Break dance, czyli „taniec na głowie” swoich początków sięga wczesnych lat 70. Narodził się dosłownie na ulicach Nowego Jorku, gdzie na kartonach mierzyli się między sobą b-boys i b-girls, walcząc o szacunek wśród lokalnych ekip. Niesamowite, że już dekadę później zawitał do naszego kraju, gdzie w 1985 roku odbyły się pierwsze mistrzostwa kraju. Dzisiaj breaking jest obecny dosłownie wszędzie, nawet na ostatnich igrzyskach w w Paryżu. Dlatego warto spojrzeć na nasze podwórko i sprawdzić co się w tym temacie dzieje również w Poznaniu. Poznajcie ekipę Tabasco Break Rebels, którzy na co dzień urzędują w szkole tańca Breaking Spot.
Proszę, przedstawcie się. Ile czasu już trenujecie i w czym jesteście mocni?
C-Gun: Cześć! Jest nas trzech – Radek (C-Gun) Piotrek (Pete) i Piotrek (Kozak). Ja z Pete’m zaczynaliśmy na początku lat dwutysięcznych, a Kozak swoją przygodę z breaking’iem rozpoczął w 2009 roku.
Pete: W bardzo dużym skrócie jesteśmy b-boyami, kierującymi się jedną z zasad hip hopu, czyli „each one teach one”. Reprezentujemy ekipę Tabasco Break Rebels i tańczymy breaking średnio po dwadzieścia lat, choć są wśród nas więksi weterani. (śmiech) W trakcie swojej tanecznej przygody przerobiliśmy wszystkie możliwe problemy, jakie napotykają tancerze – brak dostępu do sali, brak eventów tanecznych, brak instruktorów od konkretnych styli tańca czy chociażby negatywny stosunek starszego pokolenia do naszej zajawki. Ciężko byłoby powiedzieć, że akceptowaliśmy to co nas spotykało, więc dziś – o wiele bardziej doświadczeni i zorganizowani – dajemy młodym ludziom to, czego sami nie mieliśmy – możliwość odnalezienia się w tanecznym świecie i czerpania z tańca radości, satysfakcji i poczucia, że robi się coś wyjątkowego. Aż łezka się w oku kręci. (śmiech)
Kozak: Każdy z nas trenuje inaczej, więc niełatwo na to pytanie odpowiedzieć jednym zdaniem. Dla przykładu C-Gun, który jest trenerem Młodzieżowej Kadry Narodowej w breakingu trenuje praktycznie codziennie, jeśli wliczymy w to również treningi, które prowadzi ze swoimi uczniami. W czym czuję się mocny? Flow i muzykalność to chyba moje najmocniejsze strony.
Polacy mają długą tradycję jeśli chodzi o breaking. Nasze początki to wczesne lata 80., potem przełom wieków i sukcesy na arenie międzynarodowej. Jak obecnie wygląda polska scena na tle innych krajów?
Kozak: Polska scena jest silna na tle Europy. Aktualnie mamy sporo młodych zawodników, którzy dopiero zapisują się na kartach historii. Jednym z nich jest bez wątpienia nasz uczeń – Grzegorz Smoczyk (Jee Ess), który wraz ze swoją ekipą Cool Kidz Mob reprezentuje nasz kraj na arenie międzynarodowej.
Pete: Ja chciałbym jeszcze dodać, że wspomniany przez Kozaka Jee Ess rzeczywiście jest kocurem z innej planety, ale to jest już dwudziestokilkuletni gość. Poza takimi graczami jak on mamy w Polsce jeszcze mnóstwo małoletnich tancerzy, którzy już teraz zaczynają wojować na arenie międzynarodowej. Szesnastolatki robią dzisiaj takie rzeczy, że czasami zastanawiasz się czy jesteś godzien wejść z nimi do koła. (śmiech) Także breaking w Polsce ma się bardzo dobrze.
Za moich czasów, gdy odbywały się typowo hip-hopowe imprezy, break dance był nieodłącznym elementem tych wydarzeń – zawsze ktoś tańczył. Czy aktualnie w Poznaniu są organizowane imprezy, na których zobaczymy tancerzy w akcji? Słyszałem, że coś się dzieje w Rewirach.
