Transformers 2 – czy potężne pozaziemskie roboty przeobrażające się w pojazdy wciąż nas bawią?

Komiksy
29 maj 2025
Józek Śliwiński

Wojna między Autobotami a Deceptikonami od dawna pustoszyła Cybertron, ale teraz jej echo dotarło także na Ziemię. Tutaj konflikt dopiero się rozpędza, a stawką – jak zawsze – jest energon, bezcenne źródło zasilania, którego brakuje obu stronom. Gdy Deceptikony odkrywają sposób, by wydobywać go z zasobów naszej planety, Optimus Prime staje przed poważnym dylematem: czy powinien chronić Ziemię, choć nie jest jego domem, czy sięgnąć po energię i zyskać przewagę w wojnie, która pochłonęła już cały jego świat?


Największa zmiana względem pierwszego tomu to roszada w zespole twórców. Daniel Warren Johnson oddaje pałeczkę rysownika, a na jego miejsce wchodzi Mike Spicer, dotąd znany głównie jako kolorysta. To zmiana zauważalna od pierwszych stron – Spicer lepiej radzi sobie z przedstawieniem samych robotów, które stają się mniej „klockowate”, choć jego storytelling nie ma tej dynamiki i dramatyzmu, które Johnson potrafił oddać z mistrzowską ekspresją. Mimo to nowy rysownik nie zawodzi – plansze są czytelne, efektowne, a historię czyta się bez zgrzytów.

Scenariusz zachowuje solidny poziom. Johnson potrafi pisać wielkie roboty tak, by miały duszę, a ich wybory nie były mechaniczne. Nie stroni przy tym od moralnych dylematów – bohaterowie podejmują decyzje, które bolą i mają konsekwencje. Udaje mu się przy tym unikać popadania w banał. Niestety miejscami fabuła miewa poślizgi. Takim przypadkiem pozostaje dla mnie scena, w której nastolatka postanawia włączyć się w konflikt gigantycznych maszyn wykonując „suicide run” rozpędzoną ciężarówką. Jej czyn, rzecz jasna, odmienia losy bitwy – absurd.

W drugim tomie coraz wyraźniej zarysowuje się też charakter Energon Universe jako większego, spójnego świata. Postacie nie są już tylko pionkami w spektaklu destrukcji – mają własne motywacje, niekiedy sprzeczne z „klasycznymi” przypisaniami dobra i zła. Deceptikony potrafią wykazać się honorem i trawią ich moralne wątpliwości, Autobotom zdarza się tchórzyć lub zawodzić. To właśnie tego rodzaju detale sprawiają, że nie jest to tylko nowa odsłona starej franczyzy. To nowe, dojrzałe „Transformers”, dla starych wyjadaczy, którzy od dawna już nie bawią się figurkami, nawet jeśli za nimi tęsknią.

„Transformers 2: Wyprawa w otchłań” to godna kontynuacja i dowód na to, że nawet w serii o gigantycznych robotach zmieniających się w ciężarówki da się opowiedzieć historie z sercem, charakterem i szcunkiem dla inteligencji odbiorcy. Choć wizualna zmiana nie pozostaje bez wpływu na odbiór i nie każdy wątek wybrzmiewa z równą siłą, album trzyma poziom, a momentami potrafi pozytywnie zaskoczyć. Dla fanów Johnsona i świata Transformers pozycja najzupełniej obowiązkowa.

Ocena: 7/10 ⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐

~ Józef Śliwiński

Więcej komiksów na Instagramie: komiksowy_pamietnik

Cena okładkowa: 84,90 zł

Format: 170×260 mm

Liczba stron: 136

Oprawa: miękka

Wydawca: Nagle

Data wydania: luty 2025

Data oryginalnego wydania: wrzesień 2024