Zdjęcia: Beata Wencławek – BW Pictures

Teatr Ludowy wraca do Poznania. O sztuce, która interpretuje lokalne dziedzictwo

Miasto i Ludzie
29 gru 2025
Joanna Gruszczyńska

Główna to dzielnica mało znana, a jeszcze mniej znana jest historia teatru ludowego, który działał w niej na początku XX wieku. 26 września 2025 roku odbyła się premiera spektaklu Domek wałmistrza. Remix, który znów wskrzesił ideę teatru tworzonego oddolnie i ochotniczo, zwracając uwagę na niepokojące zjawiska zachodzące na Głównej.

Dawno temu na Głównej

Na początku XX w. na ul. Głównej 38 mieściła się salka teatralna, w której robotnicy i robotnice organizowali przedstawienia dla swoich sąsiadów i rodzin. Według opinii Narodowego Instytutu Dziedzictwa, budynek z czerwonej cegły, w której się mieściła, „powstał prawdopodobnie w związku z planami utworzenia na Głównej nowej parafii ewangelickiej”, do czego ostatecznie jednak nie doszło. Powstał tam teatr, będący centrum życia społeczno­‍‑kulturalnego na Głównej.

Teatr służył rozrywce, był miejscem spotkań stowarzyszeń i organizacji (m.in. Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, Młodych Polek, Koła Śpiewaczego), przestrzenią wspólną, żywą i przede wszystkim własną. Był tworzony przez i dla wspólnoty lokalnej – to ona uczestniczyła w przygotowaniu i prezentacji spektakli oraz decydowała o ich treści, formie i celu. W gazecie Ilustracja Poznańska i Nowiny Sportowe z 1931 roku znajduje się fotografia zespołu teatralnego związanego z Katolickim Towarzystwem Robotników Polskich Poznań­‍‑Główna, które wystawiło spektakle „Tajemnice małżeńskie” i „Komornik poeta”, aby zasilić fundusz dla dzieci przystępujących do I komunii św.
Budynku, w którym mieściła się sala teatralna, już nie ma. Lata zaniedbań prywatnego właściciela (dewelopera), na którym spoczywa obowiązek zabezpieczenia i utrzymania zabytku w jak najlepszym stanie, doprowadziły do decyzji o rozbiórce sali teatralnej w 2022 roku. Z mapy dzielnicy Główna zniknęło miejsce będące – jak opiniuje NID – „świadkiem historii protestantyzmu i życia społeczno­‍‑kulturalnego Polaków w okresie dwudziestolecia międzywojennego”, posiadające „wartości zabytkowe, przede wszystkim historyczne, związane z pełnionymi funkcjami i znaczeniem dla lokalnej społeczności”.

Rekonstrukcja teatru ludowego

Dziś na Głównej działa Stowarzyszenie Młodych Animatorów Kultury, które prowadzi w dzielnicy społeczne centrum kultury Fyrtel Główna. To miejsce integruje lokalną społeczność poprzez sztukę i kulturę, ale również stawia sobie za cel odkrywanie, badanie i dokumentowanie dziedzictwa kulturowego dzielnicy. W 2024 roku Stowarzyszenie postanowiło wskrzesić ideę teatru ludowego i wystawiło spektakl „Dawno temu w Glutendorfie” w reż. Daniela Stachuły i Ewy Kaczmarek (Laury Leish). Widowisko odbyło się w czerwonym autobusie, tzw. „ogórku” – wehikule czasu, który przemierzając ulice Głównej, zabrał publiczność w podróż po historii dzielnicy. Teatralna opowieść łączyła wydobyte z archiwów wątki ze współczesnymi tematami.

– Cieszymy się, że mogliśmy (re)konstruować ideę teatru ludowego. Teatru, który tworzy autentyczne relacje. Teatru, który nie tylko opowiada o lokalnym dziedzictwie jednej z najfajniejszych dzielnic Poznania, ale je interpretuje – wspólnie z ludźmi, w ich języku, w ich rytmie” – opowiada Daniel Stachuła ze Stowarzyszenia Młodych Animatorów Kultury, pomysłodawca projektów teatralnych na Głównej.

Jak pisali Adam Bień i Jędrzej Cierniak, teatr ludowy to przede wszystkim „teatr pewnych (…) gromad ludzkich” – takich, gdzie „wszyscy się znają wzajemnie, a teatralne przedstawienia urządzają rzadko, od święta, sami dla siebie”. „Dawno temu w Glutendorfie” reinterpretuje tę ideę i stara się pokazać, że współcześnie rozumiany teatr ludowy to teatr społeczności lokalnych, które tworzą spektakle oparte na własnych doświadczeniach, opowiadające o ważnych dla nich tematach. Scenariusz „Dawno temu w Glutendorfie” powstawał we współpracy z uczestnikami i uczestniczkami Pracowni scenariopisarskiej, a w spektaklu wystąpiły osoby, które wzięły udział w otwartym naborze, w tym mieszkańcy Głównej i innych poznańskich dzielnic.