Pete: Jeśli chodzi ogólnie o imprezy taneczne, to jest gdzie potańczyć – choćby w klubach. Ale jeśli chodzi o imprezy typowo breaking’owe, to aktualnie jesteśmy jedyną ekipą w Poznaniu, która organizuje eventy dla b-boys i b-girls. Jako Stowarzyszenie Breaking organizujemy spory event – Breaking School Battle, na który co roku przyjeżdża ponad 250 b-boys i b-girls z całej Polski. Organizujemy jeszcze jedną, mniejszą imprezę – Poznań Breaking Championship, która odbędzie się już 19 października w Breaking Spot. Zapraszamy!
Kozak: A odnośnie jamów, to nie ma za dużo inicjatyw, podczas których możemy zobaczyć tancerzy w akcji, poza tymi co wymienił wcześniej Pete. Natomiast jest jeszcze jedna impreza, która zasługuje na podkreślenie – Red Bull Dance Your Styles, gdzie tancerze reprezentujący różne style stają naprzeciwko siebie i rywalizują, a decyzję o tym kto przechodzi dalej podejmuje publika. Bardzo widowiskowe i przyjemne zawody! Przez ostatnie dwa lata były organizowane w Tamie, co dodawało klimatu całej imprezie. Zobaczymy jak będzie w tym roku.
C-Gun: Ale to czym chcielibyśmy się najbardziej podzielić, to fakt, że w listopadzie tego roku będziemy mieli przyjemność organizować w Poznaniu oficjalne Mistrzostwa Polski w Breaking’u. I gwarantuję, że jak wpadniecie na tę imprezę, to zdziwicie się jaki poziom reprezentuje młode pokolenie.

Kiedyś, za czasów klubu Eskulap czy Blue Note, na hip-hopowych imprezach mogliśmy podziwiać wyczyny, takich ekip jak Cosmo City czy Action Squad. Jakie są obecnie grupy w naszym mieście? Czy można w ogóle powiedzieć, że istnieje poznańska scena?
Kozak: Aktualnie w Poznaniu mamy kilka ekip, są to m.in. Tabasco Break Rebels, Spontan Funky Sh!t czy Chill Dogz. Zdecydowanie można powiedzieć, że scena istnieje i ma się coraz lepiej, a to zawdzięczamy w dużej mierze Radkowi, który od ponad 10 lat szkoli dzieciaki i przekazuje wiedzę breaking’ową.
Pete: Ja tylko dopowiem, że aktualnym Mistrzem Polski w breaking’u jest b-boy Jee Ess z Poznania, więc chyba poznańska scena nie wypada najgorzej. (śmiech) Poza tym jest sporo dobrych graczy z ekip, które wymienił Kozak oraz sporo młodych kotów, o których będzie głośno i to całkiem niedługo. Widzimy wyraźny progres na naszym poznańskim podwórku i różnorodny styl, jaki reprezentują tancerze. Jest dobrze.
C-Gun: Ale trzeba też powiedzieć o ogromnej stracie, jaka spotkała poznański breaking w ostatnim czasie. Mianowicie odszedł od nas b-boy Rubson – człowiek, który w pewnym sensie odbudował poznański breaking po rozpadzie Cosmo City. Chcielibyśmy oddać mu hołd za poziom jaki reprezentował i za pozytywną energię, jaką dawał nam wszystkim jako kumpel.
Prowadzicie szkołę tańca Breaking Spot w Poczta Workspace. Widziałem, że w ofercie macie nie tylko breaking, ale również inne style i gatunki. Proszę opowiedzcie więcej na ten temat.
C-Gun: W Breaking Spot prowadzimy zajęcia taneczne i ogólnorozwojowe. Nauczyć się u nas można takich stylów jak: hip-hop, house, taniec współczesny, choreo, dancehall, afro,bachata, salsa, tango, high heels i waacking. A do tego mamy również zajęcia z yogi oraz stretchingu.
Kozak: Naszą ideą było stworzenie miejsca w hip-hopowym klimacie, bez podziałów na grupy wiekowe czy style tańca. Stąd też tak różnorodna oferta. Chcemy, żeby zarówno dzieci, dorośli jak i seniorzy znaleźli tu coś dla siebie i mogli potupać nóżką.
Można do Was wpaść z ulicy? Jak można załapać się na trening i zacząć przygodę z tańcem?
Pete: My nawet zachęcamy do odwiedzenia nas prosto z ulicy! Nasze drzwi są otwarte dla każdego, kto chce potańczyć. Poza zajęciami prowadzonymi przez instruktorów mamy też Open Jam’y – polega to na tym, że oddajemy salę tancerzom, by mogli trenować swoje rzeczy, w swoim stylu, w swoim tempie. Na Open Jam może wpaść każdy bez względu na reprezentowany styl tańca. Chcemy w ten sposób zintegrować środowisko taneczne w Poznaniu i dać tancerzom wolność w ekspresji.
