Do tej pory nie ukazała się w Polsce żadna, wiarygodna książka z fabułą o najpopularniejszym gatunku muzycznym, jakim jest rap. Próbuje to zmienić Jakub Sommerfeld w powieści „Liryczny Terrorysta”, której akcja rozgrywa się w naszym ukochanym Poznaniu. Czy się udało? Oto nasza recenzja.
Jakub Sommerfeld to z dziada pradziada poznaniak. Raper, wydał płyty m.in. z KMC i Hubertem Tasem, zwycięzca trzeciej edycji Poznań Freestyle League, dziennikarz, pisarz, autor bajek dla dzieci. „Lirycznym Terrorystą” debiutuje jako powieściopisarz.
Historia zaczyna się na przełomie mileniów. To golden era polskiego hip hopu, gdy w szkołach „pracę klasową na temat Współcześni Herosi połowa pisała o Peji, reszta o Eldo, a w okolicach 2001 r. autorytetem był Magik, długo, długo nic i Jan Paweł II”. Czasy, kiedy hasła „po pierwsze nie dla sławy, po drugie nie dla pieniędzy” i HWDP miały jeszcze jakiś sens. Główny bohater, Babsel, zajarany twórczością Nagłego Ataku Spawacza, zakłada z przyjaciółmi skład hip hopowy. Nagrywają numery, grają koncerty, na które nikt nie przychodzi, ale to nie ważne, bo liczy się pasja i miłość do muzyki. W kolejnym rozdziale przenosimy się do roku 2018. Babsel żyje wg zasady, że ,,z rapu się nie wyrasta”, ma nędzną pracę, mieszka sam, bo ,,słowa hip hop i kobieta się ze sobą nie rymują”, jest lokalną legendą poznańskiego podziemia oraz uczestnikiem bitew freestaylowych. Podczas jednej z nich dochodzi do zadymy, ląduje na komisariacie policji i wychodzi z łatką konfidenta, której będzie próbował się pozbyć. Nie wie jeszcze, że konsekwencje tej chorej akcji odbiją się na nim w 2025 r. Będzie wtedy głową rodziny, statecznym mężem i ojcem pracującym w korporacji, nie mającym pojęcia, kim jest Fagata. Hip hopowa przeszłość nie pozwala jednak o sobie zapomnieć i oglądając przypadkiem z żoną w TV rapowy talent show, zmuszony jest wrócić do rap gry. Od tego momentu zaczyna się jazda bez trzymanki.
„Liryczny Terrorysta” Jakuba Sommerfelda to pełna humoru, satyryczna oraz autoironiczna opowieść o środowisku hip hopowym. Pełna barwnych postaci, od radykalnego, prawicowego kibola Lecha począwszy, poprzez pana od muzyki, starego rapera, co to ,,od setek lat nie potrafi trafić w bit”, zaćpanego dilera, na osiemnastoletniej raperce skończywszy. Moją idolką jest żona głównego bohatera, która swoimi ciętymi ripostami i komentarzami sprowadza naszego, niespełnionego rapera na ziemię. Jestem pewien, że wielu z nas, czytając książkę, zakrzyczy w myślach: to ja jestem Babsel! Czym dla ciebie jest hip hop, pyta narrator. Moja ulubiona odpowiedz: ,,to wstawanie w nocy z łóżka, żeby zapisać rym do słowa gówno, który wykorzystasz w swoim utworze, a którego potem przesłucha trzydzieści osób’’. Piękne!
Autor przezabawnie opisuje pracę w korpo i jeszcze trafniej diagnozuje obecną sytuacje na muzycznym rynku. Po boomersku nie rozumie, ale jednocześnie go nie krytykuje. Dzisiaj rap to tylko produkt, marketing i tik tok. Nic osobistego, tylko biznes, jak mawiał Michael Corleone.
,,Liryczny Terrorysta’’ to wycieczka po Poznaniu. Odpalamy race na Bułgarskiej, szukamy dilera na Ratajach, uciekamy przed nożownikiem na Wildzie, a także odwiedzamy Jeżyce, gdzie „obecnie łatwiej dostać hummus niż wpierdol”.
Czytałem knige jednym tchem, mając banana na twarzy, przewracając kolejną stronę, ale jest to równocześnie opowieść słodko-gorzka. O utraconych marzeniach, o prozie życia, która nie pozwoliła nam zrealizować swoich planów, i to z naszej winy, nie świata. Najważniejsze jednak, aby bez względu na wiek mieć pasję, bo bez niej człowiek zżera swoją własną dusze. Jedni biegają w maratonach, chodzą po górach, lepią garnki i piszą książki, a jeszcze inni robią rap albo o nim piszą. Pytania czym jest sztuka bez odbiorców oraz jak pogodzić pasje z dorosłością pozostają otwarte.
Nie oszukujmy się, nowela Jakuba Sommerfelda to nie jest literatura wysokich lotów, Nobla ani Nike raczej nie zdobędzie. Napisana prostym, ale lekkim piórem, jest wulgarna, przez to wiarygodna i szczera do bólu. Pełna follow-upów i cytatów z rapowej klasyki. Raczej dla czytelników wychowanych w latach 90, którzy dziś mają rodziny i kredyty, ale kiedyś nagrywali składanki na kasety. Nic lepszego w polskiej literaturze o rapie nie wyszło, naprawdę! Dla wszystkich, którzy „kochają hip hop i ten hip hop nienawidzą’’.
Powieść można zamówić na stronie Empik Selfpublishing. W marcu była na pierwszym miejscu najczęściej kupowanych papierowych książek.
P.S: arcydzieło muzyczno-literackie Nagły Atak Spawacza „Uve Kolaż’’ ukazało się w roku 1998, a nie w 1988 😉
*Wszystkie cytaty pochodzą z książki Jakuba Sommerfelda „Liryczny terrorysta’’.