Widmo lat 90. wciąż krąży nad Polską. Owa zjawa ma dwa oblicza. Jedno z nich to niekończące się spory polityczne i ideologiczne na temat spuścizny III RP, transformacji ustrojowej, mitologii Okrągłego Stołu, narracji o „zdrajcach” i „zdradzanych”, a także bezrobotnych i zwyczajnie odrzuconych w trakcie kapitalistycznej rewolucji, jaka dokonała się po 1989 roku. Ale duch lat 90. ma też inną twarz, która zamiast wpatrywać się w archiwa, kieruje swój wzrok ku postępującej na całym świecie retromanii i nostalgii za minioną dekadą, której przebłyski możemy także obserwować w Polsce, wśród miłośników i miłośniczek starych komiksów czy kaset wideo.
Popkulturowość lat 90. w Polsce to zjawisko wbrew pozorom trudne do jednoznacznego zdefiniowania. Z jednej bowiem strony, wraz z przyłączeniem Polski do globalnego systemu przepływu dóbr i atrakcji popkulturowych, nadwiślański kraj zalały wzbierające fale niosące ze sobą zabawki, kasety, kolorowe czasopisma czy gry wideo, pozwalające wreszcie polskiej młodzieży być w miarę „na bieżąco” z globalnymi trendami i modami. Z drugiej strony jednak, szczególnie dziś dziwić może specyficznie lokalny charakter ówczesnego adaptowania globalnych fenomenów, zderzający połysk zachodnich produktów z postPRL‑owską przaśnością. Po amerykańskie komiksy o superbohaterach z wydawnictwa TM‑Semic chodziło się zatem do swojskiego kiosku „Ruchu”, gdzie poszerzająca się oferta kolorowej prasy dla młodzieży przedzierała się przez zastępy tradycyjnej, i często wyraźnie mniej krzykliwej na poziomie formy i treści, prasy. Kasety wideo – ilustrujące większe niż życie eskapady ekranowych nadludzi, zamieszkujących pełne przepychu fantazyjne światy – kusząco spoglądały na swych przyszłych widzów i widzki z naprędce montowanych regałów i szafek, podpierających się o ściany osiedlowych wypożyczalni. Te ulokowane były często w dość nieoczywistych miejscach, jak piwnice, garaże czy lokalne pijalnie piwa. Zaskakującym punktem na mapie wszystkich melomanów stawały się bazarki i rynki, gdzie na maskach samochodów udekorowanych domowym kocykiem, piętrzyły się rzędy kaset magnetofonowych. Podobnie gracze i graczki – rządni roz(g)rywki „Mortal Kombat” na dedykowanym automacie do gier – musieli się zapuszczać w mniej ekskluzywne rejony miejskich dworców lub jarmarcznych straganów, gdzie swoje podwoje otwierały, dość szumnie brzmiące w polskich realiach, salony gier. No i oczywiście zabawki – te wszystkie Barbie, Transformersy, Żółwie Ninja i Batmany – które wreszcie można było podziwiać i ewentualnie nabyć poza sklepami walutowymi, ale które musiały konkurować na sklepowej półce z zastępem produktów gospodarczych, w które także wyposażone były sklepy wielobranżowe i domy towarowe.
Ten specyficzny rozkrok pomiędzy kolorowymi treściami, a jeszcze wciąż nie do końca równie barwnymi realiami lat 90. (szczególnie w ich początkowej fazie) jest tym, co osobiście najszybciej przychodzi mi do głowy, kiedy pada hasło „popkultura w Polsce lat 90.”, które stanowi jednocześnie podtytuł otwierającej się w Centrum Kultury ZAMEK w Poznaniu wystawy „Najntisy Forever!”. Mamy bowiem do czynienia z dość dwuznaczną naturą lat 90., kiedy staramy się uchwycić ówczesną perspektywę dziecka lub nastolatka. Dla kilkuletniej bądź kilkunastoletniej osoby z tamtych lat to ewidentnie ta bardziej ubarwiona, ale też często kiczowata twarz ostatniej dekady XX wieku stanowi podstawowy punkt refleksyjnego odniesienia. Trudno dopatrzeć się tu ekonomicznej czy politycznej szarości tamtych czasów, skutecznie zwalczanej przez drużynę zebraną z zabawkowych kucyków Pony, pikselowego hydraulika Mario, telewizyjną parę Chipa i Dale’a oraz Johna Rambo, przybywającego z odsieczą wprost z kaset VHS. W takiej perspektywie poważne lata 90. stają się frywolnymi najntisami, co wcale nie umniejsza często bardzo osobistych doświadczeń i wspomnień dzisiejszych 30‑ i 40‑latków.
Czy jednak najntisy faktycznie są wobec tego wieczne? Czy naoczni świadkowie i świadkinie tamtych wydarzeń (ale i pokolenia młodsze) chcą faktycznie powracać do tej specyficznej w swej postaci przeszłości? Niewątpliwie w ostatnim czasie nostalgia stała się jedną z najpewniejszych walut, jeśli chodzi o podtrzymywanie zainteresowania globalnej publiczności. Na ekrany kinowe powracają serie filmowe i aktorskie ikony sprzed lat, kultowe komiksy zyskują swoje (często już któreś z kolei) reedycje i wznowienia, zabawki pojawiają się na sklepowych półkach w ekskluzywnych opakowaniach retro (mających już wyraźnie kusić nie dzieci, ale ich rodziców), zaś kasety magnetofonowe i szeroko rozumiany sprzęt grający, na czele z najwidoczniej nieśmiertelnym, walkmanem znów są towarem pożądanym. Dla wielu komentatorów i komentatorek dzisiejszej rzeczywistości (pop)kulturowej ta wspomniana retromania stanowić ma mechanizm obronny wobec postępującej złożoności i niepewności obecnych czasów. Nostalgia – mówiąc prościej – staje się tym przyjemnym kocykiem, w jaki lubimy otulać się, śledząc aktualne wydarzenia. Producenci treści chętnie pomagają nam doszywać kolejne kawałki do naszej sentymentalnej narzutki, mające w domyśle zapewnić nam bezpieczną przystań przed przytłaczającymi często informacjami i wyzwaniami. Ale ten pęd ku nostalgii może mieć także i inną funkcję. Szczególnie dla osób pamiętających jeszcze świat sprzed cyfrowej rewolucji, melancholijne zapuszczanie się w najntisy – jako ostatnią dekadę o mocno analogowym charakterze – uznać można także za chęć choćby i chwilowego powrotu do innego, bardziej namacalnego wariantu przeżywania i celebrowania kultury – także w wersji pop. W szorstkości komiksowego papieru, szmerach magnetowidu lub magnetofonu, rozpikselowanej grafice starych gier czy trzaskach, jakie wydaje z siebie zabawka, zaklęty jest być może faktyczny urok najntisów – tym bardziej wyjątkowy w polskim kontekście, iż będący de facto pierwszym okresem nieograniczonego konsumowania tych przyjemności.
Wystawa „Najntisy Forever!” to próba przypomnienia tamtych wrażeń – nie z potrzeby czystego eskapizmu, ale raczej chęci udowodnienia, że tematyka retro ma w sobie, wbrew pozorom, całkiem sporo życia.

„Najntisy Forever!
Popkultura w Polsce lat 90.”
22.03.–27.07.2025
Wystawa czynna: wt.–niedz. g. 12‑20
Centrum Kultury ZAMEK w Poznaniu
Bilety: 20 zł (ulgowy), 25 zł (normalny)