C-Gun: Na żadne zajęcia nie trzeba się wcześniej umawiać, można przyjść prosto z ulicy przed zajęciami i to wszystko. W tej chwili większość grup mamy otwartych, więc nie ma konieczności umawiania się na poszczególne zajęcia. Do tego pierwsze wejście jest zawsze darmowe, więc zapraszamy serdecznie.

Pete wspomniałeś o Stowarzyszeniu Breaking. Czym się zajmujecie?
Jest to organizacja pozarządowa, której jesteśmy założycielami. Naszym głównym celem jest krzewienie kultury fizycznej wśród dzieci i młodzieży w atrakcyjnej formie, jaką jest breaking
Dobra, pogadajmy o igrzyskach olimpijskich w Paryżu i breaking’u. Jak do tego podeszliście? To dobre miejsce dla tego typu tańca?
Kozak: Na samym początku scena była podzielona. Stworzyły się dwie grupy – zwolenników oraz przeciwników. Ja jestem w tym pierwszym obozie, ponieważ dzięki temu breaking miał możliwość wyjścia z undergroundu, a wielu świetnych tancerzy dostało możliwość podróżowania i rywalizacji z najlepszymi tancerzami z całego świata. Dla wielu z nich było spełnieniem marzeń. Wiesz, breaking uczy tego, że nic nie ma za darmo, że na wszystko musisz sobie zapracować sam. Nie da się kupić umiejętności czy stylu, ale pokazuje to również, że nie ma rzeczy niemożliwych. Przykład break’a na olimpiadzie był właśnie potwierdzeniem tej reguły. Gdybyś zapytał 5,10, 15 lat temu tancerzy, czy breaking będzie kiedyś na olimpiadzie – spotkałbyś się z dość jednoznaczną odpowiedzią, w której w tle słychać byłoby dość głośny rechot.
Pete: My w sumie od samego początku byliśmy „na tak”. Jesteśmy współzałożycielami Polskiej Federacji Tańca Ulicznego – organizacji, której głównym celem jest wspieranie b-boys i b-girls w całej Polsce w tej „sportowej” odsłonie breaking’u. I jednogłośnie uważamy, że obecność breaking’u na igrzyskach otworzyła wiele możliwości dla tancerzy. Przykładem są choćby stypendia dla zawodników. Jeszcze kilka lat temu mogłeś wygrać największą imprezę świata, ale kiedy wnioskowałeś o jakieś wsparcie z miasta, powiatu czy województwa, to nagle się okazało, że jesteś nikim, bo nie podlegasz pod żaden związek sportowy. Dzisiaj breaking podlega pod związek sportowy, najlepsi tancerze dostają stypendia za wyniki i znalazła się kasa na szkolenie kadry narodowej oraz wysyłanie jej na zawody na całym świecie.
C-Gun: W środowisku największą bolączką jest fakt, że breaking stał się sportem, a przecież jest tańcem – formą sztuki. No i jest w tym sporo prawdy, ale z drugiej strony wreszcie b-boys i b-girls mogą liczyć na wsparcie, którego nigdy wcześniej nie mieli. Także w mojej osobistej ocenie obecność breaking’u na igrzyskach przyniosła więcej dobrego niż złego, a na samej imprezie mogliśmy zobaczyć tych samych graczy z najwyższej półki, których można zobaczyć na „nie-sportowych” imprezach.
Jak oceniacie poziom i całą otoczkę imprezy? Sukces czy raczej klapa? Ponoć nie ma być na przyszłych igrzyskach breaka. Z czego to może wynikać? Przeważnie dane dyscypliny usuwają ze względu na słabą oglądalność, więc coś tu chyba nie gra..
Kozak: Poziom jak i cała otoczka – sztos! Naprawdę, igrzyska w Paryżu pokazały, jak to powinno być organizowane i podniosły poziom gry. Tak, to prawda i prawdopodobnie na następnych igrzyskach nie obejrzymy breakingu. Jednak nie ma to nic wspólnego ze słabą oglądalnością. Jak spojrzysz w statystyki. to okaże się, że bilety na breaking rozeszły się jako jedne z pierwszych.
Pete: Rozmawiałem po igrzyskach ze znajomym break DJ’em z Niemiec. W ich mediach podawali informację, że breaking był najbardziej stream’owanym sportem w Niemczech w trakcie całych igrzysk.
