Dwa silne charaktery. Nieustępliwy wynalazca o nieograniczonej wyobraźni. Nieustraszona wojowniczka od dziecka szkolona, by poradzić sobie w każdej sytuacji. Są jak ogień i woda, miłość i nienawiść, radość i smutek… czy mogą nie zakochać się w sobie?

Nowy tytuł Jasona Aarona to postapokalipsa w nietuzinkowym wydaniu. Tym razem nie mamy do czynienia z ludzkością, która „jakoś sobie radzi”. Nie… Ludzkości prawie nie ma, a ostatnie co można o niej powiedzieć, to że cokolwiek zbudowała. No i to wszystko jest bardzo liryczne, bardzo poetyckie… a jednocześnie mocne i bezkompromisowe.

Bo Jason doskonale wie, nie tylko jak grać na emocjach, lecz także kiedy dorzucić do pieca, by utrzymać odpowiednie tempo. Do tego zastosował ciekawą konstrukcję, w której przebłyski z dalekiej przyszłości co rusz podrzucają nam domysły, jak skończy się ta historia.

Graficznie nie jest ani dobrze, ani źle. Ot, typowy przykład warstwy wizualnej skupionej na opowiadaniu historii zamiast manifestowania własnego stylu.
Zarzuty, jeśli już miałbym jakieś postawić, dotyczą naiwności niektórych elementów. Choć historia wydaje się dojrzała i solidna, to autor momentami podsuwa nam coś, czemu ciężko dać wiarę.

„Pewnego razu gdzieś na końcu świata” jest współczesną, poetycką baśnią osadzoną w postapokaliptycznych realiach. Choć nie jest wolna od wad, wciąga i intryguje. Nie mogę doczekać się kolejnego spotkania z dwójką młodych bohaterów.

Więcej komiksów na Instagramie: komiksowy_pamietnik
Cena okładkowa: 79,90 zł
Format: 170×260 mm
Liczba stron: 170
Oprawa: miękka
Wydawca: Nagle
Data wydania: luty 2024
Data oryginalnego wydania: czerwiec 2023
