Gramofony nie służą tylko do odtwarzania muzyki czy jej miksowania. W rękach kreatywnych DJ-ów stają się one pełnoprawnymi instrumentami. W wielkim skrócie, turntablizm to sztuka tworzenia nowego rodzaju muzyki za pomocą miksera i gramofonów, nierozerwalnie związana z kulturą hip-hopową. Tłuste scratche, wyszukane cuty, żąglerka bitami – to jest to, co najbardziej kręci w tym wszystkim. Poznańska scena turntablistyczna od samego początku jej powstania, miała mocnych reprezentantów i tak jest do dzisiaj. To właśnie im dedykujemy ten tekst i składamy hołd chłopakom, co zarywali noce na doskonaleniu swojej techniki.
Na początku marca, przy okazji imprezy Drapaczy Wosq w klubie Dom Technika, opublikowaliśmy na naszej stronie tekst Tomasza Grzeszkowiaka, który stanowił zajawkę dla powyższej imprezy, ale zahaczył również kilka ciekawych wątków związanych z naszą lokalną sceną i jej historią. Stwierdziliśmy, że to dobry punkt wyjściowy do stworzenia większego artykułu. Oczywiście nie da się wszystkiego upchnąć w jednym tekście, bo o tym mogłaby powstać osobna książka, ale postaramy się Wam przedstawić samo zjawisko i ludzi związanych z poznańskim turtablizmem
Back to the roots
W 1973 r. DJ Kool Herc, podczas imprezy na Sedgwick Avenue, stworzył podwaliny kultury hip-hopowej. Z upływem lat mikser i dwa gramofony, w rękach utalentowanych DJ-ów, stały się pełnoprawnymi instrumentami muzycznymi. Jednym z najwybitniejszych, nomen omen, magików w tym fachu był Grand Wizard Theodore. Jak głosi legenda, jego mama zaczęła krzyczeć, aby ściszył muzykę, więc synek położył rękę na płycie winylowej, by ją zatrzymać. Następnie ruszył płytę w przód i w tył – tak powstał skrecz, nowy dźwięk, nowa technika, która zmieniła oblicze hip-hopu. Z tą historią na pewno nie zgadza się Grandmaster Flash, notabene mentor Wizard’a. Jaka jest prawda, nigdy się nie dowiemy. Na pewno wiemy, że Grandmaster Flash robiąc flamastrem znacznik na płycie, udoskonalił sztukę miksu i skreczu. Przełomowym momentem był rok 1984. Na rozdaniu nagród Grammy Awards, legenda jazzu Herbie Hancock wykonał nową kompozycję „Rockit”. Udzielił się na niej Grand Mixer DXT i cały świat poznał skrecz.
Pionierzy
Poznaliśmy co to scratch, więc przejdźmy do Poznania. Bez cienia wątpliwości, prekursorem hip-hopowego kręcenia czarnymi płytami w naszym mieście jest DJ Decks, który swoją przygodę z płytami rozpoczął w 97 roku. – Pierwszy sprzęt to była jakaś Unitra. Potem kumpel załatwił z Niemiec Technicsy 1200. Natomiast pierwszy mikser kupiłem w jakimś śmiesznym komisie. Kilka dni później zobaczyłem w DJ Shopie (nieistniejący sklep z płytami na ul. Św. Marcina, przyp. red.), jak DJ Matush leci na dwa gramofony z numerem Luniz „I got five on it” na mikserze Gemini. Zwariowałem! Musiałem go mieć, więc poszedłem oddać ten rupieć z powrotem do komisu i kupiłem to cacko. Miałem taką kasetę VHS „Turntabale TV”, z której uczyłem się pierwszych rzeczy. Wtedy też zagrałem debiutancką imprezę w Eskulapie – wspomina Decks.

Po dołączeniu do Slums Attack pod koniec lat 90, zaczął regularnie wrzucać skrecze na płyty zespołu. Już w 99 roku na albumie „Całkiem Nowe Oblicze” ukazał się pierwszy numer z samymi skreczami pt. „I stąd światło”, gdzie poznaniak pokazał światu swoje skillsy.
W tym samym roku wydał również swój debiutancki mixtape, na którym pokazał pełen wachlarz swoich umiejętności. Poznaniak poszedł za ciosem i chwilę później wypuścił drugą część. Był w takim cugu drapania, że w 2001 roku zajął 4. miejsce na mistrzostwach Europy DJ-ów, Vestax Eztravaganza. Były to wówczas najbardziej prestiżowe zawody. Potem były kolejne mixtejpy, ale już bardziej skupione na produkcji muzycznej, które stały się z czasem pełnoprawnymi płytami producenckimi.
