Iwo Greczko łączy w swojej twórczości filozofię i muzykę, tworząc refleksyjny, często gorzki i ironiczny obraz „dorosłego człowieka”. Z doświadczeniem jako frontman post-punkowego projektu Lunatycy Martwej Dyskoteki, wkracza na scenę solową z mini-albumem „Mega Dobry Dorosły Człowiek”. Premiera odbędzie się 1 września, a materiał będzie dostępny na wszystkich serwisach streamingowych.
Filozof w studiu i na scenie
Autor płyty obronił doktorat z filozofii na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Jego zamiłowanie do zadawania pytań, nie zaś dawania gotowych odpowiedzi, przenosi się z sali wykładowej do tekstów piosenek. Pytanie o istotę dorosłości stanowi oś nowego mini-albumu, który ukazuje absurdalne próby „wprowadzenia się w dobry nastrój” za pomocą używek, idealizowania czy religii.
Od Lunatyków do solowego projektu
Przez lata Iwo przewodził zespołowi Lunatycy Martwej Dyskoteki, który współpracował między innymi z Marcinem Świetlickim. Formacja zyskała uznanie za zimno-falowe brzmienie i kalejdoskopowy wokal frontmana. Entuzjastyczną recenzję debiutanckiej płyty Lunatyków pt. „LMD” napisał Wiesław Weiss, redaktor naczelny „Teraz Rocka”. W 2023 roku projekt jednak zmienił formułę, a Greczko pożegnał się z zespołem.
„Mega Dobry Dorosły Człowiek”: temat i forma
Tytuł mini-albumu jest zaczerpnięty od ironicznego określenia. Można rozpatrywać je na wiele sposobów. Co to znaczy być dorosłym? Czy dorosłość to odkrycie sensu życia w cierpieniu, a może to rezygnacja z „bezskutecznych prób wprowadzania się w dobry nastrój”? Greczko przyznaje, że w sensie egzystencjalnym „dorosłość” to tylko odgrywanie roli.
Współpraca i aranżacje
Podstawą albumu jest starannie zbudowana warstwa muzyczna. Zespół zaproszony przez Iwo to głównie (choć nie tylko) muzycy z kręgu ultra-niszowych projektów, ale o ogromnej wyobraźni, którzy mieli wkład nie tylko w kompozycje, ale i w aranżacje piosenek. Greczko podkreśla, że muzyka nie jest tu jedynie tłem, lecz farbami i pędzlami, które malują emocje i filozoficzne pytania.
Styl i przekaz
Choć Iwo sam przyznaje, że nie jest wybitnym wokalistą, stawia na autentyczność i precyzję akcentów. Pod względem gatunkowym materiał balansuje między rockowym instrumentarium, pulsującym beatem, jazzowymi wstawkami oraz poetyckimi, egzystencjalnymi tekstami.
Solowo a w zespole
Greczko nie dostrzega większej różnicy w pracy solowej i zespołowej. Wybór nazwy „Iwo Greczko” ma też praktyczny cel – przy okazji promocji lekcji filozoficznych słuchacz może trafić na jego muzykę.
Z optymizmem i nutą ironii Iwo Greczko zaprasza słuchaczy do wspólnego zadawania pytań o sense dorosłości. Bo jak twierdzi, w świecie, „gdzie mają za nas myśleć maszyny”, pozostaje nam tylko jedna rola: pytać i cieszyć się dźwiękiem.