C-Gun: A jeśli chodzi o brak breaking’u w LA w 2028, to chciałbym rozwiać wszelkie wątpliwości. Lista dyscyplin olimpijskich na 2028 rok została podana do publicznej wiadomości już w 2023 roku, czyli na długo przed tegorocznymi igrzyskami. Tak dzieje się w przypadku każdych igrzysk i decyzja o wycofaniu breaking’u nie ma żadnego związku z imprezą w Paryżu.
Pete: Krążą pogłoski, że „piłka jest jeszcze w grze” i może uda się przeforsować breaking w Los Angeles, ale to dalej tylko pogłoski. Choć argumenty są mocne: wysoki poziom tancerzy i samego widowiska, obecność Snoopa, brązowy medal Amerykanina, wyświetlenia rolek z breaking’iem w mediach społecznościowych… Z kim bym nie rozmawiał po igrzyskach, to słyszałem, że wyświetlają mu się rolki z breaking’iem i „w ogóle jak oni to robią, że tak latają”. Ciężko powiedzieć co dalej. Na ten moment MKOl mówi „nie”, ale może powie „tak”.
Kozak: Zgadzam się z tym co mówi Pete. Decyzja o wykluczeniu breakingu nie była wynikiem wydarzeń w Paryżu, ale została podjęta wcześniej. Natomiast warto podkreślić, że Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) pozwala każdemu miastu-gospodarzowi na wybór dodatkowych dyscyplin, które chcą włączyć do programu. Paryż wybrał breaking, aby przyciągnąć młodszych widzów i podkreślić miejską kulturę. Natomiast Los Angeles wybrało inne dyscypliny, takie jak krykiet, futbol flagowy oraz baseball/softball. Pomimo tego, że breaking narodził się w USA, organizatorzy igrzysk w Los Angeles uznali, że inne dyscypliny lepiej pasują do ich wizji imprezy, dlatego niestety zabrakło miejsca na breaking. Istnieje jednak szansa, że breaking powróci na przyszłe igrzyska, na przykład podczas Igrzysk w Brisbane w 2032 roku.
Jak obecnie wygląda zainteresowanie breaking’iem? Odczuliście skutki wspomnianej olimpiady? Dała tego przysłowiowego kopa środowisku?
Pete: Zwiększone zainteresowanie obserwujemy już od kilku lat, odkąd padła decyzja, że breaking wchodzi na igrzyska. Z tego powodu środowisko się trochę podzieliło, bo jedni mówili, że teraz trzeba będzie tańczyć w rajtuzach i sędziować będą grubi panowie w garniturach, co się w ogóle nie znają, a drudzy mówili „elegancko, zaczynamy spełniać marzenia”. I tak jak każdy „shit storm” wywołuje większe zainteresowanie danym tematem, tak samo sprawdziło się to w breaking’u. (śmiech)
C-Gun: Później w 2022 roku odbyły się pierwsze w historii oficjalne Mistrzostwa Polski w Gorzowie Wielkopolskim i zarówno dzieciaki jak i starsi chyba dostrzegli w tym jakiś cel, bo poziom w kraju ciągle rośnie. Dołożyli się do tego niewątpliwie b-girl Paulina (Wrocław) i b-boy Wigor (Kraków,Cool Kidz Mob), którzy sukcesywnie pięli się coraz wyżej w światowym rankingu kwalifikacji do igrzysk. B-boy Wigor w międzyczasie zgarnął III miejsce na Mistrzostwach Europy, Paulina zakwalifikowała się do World Games (igrzyska sportów nieolimpijskich), a poza tym oboje kasowali poważnych przeciwników na tych nie-sportowych imprezach. Także pojawiła się nowa, sportowa ścieżka dla b-boys i b-girls i dodatkowo mieliśmy dwójkę superbohaterów dających motywację reszcie Polski.
Breaking to jeden z elementów hip-hopu. Czujecie, że rzeczywiście tak jeszcze jest? Obecnie go więcej w teledyskach disco i dance niż na rapowych klipach.
Kozak: Każdy z 4 elementów hip-hopu (rap,breaking,dj’ing, graffiti) wraz z rozwojem poszedł w swoją stronę i powiedzmy, że delikatnie się te drogi się rozjechały. Graffiti dziś znajdziesz w galeriach sztuki, dj’ing trafił do klubów, breaking długo się krzątał w ostatnim czasie, aż dotarł na igrzyska olimpijskie, a rap stał się mainstreamowy i rozdaje karty według własnego uznania, do czego ma pełne prawo. W ogólnym rozrachunku oczywiście życzyłbym nam wszystkim, abyśmy robili więcej rzeczy wspólnie, bo pamiętajmy, że pewnie dość spora część ludzi do dziś myli gatunek muzyczny jakim jest rap, z kulturą hip-hop’u, ale to takie same nieporozumienie jak to, że my tańczymy break dance, a nie breaking. No i nie ma co generalizować, bo każdy raper jest osobną personą i to wszystko zależy od człowieka. Nas np. od wielu lat wspiera Paluch przy organizacji eventów, za co należą mu się serdeczne podziękowania! A donGURALesko współpracuje więcej z graficiarzami.
