Jeszcze dwie dekady temu szczytem dobrego stylu było zdobyć nowe kicksy. Dekade temu unikalne kicksy. A dzisiaj? Dzisiaj możesz samemu stworzyć własne buty wraz z ekipą Dr Shoes, którzy zajmują się customizacją obuwia. Chciałbyś mieć air force’y w barwach ulubionej drużyny? Rozleciały Ci się drogie jordany? Dzisiaj już nie ma rzeczy niemożliwych, a my Wam to udowodnimy poniższą rozmową.
Na początek przedstaw nam ekipę Dr Shoes. Kto wchodzi w jej skład i czym się zajmuje? Jakie macie zajawki?
Trzon ekipy to Zoja, Dawid i ja. Zoja to nasza główna artystka, która zajmuje się renowacjami i customami. W wolnych chwilach strzyże ludzi, robi foty, ciuchy i maluje. Pokaż mi jakąś zajawkę, a jestem pewien, że Zoja już kiedyś to próbowała. (śmiech) Dawid zajmuje się przede wszystkim naprawami szewskimi i obsługiwaniem klientów. Kiedyś nie było dla niego rzeczy nie do zrobienia, dziś już czasem potrafi powiedzieć, że może warto byłoby kupić jednak nowe buty, zamiast reanimować stare. (śmiech) Po pracy możecie go spotkać na rolkach lub rowerze. No i jeszcze ja, czyli ojciec chrzestny Dr Shoes. Zajmuję się wszystkim i niczym, jak to z szefem często bywa A z zajawek: breaking, muzyka, deskorolka i książki.
Jak długo działacie i skąd w ogóle wziął się pomysł na tak niszowy sklep, zwłaszcza stacjonarny?
To było tak dawno temu, że aż muszę chwilę pomyśleć… Startowaliśmy w 2016 roku! Sytuacja z pomysłem jest dość zabawna. Siedziałem kiedyś przy piwku i papierosku z moim przyjacielem – MeliCzyta, który dziś jest topowym polskim lektorem. Maciek pokazał mi wtedy, że w Warszawie otworzyła się jedna z pierwszych firm w Polsce zajmująca się właśnie renowacją i customem butów oraz jak ostatnio wyczyścił swoje sneakersy, co zrobiło na mnie dość imponujące wrażenie i tego samego wieczoru podjęliśmy decyzję, że otwieramy wspólnie podobny koncept w Poznaniu. Maciek finalnie odpuścił i rozpoczął pracę w radiu, która później doprowadziła go do miejsca, w którym jest teraz, a ja poszedłem za ciosem i otworzyłem Dr Shoes. Początkowo lokal mieścił się na ul. Garncarskiej, później ul. Mostowa, a od tego roku, mam nadzieje ze już na zawsze znajdziecie nas obok Uniwersytetu Artystycznego przy Al. Marcinkowskiego 26.
Czym się jeszcze zajmujecie?
Poza customem obuwia zajmujemy się renowacją, czyszczeniem i naprawą szewską. Można u nas z butami zrobić praktycznie wszystko, od zmiany ich wyglądu, po odświeżenie koloru, aż do powrotu do stanu pierwotnego. Przez 8 lat się mocno rozwinęliśmy i poza butami, prowadzimy warsztaty z customizowania ubrań i tu mała zapowiedź, której jeszcze nie ogłaszaliśmy. Przy współpracy z miastem Poznań, w wakacje, organizujemy 4 darmowe spotkania warsztatowe związane z renowacją butów oraz personalizacją ciuchów, na które serdecznie zapraszamy.
W Doktorku tworzymy ręcznie malowane kurtki, a także organizujemy zamknięte eventy dla firm w duchu zero waste. Współpracujemy również z lokalnymi artystami street art’owymi, zarówno przy projektach ubrań, jak i malowaniu murali, czy tworzeniu identyfikacji wizualnych dla marek. Można u nas kupić obrazy, printy, rzeźby, biżuterię oraz spreye – tak że jest w czym wybierać. (śmiech)
Pamiętasz może jakieś najbardziej dziwne zamówienie, które szczególnie utkwiło Ci w pamięci?
Oczywiście, jak mógłbym zapomnieć takie smaczki! Pierwsze na myśl przychodzą mi średniowieczne laczki, będące repliką butów z bitwy pod Grunwaldem, które podrzucił nam poznański teatr na odnowienie koloru. Poza tym było kilka zamówień na custom z własną podobizną, co zawsze wywołuje uśmiech na mojej twarzy. (śmiech) No i było też paru mężczyzn, którzy przychodzili z damskimi szpilkami w rozmiarze 43+. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że mówili, że to buty ich siostry i prosili o ich powiększenie. (śmiech) A moją ulubioną historią jest ta związana z Bonusem BGC, który przyszedł w butach, a wyszedł skocznym krokiem podśpiewując pod nosem „pójdę boso”. Jak zaśpiewał, tak i zrobił (śmiech).
