Michelle Gurevich wróciła do Poznania z materiałem z najnowszego albumu „It Was the Moment” i po raz kolejny udowodniła, że nie potrzebuje spektakularnych gestów, by wypełnić przestrzeń. Jej charakterystyczny kontralto niósł się po sali.
Wieczór otworzyła Ronley Teper, wprowadzając w nastrój gdzieś pomiędzy folkiem, jazzem i teatralną narracją. Wspólne korzenie obu artystek w kanadyjskiej scenie niezależnej wybrzmiały nie tylko w biografiach, ale i w atmosferze całego koncertu.
Setlista płynnie łączyła nowe utwory z tymi, które od lat budują tożsamość Gurevich – nie zabrakło „Party Girl”, ani przejmującego „Goodbye My Dictator”, które dziś brzmi szerzej niż kiedykolwiek. Bez nadmiaru słów, bez zbędnych ozdobników – tylko muzyka, która trafia dokładnie tam, gdzie powinna.