Mamy to! Ukazał się setny numer Freshmaga!

Niusy
04 lip 2025
Dawid Balcerek

Mamy grudzień 2009 roku. Jest sobotni wieczór, a w klubie Czytelnia odbywa się impreza Funks Not Dead. Za deckami DJ Kangur, a na parkiecie utwór „Creep” zespołu TLC. W sumie mógł to być inny numer. Jednak na pewno też leciał tego wieczoru, bo zawsze męczyłem o niego Kangura. Widział mnie i wiedział, że dzisiaj poleci TLC (Sorry Damian!). Wracając do historii… Przy jednym ze stolików toczy się zażarta dyskusja dwóch, świeżo upieczonych absolwentów dziennikarstwa. Dywagują nad tym, dlaczego w takim mieście jak Poznań nie ma żadnego darmowego magazynu miejskiego, który mógłby zainteresować ludzi, takich jak oni.

Wówczas w lokalach można było znaleźć czasopisma Hot Magazine czy Aktivist. Pierwszy tytuł był ze Szczecina, ale wydawano go również w Poznaniu, a drugi z Warszawy i zawsze miał kilka stron związanych z lokalnymi wydarzeniami. To nie było jednak to, co chcieliby czytać i z czym mogliby się utożsamiać. Przecież było tyle ciekawych tematów i ludzi, o których nikt nigdy nie napisał w prasie. Właśnie wtedy zapadła ważna decyzja, że chcą stworzyć coś własnego, unikalnego, dla siebie i poznaniaków. Wprawdzie mieli w CV już praktyki i różne prace redakcyjne i niby wiedzieli jak to wygląda od kuchni, jednak to było zupełnie coś innego. Skok na głęboką wodę to mało powiedziane. Jednym z tych wariatów byłem ja, a drugim był Bartek Nowacki, który został też pierwszym redaktorem naczelnym Freshmaga.

Jako szanowani politolodzy pracowaliśmy oczywiście w zawodach zupełnie niezwiązanych z naszym wykształceniem, ale mieliśmy dzięki temu za co żyć i co odłożyć do skarbonki. Z tej skarbonki i małej pomocy banku skorzystaliśmy. Mieliśmy jakiś know how, żeby to ruszyć, a miasto stało przed nami otworem. Pierwsza nazwa magazynu? Fama. Przetrwała tylko tydzień, kosztem drugiej, którą już dobrze znacie. Siadło i tak już zostało. Dnia 4 listopada 2010 roku ukazał się pierwszy numer Freshmaga. Można by postawić tu kropkę i napisać, że reszta to historia – jednak jeszcze nie teraz.

Po 2 latach dołączył do nas Michał Krupski, który zajął się sprzedażą reklam. Mocno wkręcił się również w sprawy redakcyjne i zaczął tworzyć swoje materiały. W następnym roku został współwydawcą i przejął obowiązki Bartka, który odszedł z redakcji i poświęcił się innym projektom. Dołączył kolejny wariat i tak do dzisiaj ciągniemy ten wózek. Wózek, który pomagało nam zawsze pchać wiele osób, bez których nie byłoby Freshmaga. Nie jestem wstanie wszystkich tu wymienić, bo nie wystarczyłoby miejsca, ale wiedźcie, że pamiętam każdego z Was. Nawet osoby, które napisały pojedyncze teksty. Niektórzy z Was dzisiaj pracują w większych wydawnictwach, portalach, radiu, telewizji, a nawet wydają książki. Jestem dumny, że pierwsze kroki stawialiście z nami i w CV macie Freshmaga. Dziękuje Wam wszystkim!

Dzisiaj trzymacie w rękach 100 numer. Niesamowite. Mnóstwo zarwanych nocek, kłótni z grafikami (Adam i Paweł  – szacunek). Było też wiele momentów zwątpienia – nieraz musieliśmy dokładać do interesu, żeby wyszedł druk. Kilka lat temu był punkt kulminacyjny, gdy Freshmag przestał się ukazywać. Była też pandemia, która zamknęła temat druku ostatecznie. Daliśmy sobie wtedy ostatnią szansę, no bo jak sobie wyobrazić Poznań bez Fresha. Dzisiaj jesteśmy w momencie, w który w sumie nie wierzyłem. To była długa droga i oby trwała jak najdłużej.