Przenieśmy się teraz na Rataje i koniec lat 90., gdzie swoje pierwsze skrecze kładą DJ Hen oraz DJ Mentalcut. Pierwszy z nich działał razem z MC Fane (Ammo.K) i tworzyli BondSkład, natomiast drugi z nich razem z Profem mieli ekipę Jazz Fuzz. – To były zupełnie inne czasy, samo zdobycie gramofonów wymagało ogromnego wysiłku, nie wspominając o nauce skreczowania czy miksowania. Nie miałem nikogo, kto mógłby mi z tym wszystkim pomóc, wskazać jakiś kierunek. W Polsce inspirowałem się głównie Krimem i Deszczu Strugi. Mnóstwo pomysłów i motywacji dostarczały audycje Druha Sławka, to właśnie tam poznałem X-Ecutioners, Invisibl Skratch Piklz, DJ Shadowa. Nagrywałem je na kasety magnetofonowe i słuchałem w nieskończoność, jadąc do szkoły, na przerwach, praktycznie cały czas w domu. W 2000 roku rozpocząłem studia i na uczelni miałem dostęp do komputera podłączonego do Internetu, mogłem więc ściągać jakieś kawałki czy po prostu przeczytać o zawodach DJ-skich w USA. To były zupełnie inne czasy, samo zdobycie gramofonów wymagało ogromnego wysiłku, nie wspominając o nauce skreczowania czy miksowania. Byliśmy pierwszym pokoleniem w Polsce, które zajęło się skreczowaniem. Gdy mówiłem wtedy znajomym czy rodzinie, że w przyszłości chciałbym żyć z muzyki, to pukali się w czoło i nie traktowali mnie poważnie. W tamtym czasie należało być trochę szalonym – mówi nam o swoich początkach Mentalcut.

Z czasem przyszły tez sukcesy na scenie – w 2004 roku zdobył tytuł wicemistrza Polski międzynarodowej organizacji DJ-ów ITF, a w 2009 roku, wg czasopisma DJ Magazine, uznany został najlepszym DJ-em w Polsce. – Poświęciłem się temu w 100%, ćwiczyłem codziennie przez pierwszych kilka lat. Do 2003 roku granie imprez zupełnie mnie nie interesowało, zamierzałem tylko skreczować i brać udział w zawodach. Kluby zaczęły mnie jednak zapraszać na pokazy turntablizmu i stopniowo przerodziło się to w granie standardowych setów. Zajmuję się tym do dziś. Nie patrzę z sentymentem na tamte czasy. To były bardzo trudne lata dla prawie każdego w Polsce, a tym bardziej dla kogoś, kto wymyślił sobie niecodzienną i kosztowną pasję – podsumowuje Metnalcut.
Wspomniany wcześniej DJ Hen to była również nietuzinkowa postać na naszej scenie. Facet w dwutysięcznych latach wziął udział w kilkudziesięciu zawodach turtablistycznych w kraju i Europie, w których często stawał na podium, m.in. był finalistą w roku 2001 na DMC Technics Poland oraz w 2003 roku na ITF EastEurope. – Pamiętam, że miesiącami ćwiczyło się w chacie coś (seta) i na koniec i tak nerwy zjadały wszystko, hahaha – wspomina swój udział w zawodach. Heniu działał również w późniejszych latach w kolektywie Lord od Faders i kład swoje skrecze na produkcjach czołowych raperów w kraju.
Złota era hip-hopu
Na początku XXI wieku w Polsce był wieku bum na hip-hop i wszystko co jest z nim związane, czyli turntablizmem włącznie. W 2001 roku ukazała się płyta „Manewry Ciętego Dźwięku”, gdzie czołowi polscy drapacze dosłownie katują nas dźwiękami przez ponad 70 minut. Udzielił się na niej m.in. DJ Kostek, który przez lata był mocno związany z poznańską sceną. – DJ Trakmajster miał niezłego fioła na punkcie turntablizmu. Potrafił do Ciebie zadzwonić i „batelkować się” przez telefon! – wspomina historię DJ Decks z pomysłodawcą „Manewrów” .
W klubach pojawiał się już system serato, który ułatwiał pracę za konsoletą i nie trzeba było ze sobą wozić skrzyń z płytami. Urządzenie te zrewolucjonizowało pracę DJ-ów. – Bardzo zmieniło i wcale nie uważam, że na gorsze, jak na początku się wszyscy obrońcy winyli obawiali. Przede wszystkim dało większą mobilność, większą stabilność przed zacinaniem i przeskakiwaniem igły. Często dawało również oszczędność kolekcjonerskich płyt, których używaliśmy. Do tego w dzisiejszych czasach, tak naprawdę w chwilę, można mieć najnowsze remixy, edycje, albumy, własne wersje numerów czy nawet bezpośrednio od DJ-ów. Nie trzeba sprowadzać, szukać, tłoczyć płyt, by fizycznie z nich zagrać. Cała nowa i stara fala dzięki cyfrowym systemom wprowadziła tyle dodatkowych skillów i tricków, że tylko pomogło się to jeszcze bardziej rozwinąć w DJ-ce! – mówi nam DJ Hen.