Na pewno pamiętasz też te najbardziej skomplikowane zamówienia.
Oj… zdecydowanie to te po pieskach! Czasami brakowało tylko kawałka języka, a czasem jedyne z czym przychodzili to właśnie język. Wszystko zależało od tego, jak długo pies był sam w domu. (śmiech)
Ok. To teraz zamówienia, z których jesteście najbardziej dumni.
Każdy projekt jest indywidualny i na swój sposób mnie urzeka, ale z jednego jestem szczególnie dumny. To było w 2022 roku. W Galerii Sakura w Paryżu była organizowana, jak dotychczas, największa na świecie wystawa customowych butów. Zostało na nią zaproszonych ponad 200 artystów z całego świata, w tym my. Przygotowaliśmy projekt zatytułowany „Earth 2050”, który przedstawiał wizje świata, w którym roślinność i zwierzęta są paliwem napędowym dla wszechobecnych maszyn, z których wysysają energię życiową. Interesujący projekt, w którym poza klasycznym malowaniem wykorzystaliśmy kable elektryczne i podzespoły przymocowane do buta. To był wyjątkowy moment, bo ziomek, który z nami wtedy pracował nigdy nie był za granica, więc super było się przyglądać jego fascynacji pierwszą podróżą i tym jak bardzo ekscytowało go dosłownie wszystko. Bez zastanowienia spakowaliśmy się całą ekipą i polecieliśmy na wystawę, przy okazji celebrując nadchodzące święta i nowy rok. Można by to nazwać swego rodzaju francuską wycieczką wigilijna. (śmiech) A tak poza tym, to mieliśmy dużo fajnych współprac z artystami, z których jesteśmy bardzo dumni. Robiliśmy kolaboracje m.in. z Noriakim, Eskaerem, Bartem Sucharskim, Duminem czy sklepem Mini Ramp.

Pamiętasz najdroższe buty na warsztacie?
Czasami nawet nie sprawdzamy cen, żeby nie wjeżdżać sobie na psychę, ale regularnie przewijają się u nas buty za 10-20 tys. złotych, więc pewnie coś w tym przedziale.
Liczyliście ile macie już zamówień na swoim koncie?
Na początku, później straciliśmy rachubę. Na dzień dzisiejszy myślę, że z 20 000 par nam pękło lekko.
Gdybym chciał do Was przyjść i odnowić sobie „zajechane” buty, to ile by mnie kosztowało, żeby wyglądały one jak nowe? Załóżmy, że są to Nike Air Max 1, w których mam wytarte pięty i ogólnie są już dość w kiepskim stanie.
W zależności od tego, co chcesz żebyśmy zrobili z Twoimi butami oraz w jakim są stanie – przedział cenowy wynosi od 50 do 250 zł. Te niższe kwoty dotyczą zazwyczaj napraw szewskich oraz czyszczeń, a ten górny zakres to full pakiet zawierający dodatkowo renowacje. Wiadomo, że w im lepszym stanie masz kicks’y, to tym lepiej dla Ciebie, bo wyjściowa cena czyszczenia to 100 zł, a renowacji 150 zł. Wszystko powyżej to dodatkowe usługi, jak: naprawa wytartych pięt, klejenia, fleki, szycia czy dziury od palców, które de facto warto sprawdzać raz na jakiś czas i przyjść zanim jeszcze widać kolor skarpetek. Podklejamy to skórzanymi łatami od wewnątrz i sprawiamy, że nie widać w ogóle naszej ingerencji. Zawsze do każdego zamówienia podchodzimy indywidualnie i każdy plan pracy jest ustalany z klientem. Podpowiadamy co warto zrobić, a co warto odpuścić, tak, żeby koszt był adekwatny do wartości butów. Otwartość jest u nas na porządku dziennym.
Zostaje jeszcze kwestia customów. Gdybyś chciał sobie namalować coś na butach, powiedzmy dla przykładu: grzybki lub podobiznę JP2, to całą zabawę zaczynamy od 200 zł, a górny limit zależy już tylko od Ciebie i Twoich pomysłów.
Jak wygląda rynek customów w Polsce i na świecie?
Rynek z uwagi na jego niszowość jest specyficzny. W Polsce mamy coraz więcej firm zajmujących się renowacją obuwia, lecz często są to chwilowe projekty letnie, po czym się zawijają i otwierają się następne. Custom butów się rozwija, lecz jest to domena w sporej mierze dużych brandów. Z mojej perspektywy najważniejsze jest, że zawód szewca jest kontynuowany i nie grozi nam na chwilę obecną jego wyginięcie. W związku z rozprzestrzenianiem się świadomości na temat zrównoważonego rozwoju, co raz więcej jest ludzi, którzy zamiast kupić nowe, wybierają naprawę starych rzeczy i to jest bardzo budujące i optymistyczne na przyszłość.