Pete: Doszliśmy do takiej sytuacji, w której głos młodych ludzi z czasów, w których nie można było zrobić właściwie nic ciekawego, ma być słyszalny w czasach, w których jest wszystko. W kontekście hip-hopu mówi się najczęściej o rapie, który z gatunku muzycznego stał się właściwie techniką wokalną i muzyką popkultury. Brzmi to jak upadek, ale nic bardziej mylnego. Dalej mamy raperów, którzy w kawałkach poruszają istotne tematy dla młodzieży i mają coś więcej do powiedzenia niż to, że mają hajs. Dalej w hip-hopie wyznajemy zasadę „each one, teach one” – przekazujemy sobie wiedzę i dobre wzorce, zmieniamy świat, który nas otacza. Pracujemy nad sobą, by być lepszymi w swoich zajawkach i przełamujemy własne bariery. Hip-hop jest dalej wspaniałym ruchem, kształtującym dobre postawy moralne i światopoglądowe u młodych ludzi.
Jeśli chodzi o teledyski Disco czy Dance, to ciężko mi się wypowiedzieć, bo nie jestem fanem tego gatunku i tym samym nie jestem na bieżąco z teledyskami. (śmiech) Ale to co zauważyłem, to breaking w reklamach dużych firm, na igrzyskach, szacunek do tańca wśród starszych pokoleń i wiele możliwości dla b-boys i b-girls. Oczywiście wszystko co jest atrakcyjne, zostanie kiedyś ubrudzone i zniekształcone przez popkulturę. Jednak zarówno breaking, jak i cały hip-ho, są wspaniałymi narzędziami, żeby stać się lepszym człowiekiem. To, że nie ma już break’a w klipach rapowych, nie onacza, że „hip-hop is dead”.
Kozak: Hip hop składa się z 4 elementów, a Breaking jest jednym z nich, tak samo jak rap, DJ-ing i graffiti. Czy czujemy się częścią kultury hip-hop? Jasne, że tak! Widać to po naszym studio, gdzie łączymy wszystkie te elementy. Na ścianach znajdziesz mnóstwo graffiti od topowych artystów, takich jak: Dumin, Noriaki, IamSomeArt, Biko, Bart Sucharski, Eskaer, Fresk, Waek, Chazme czy Szyman. Do tego organizujemy jamy, podczas których grają DJe na żywo, jak ostatnio chociażby DJ Strugi. No i Poete pewnie za jakiś czas zagra u nas koncert premierowy swojej kolejnej EPki. I tym sposobem mamy 4 elementy w jednym miejscu, a Breaking Spot to żyjące i tętniące serce kultury hip-hop, do którego Was wszystkich raz jeszcze zapraszamy!
C-Gun: Zgadzam się z Kozakiem, breaking nadal jest jednym z filarów kultury hip-hopowej i silnie łączy się z jej korzeniami. Choć kultura się rozwija i ewoluuje, nie można zapominać, że breaking wywodzi się z ulicznych tanecznych bitew i ekspresji hip-hopowej, co do dzisiaj stanowi istotę tego stylu. Obserwując zarówno tancerzy na polskiej scenie, jak i tych na arenie międzynarodowej, widać, że elementy kultury hip-hop, takie jak autentyczność, kreatywność i walka, wciąż są obecne. Co więcej, obecność takich wydarzeń jak Igrzyska Olimpijskie, gdzie breaking zadebiutował, tylko podkreśla, jak ten styl wciąż inspiruje ludzi na całym świecie. Więc tak, breaking to nadal hip-hop, z pełnym szacunkiem dla jego tradycji i energii, którą wnosi na scenę.
Trzy zdania na koniec.
Pete: Wpadajcie na zajęcia i sami sprawdźcie z czym to się je! Powtórze raz jeszcze – ul.23 lutego 26, Poczta Workspace przy placu Wielkopolskim… Tak, to ten obok legendarnej Pizzy u Włocha. (śmiech) Elo!