Znikające zabytki, znikające historie

Dzielnica Główna zmienia się w dynamicznym tempie, często tracąc to, co stanowi o jej wyjątkowości, m.in. zabytki, które niosą za sobą historię i stanowią ważny element lokalnej tożsamości. Z dzielnicy zniknął nie tylko rozebrany przez dewelopera budynek teatru ludowego. W 2019 roku rozebrano młyn Cerealia (Nadolnik), wcześniej wielokrotnie niszczony przez podpalenia i pożary. Dziś w jego miejscu stoi osiedle Nadolnik Compact Apartments, oferujące „smartApartamenty” o metrażu ok. 20 m2. Dawny młyn, dopóki istniał, był materialnym świadectwem przeszłości dzielnicy, która była kiedyś wsią młynarską. Do Poznania została włączona dopiero 100 lat temu (razem z Komandorią, Ratajami, Starołęką, Dębicem, Winiarami i Naramowicami).

Niepewny jest również los opuszczonego, lecz zabytkowego budynku przy ul. Głównej 74, który dziś popada w ruinę. Z karty ewidencyjnej zabytku wynika, że mógł to być domek wałmistrza, czyli urzędnika zajmującego się nadzorem nad stanem technicznym poznańskich fortów. Wątpliwości budzi jednak jego lokalizacja. W innych fortach tego typu zabudowania powstawały tuż obok umocnień, natomiast „domek wałmistrza” na Głównej stoi około 1,4 km od najbliższego fortu – Fortu IV Hake. Wiadomo jednak, że wzniesiony pod koniec XIX wieku budynek w czasie II wojny światowej służył jako biuro SS.

Budząca niepokój przyszłość „domku” oraz jego zagadkowa historia stała się impulsem do ponownego wskrzeszenia Teatru Ludowego, po to, aby zwrócić uwagę na jeden z ostatnich zachowanych zabytków na Głównej, opowiedzieć jego historię oraz dopisać jej nowy rozdział. – To żywa forma interpretacji i próba ochrony lokalnego dziedzictwa, która angażuje zarówno twórców, jak i widzów” – komentuje Daniel Stachuła.

Domek wałmistrza. Remix

„Domek wałmistrza. Remix”, którego premiera odbyła się 26 września 2025 roku, było drugą produkcją Teatru Ludowego na Głównej – „nie­‍‑instytucji”, czyli teatru nieposiadającego siedziby, sceny ani stałego zespołu. To twór ochotniczy, wspólnotowy i efemeryczny, który wystawia spektakle „od święta”.

Współczesna refleksja nad teatrem ludowym doprowadziła twórców „Domku wałmistrza” do pracy metodą devised theater, procesu, w którym cały zespół, czyli reżyser, aktorzy i inni twórcy, wspólnie generują i rozwijają materiał teatralny od podstaw, często bez gotowego scenariusza. Efektem jest dzieło zespołowe, a nie wyłącznie realizacja wizji jednego reżysera. – Reżyseria w tym procesie nie narzuca wizji, lecz wydobywa wspólne wątki, łączy je w kolaż znaczeń, pytań i obrazów” – opowiada reżyser spektaklu Karol Bijata. Spektakl wspólnie z nim stworzyli Blanka Kęstowicz, Grażyna Aneta Ochowiak, Natalia Klupp, Volha Ardaor, Wera Kątna, Aleksandra Piastanowicz, Klaudia Laś, Vampek Król, Aleksandra Maślańczyk, Anna Ludek, Natalia Klupp, Grzegorz Walkowiak, Anna Kuśnierkiewicz, Kacper Scheffler, Alina Dzięcioł, Natalia Krynicka, Natalia Borys, Maciej Gil oraz Daniel Stachuła.

Jeśli „Glutendorf” był powrotem do przeszłości i opowieścią o tym, co łączy, to „Domek wałmistrza. Remix” był wejściem w głąb tego, co dzieli. Spektakl, wychodząc od historii wałmistrza i zwracając uwagę na los zabytku, stawiał pytania o współczesne linie podziałów i granic – zarówno w wymiarze lokalnym, dotyczącym dzielnicy Główna, jak i w szerszej perspektywie. Było to widowisko plenerowe, rozgrywające się na podwórku przy ul. Głównej 74, czyli tuż przy „domku wałmistrza”. – Dom wałmistrza był domem, który swoimi murami chronił człowieka, który chronił coś, co dzieli człowieka od człowieka” – komentuje Karol Bijata, zwracając uwagę na sprzeczność, jaka kryje się w tym miejscu.

Po co wracać do przeszłości?

Powroty do przeszłości zawsze powinny nieść za sobą pytania o swoją celowość – po co dziś odtwarzać ideę teatru ludowego czy przypominać o miejscach, osobach i wydarzeniach z życia dzielnicy Główna. Działania teatralne na Głównej nie są jedynie nostalgicznym rozpamiętywaniem, ale raczej artystyczno­‍‑społecznym działaniem lokalnej społeczności, w którym ukryta jest potrzeba ochrony lokalnego dziedzictwa i tworzenia własnych narracji – o pamięci i tożsamości czy miejscach budowanych oddolnie. Rozumiejąc teatr ludowy w ten sposób, jego historia nadal trwa.