To były złote czasy DJ-ów. Każdy raper chciał mieć DJ-a za plecami oraz skrecze na płycie. W Poznaniu można było się bawić na imprezach hip-hopowych od poniedziałku do soboty. Kluby prześcigały się w bookingach, a DJ-ów mnożyło się „jak mrówków”. Na poznańskiej premierze filmu „Scratch” w Multikinie ludzie siedzieli dosłownie wszędzie – na schodach i podłodze. Nie wiemy jak mogli sprzedać prawie dwa razy więcej biletów niż może pomieścić sala, ale to pokazywało skalę zainteresowania tym zjawiskiem.
Wracamy na Rataje, bo tam swoje pierwsze skrecze kładą DJ Show oraz DJ Story. Ten drugi należał do wspomnianego wcześniej kolektywu Lord of Faders. Razem z DJ Henem i DJ Soiną rozkręcali poznańskie imprezy, gdzie kładli duży nacisk na prezentowanie swoich turtablistycznych umiejętności. Był to pierwszy poznański kolektyw, który kładł swoje skrecze na płytach z całej polski.
Był taki bum, że w 2003 i 2004 roku sieć komórkowa Idea zorganizowała zawody POP DJ, do których eliminacje odbywały się również w Poznaniu – dwa lata z rzędu triumfuje DJ Hen, gdzie w Warszawie dochodzi do finałów. Na imprezach oraz lokalnych produkcjach pojawiają się nowe twarze, m.in. DJ WU, DJ Simo, DJ Polar, Taek czy DJ Rink. W zespole WSK działał DJ Druga Strefa, którego wprawdzie scena poznała bardziej jako producenta niż aktywnego DJ-a, jednak swoje skrecze zostawił na podziemnych produkcjach.
Natomiast w 2008 roku, na zawodach organizowanych przez Mentalcuta, pojawił się DJ Czarny, który wraz z Hubertem Tasem wynieśli poziom turntablismu na jeszcze wyższy poziom. Sprawdźcie ich koniecznie na YT! Nagrali też wspólnie dwie płyty, ,,Passion, music hip-hop” (2011) i ,,Time To Bulid” (2013), które wpisały się w historię polskiego turntablismu. Czarny i Tas w 2011 roku zostali wicemistrzami świata w kategorii „Show” na najbardziej prestiżowych zawodach federacji IDA, które odbyły się wówczas w Krakowie. To z pewnością największy sukces poznaniaków w historii tego „sportu”.
Mixtejpy
Mixtejpy to tak naprawdę wyznacznik wszystkiego. To tutaj DJ ma nieograniczony czas i swobodę, by pokazać w pełni swoje umiejętności. Dzisiaj to rzadkość, ale kiedyś dzięki nim poznawaliśmy najnowsze kąski muzyczne, a to wszystko wychodziło na kasetach magnetofonowych, które krążyły z ręki do ręki. To była nasza karta YT i lista Spotify.
Wspomnieliśmy już DJ Decksa i jego pierwsze kasety, ale warto napisać o jego trzecim, legalnym wydawnictwie, gdzie jako pierwszy w kraju wydał mixtejp producencki. Wyprodukował bity, zaprosił raperów, a na koniec to ładnie zmiksował. Decks nie usiadł nigdy na laurach, nawet po serii producenckich płyt. W międzyczasie wypuścił również dwa pełnoprawne mixtejpy z DJ Takiem.
Poznańscy DJ- e byli bardzo płodni pod tym względem. Regularnie wychodziły rzeczy od Mentalcuta, DJ Hen i DJ Face puścili dwie części „Brudnego Południa”. To wszystko wychodziło fizycznie na CD.
Z czasem ukazywały się też „mixtejpy”, które były współpracą DJ-ów z raperami. Niebyły to pełnoprawne mixtejpy, ale mogliśmy sprawdzić, kto co potrafi. Tak np. DJ Simo oskreczował dwie płyty Kobry, a DJ Uras położył masę cutów na PMixtape „Dejmu”. DJ Hen i DJ Soina często tak działali z DonGuralesko oraz innymi raperami.
