
W tym roku w tej wyjątkowej scenerii rozstawiono ponad 20 scen i stref muzycznych, w tym dwie główne sceny open-air, duże namioty koncertowe, małe sceny klubowe oraz strefy tematyczne. Każda z nich oferowała inne doświadczenie — od kameralnych setów, przez alternatywne projekty, aż po widowiskowe show z efektami specjalnymi i wizualizacjami.
Line-up, który trafia w punkt
Tegoroczny line-up przyciągnął uwagę znanymi nazwiskami. Choć może nie aż tak zaskakujący jak w edycjach z udziałem The Cure, Florence + The Machine, Imagine Dragons czy Twenty One Pilots, program nadal trzymał wysoki poziom. Na głównej scenie pojawili się m.in. Sting i Shaggy, których wspólny występ otwierający festiwal był jednym z najczęściej komentowanych. Iggy Pop, mimo 77 lat, dał żywiołowy, energetyczny koncert, przypominając wszystkim, że scena wciąż należy do niego. Snow Patrol oczarowali emocjonalnym setem, a Justice porwali nocną publiczność spektakularnym elektronicznym show.
Wielkie wrażenie zrobiły także młodsze gwiazdy, jak FINNEAS (znany m.in. ze współpracy z Billie Eilish) i Sofi Tukker — ich taneczna energia świetnie wpasowała się w letni klimat. Nie zabrakło również polskich akcentów — na scenach wystąpili m.in. Rat Kru i Zamilska, prezentując się międzynarodowej publiczności w wyjątkowych warunkach.
Szczególnie zapadły nam w pamięć dwa koncerty: Noga Erez, która połączyła elektronikę, rytm i mocny przekaz społeczny w dopracowanym wizualnie show (mieliśmy okazję porozmawiać z nią przed występem o macierzyństwie, nowym singlu i miłości do festiwali), oraz The Chainsmokers — zamykający festiwal duet, który porwał publiczność do ostatnich minut. Ich występ był idealnym zwieńczeniem wydarzenia — pełnym światła, energii i euforycznego klimatu.
Muzyka to nie wszystko
Colours of Ostrava to festiwal multidyscyplinarny. Obok koncertów działa Meltingpot — przestrzeń debat, wykładów i warsztatów z udziałem ekspertów z całego świata. Rozmawiano o ekologii, zdrowiu psychicznym, technologii, kulturze i rozwoju osobistym. Między koncertami można było w spokoju usiąść, posłuchać i porozmawiać w atmosferze wzajemnego szacunku.
Na terenie festiwalu działały też instalacje artystyczne, kino plenerowe, teatr, strefy chilloutu, stoiska rzemieślnicze i przestrzenie dla rodzin z dziećmi. Organizatorzy zadbali o każdy detal — czyste toalety (!), stacje ładowania telefonów, darmową wodę pitną, a także płatność bezgotówkową (bez systemu żetonów), co bardzo ułatwiało zakupy.
Dla każdego — dosłownie
Colours of Ostrava to także festiwal otwarty na wszystkich. Projekt „Colours without Barriers” zapewnia dostępność osobom z niepełnosprawnościami — specjalne rampy, trybuny, przystosowane toalety, tłumaczenia na język migowy i pętle indukcyjne to tylko niektóre udogodnienia. W sobotę, jednym z najbardziej intensywnych dni festiwalu, osoby powyżej 65. roku życia mogły wejść na teren wydarzenia za darmo. I to nie była symboliczna obecność — seniorzy licznie uczestniczyli w koncertach i panelach, co tylko podkreśla międzypokoleniowy charakter wydarzenia.
Cena? Bardzo na plus
Na tle innych dużych festiwali, Colours of Ostrava wypada korzystnie cenowo — szczególnie dla Polaków. Karnet czterodniowy w regularnej sprzedaży kosztował ok. 3900 CZK (czyli ok. 700 zł) i obejmował dostęp do wszystkich koncertów, strefy Meltingpot oraz licznych wydarzeń towarzyszących. Co ciekawe, opaska festiwalowa upoważniała też do zniżek na atrakcje w całym mieście.
Na miejscu ceny były jak na festiwal — uczciwe. Butelka wody: 40–45 CZK (7–8 zł), piwo: 60–70 CZK (11–13 zł), większy posiłek: 160–200 CZK (28–36 zł). Wśród foodtrucków dominowały kuchnie świata, a wybór był ogromny — stoiska gastronomiczne liczono w setkach.
Dopiszcie Colours do swojej listy na 2026!
Colours of Ostrava to nie tylko festiwal. To kompletne doświadczenie — muzyczne, kulturowe i społeczne — zorganizowane na światowym poziomie w przestrzeni, jakiej nie oferuje żadne inne wydarzenie w tej części Europy. Bliskość granicy, dobry dojazd, przystępne ceny i wyjątkowa atmosfera sprawiają, że każdy, niezależnie od wieku i muzycznych preferencji, znajdzie tu coś dla siebie.
Zdecydowanie warto wpisać ten festiwal do przyszłorocznych planów. Do zobaczenia w Dolních Vítkovicach!