– Mnie osobiście wychowały mixtejpy Decksa, Jana Mariana i Deszczu Strugi. Nie wyobrażam sobie DJ-ingu bez mixtejpów. Od 2011 wypuściłem ich ponad 20 i czuję, że jestem w tej dziedzinie jedną z kilku lub kilkunastu osób w Polsce, które uprawiają jeszcze DJ-ing w tej formie. W tym roku zamierzam wypuścić dwa mixtejpy, w tym jeden z donGURALesko, a drugi z okazji mojego 20-lecia działalności. – mówi nam DJ Soina, który jest chyba wyjątkiem na obecnej scenie. Dodaje również: – Moją odpowiedzią na sztampowe produkcje jest seria Kręci Mnie Vinyl Mixtape, gdzie sam ustalam reguły gry, a skrecz wiedzie prym.
Dlaczego więc dzisiaj wychodzi tak mało mixtejpów? – Ja na koncie mam ich sporo i nie chodzi mi o płyty producenckie. Niech się tłumaczą ci, którzy ich nie robią. (śmiech) Miałem w planach z Taekiem zrobić kolejny wspólny mixtejp, typowo turntablistyczny. Może jeszcze uda się to zrobić? – komentuje sytuacje DJ Decks. Trzymamy kciuki, żeby taki projekt ujrzał światło dzienne, a resztę towarzystwa prosimy o mobilizację!
Obecna scena
Jak ważnym ośrodkiem polskiego turntablizmu jesteśmy, niech świadczy fakt, że w ubiegłym roku gościliśmy w Poznaniu eliminacje do mistrzostw świata w skreczu federacji IDA. Nocny Targ Towarzyski pękał w szwach, a w jury zasiadali DJ Decks, Chmielix i DJ Falcon1.
W Poznaniu aktywnie działa jeszcze wiele innych osób, których ksywki warto przytoczyć. Nie można nie wspomnieć DJ Kaczego z duetu Psychopads, DJ Wubera (swoim show na gramofonach otwierał koncerty m.in. Edo G, Ras Kassa i GZA z Wu Tang Clan) czy specjalistę od breakingu: DJ Strugi od lat kręci płytami na bitwach b- boy’owych.
Sztukę turntablizmu, godnie kontynuuje kolektyw Drapacze Wosq (DJ Kolega, DJ NikoDAMN, DJ Górny, DJ Kobra). Chłopacy oskreczowali w całości producencki album Grekka „The Art Of Fartness”.
Półfinaliści eliminacji Ida Poland od lat organizują skrecz-sesje w poznańskich klubach. – Przyszłość skreczu w Poznaniu widzimy raczej w czarnych barwach. Oczywiście jest stara gwardia wymiataczy, która będzie drapać aż sił w łapach wystarczy. Niestety nowych twarzy jest mało. Jest wysoki próg wejścia. Nauka skreczu wymaga olbrzymiej dyscypliny i cierpliwości. Trzeba mieć naprawdę pasję i kochać muzykę, aby codziennie poświęcać minimum 2 godziny na ćwiczenie technik. W „tiktokowej” erze, który z dzieciaków ma tyle samozaparcia? – komentują obecną sytuację. Swoje trzy grosze dorzuca Mentalcut: – Ta profesja szczyt popularności ma już za sobą, co nie oznacza, że nie wydarzy się w tej branży nic interesującego – przeciwnie, uważam, że właśnie takie czasy, gdy zostaną już tylko prawdziwi pasjonaci, stworzą najciekawsze rzeczy.
Jednak, żeby zamknąć temat optymistycznym akcentem, Drapacze widzą również światełko w tunelu: – Bardzo ucieszyła nas frekwencja na ostatniej skrecz sesji, gdzie klub pękał w szwach. Widzieliśmy sporo nowych twarzy, a rodzice przywieźli swoje dzieciaki nawet z Gniezna i Konina. Widzimy i słyszymy renesans klasycznego hip-hopu. Zgłaszają się do nas małolaty, które chcą mieć DJ-a za plecami na swoich koncertach. Dostajemy prośby o dogranie skreczy na nowych produkcjach. Poznański underground ma się naprawdę dobrze, wciąż pojawiają się nowe twarze. Dzisiaj każdy chce być emce, więc na skreczujacych DJ-ów jest popyt i tu widzimy szansę dla młodych.
Dzisiaj jest o wiele łatwiej o sprzęt niż w czasach, o których mówili Decks czy Mental. Do tego możemy wszystko zobaczyć na YouTube, a koszty sprzętu też są niewielkie. – Używany mikser i gramofon do nauki dostaniemy obecnie za niewielkie pieniądze. Dobrym pomysłem może być zakup portabla, czyli małego, przenośnego gramofonu z wbudowanym głośnikiem i crossfaderem. W sieci znajdziemy mnóstwo tutoriali z podstawowymi technikami. Po za tym, w przeciwieństwie do np. skrzypiec, nie katujemy nauką rodziny ani sąsiadów, bo wystarczy założyć słuchawki. Życzymy cierpliwości i nie zniechęcać się. Do zobaczenia na skrecz sesjach i na koncertach – kończą Drapacze Wosq.