Kto powiedział, że zima w Poznaniu musi ograniczać się do picia grzańca na Placu Wolności? Choć Betlejem Poznańskie ma swój urok, stolica Wielkopolski oferuje znacznie więcej niż tylko rzeźby lodowe na Starym Rynku. Jeśli Twoje endorfiny budzą się dopiero poniżej zera, mamy dla Ciebie konkretny rozkład jazdy. Od szaleństwa na „Chwiałce” po mroźne kąpiele w Rusałce – oto jak aktywnie przetrwać zimę w Poznaniu.
Kiedy pierwsze mroźne podmuchy wiatru znad Warty zaczynają smagać twarze przechodniów na Moście św. Rocha, miasto dzieli się na dwa obozy. Pierwszy z nich to fani ciepłego koca, którzy zaszywają się w jeżyckich kamienicach z zapasem herbaty i czekają na wiosnę. Ale jest też ten drugi – ludzie, dla których ujemna temperatura to nie przeszkoda, lecz zaproszenie. Dla nich Poznań wcale nie zapada w zimowy sen. Choć do najbliższych gór mamy kilkaset kilometrów, stolica Wielkopolski wypracowała własny sposób na zimową aktywność, łącząc sportową tradycję z nowoczesnym, miejskim podejściem do rekreacji.
Narty
Wszystko zaczyna się nad Maltą. To tutaj od lat bije serce poznańskiego sportu zimowego. Historia Malta Ski to przykład wizji, która w latach 90. wydawała się niemal abstrakcyjna. Gdy w 1993 roku na zboczu Kopca Wolności pojawiła się sztuczna nawierzchnia, mało kto wierzył, że w płaskim mieście narciarstwo ma rację bytu. A jednak ten pomysł szybko stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli aktywnego Poznania. Sam Kopiec Wolności to zresztą miejsce z bogatą historią. Usypany po I wojnie światowej dla upamiętnienia Powstania Wielkopolskiego, zniszczony w czasie okupacji i odbudowany dopiero przy okazji regat w 1990 roku, dziś pełni zupełnie inną funkcję. Co ciekawe, wzniesiono go z ziemi wydobytej z dna jeziora podczas jego pogłębiania. To doskonały przykład lokalnej zaradności, która z czasem przerodziła się w centrum zimowych emocji. Dziś, wjeżdżając wyciągiem krzesełkowym na szczyt, trudno oprzeć się wrażeniu, że to jedno z najbardziej nietypowych miejsc do jazdy na nartach w Polsce. Zjazd z widokiem na jezioro Maltańskie i panoramę Ostrowa Tumskiego to coś, czego nie da się pomylić z żadnym innym stokiem.
W sezonie 2025/2026 Malta Ski nie jest już wyłącznie miejscem do nauki. Choć 150 metrów długości nie robi wrażenia na bywalcach alpejskich kurortów, nachylenie stoku pozwala na solidny trening techniki. Kluczową rolę odgrywa tu nawierzchnia Dendix, czyli charakterystyczne „białe szczotki”, regularnie zraszane wodą. Gdy temperatura spada poniżej zera, do gry wchodzą armatki śnieżne, a cały stok pokrywa się warstwą sztucznego śniegu. Wtedy okolice Ronda Rataje naprawdę zaczynają przypominać górski kurort, choć wciąż jesteśmy w centrum miasta. Oferta Malty nie kończy się jednak na nartach. Tuż obok działa tor saneczkowy oraz górska kolejka Adrenalina – ponad pół kilometra dynamicznego zjazdu z ostrymi zakrętami i prędkością, która skutecznie rozgrzewa nawet w największy mróz. Do tego dochodzi tubing, czyli zjazdy na dużych, dmuchanych oponach. Ten zestaw atrakcji jasno pokazuje, że Poznań potrafi obchodzić się z zimą po swojemu i nie potrzebuje górskich wysokości, by dostarczyć solidnej dawki ruchu.
Łyżwy
Jeśli jednak nie jesteście fanami narciarskich atrakcji, rozwiązaniem będzie jest lód. I tutaj Poznań znów oferuje dwa zupełnie różne kierunki, w zależności od tego, czy szukamy sportowych emocji, czy bardziej rekreacyjnej atmosfery. Dla osób stawiających na konkret i dobre warunki techniczne oczywistym wyborem pozostaje lodowisko Chwiałka. To obiekt zarządzany przez Poznańskie Ośrodki Sportu i Rekreacji, od lat będący zapleczem dla hokeistów wielkopolskich klubów. Lód przygotowywany jest z myślą o treningach, a cała przestrzeń podporządkowana jest jeździe. Bez zbędnych atrakcji, bez nadmiaru bodźców – za to z solidną taflą i sportowym charakterem. Chwiałka to miejsce dla tych, którzy chcą po prostu dobrze pojeździć i poczuć klasyczny klimat poznańskiego sportu.
Zupełnie inną propozycją jest Ligawa przy Stadionie Miejskim na ul. Bułgarskiej. To lodowisko o bardziej rekreacyjnym profilu, które szybko stało się jednym z zimowych punktów spotkań na Grunwaldzie. Jazda na lodzie odbywa się tu w otoczeniu trybun Enea Stadionu, przy muzyce i efektownym oświetleniu. Obiekt oferuje nowoczesną wypożyczalnię sprzętu oraz zaplecze gastronomiczne, co sprawia, że to dobre miejsce na wieczorne wyjście po pracy lub weekendowy wypad ze znajomymi.
Nad Maltą z kolei mamy świetne rekreacyjne lodowisko, które już od wielu lat cieszy się ogromnym zainteresowaniem.
Poznań zimą nie próbuje udawać górskiego kurortu. Zamiast tego konsekwentnie rozwija własny styl aktywności – osadzony w lokalnej historii, ale otwarty na nowoczesne formy rekreacji. Od Malty, przez Chwiałkę, po Ligawę, miasto pokazuje, że nawet na nizinach można przeżyć zimę aktywnie i na własnych zasadach.
Morsowanie
Kiedy jazda na łyżwach przestaje wystarczać, Poznań proponuje coś dla osób o naprawdę mocnych nerwach i wysokiej tolerancji na zimno. Zimą centrum tej aktywności przenosi się nad Jezioro Rusałka, które można nazwać stolicą poznańskiego morsowania. To, co dzieje się tu w każdą niedzielę, na stałe wpisało się w zimowy rytm miasta i regularnie przyciąga nie tylko uczestników, ale też spore grono obserwatorów. Rusałka to miejsce o trudnej historii. Sztuczny zbiornik powstał w 1943 roku, w czasie okupacji, przy wykorzystaniu przymusowej pracy więźniów. Przez lata jego funkcja stopniowo się zmieniała, aż stał się jednym z najpopularniejszych terenów rekreacyjnych w Poznaniu. Dziś, mimo tej przeszłości, kojarzy się przede wszystkim z ruchem, spotkaniami i aktywnym spędzaniem czasu. Zimą szczególnie mocno zaznacza się tu obecność stowarzyszenia Morsy Poznań – jednej z największych i najdłużej działających grup morsów w Polsce. Poznańskie morsowanie to nie jest spontaniczne wejście do zimnej wody, ale dobrze zorganizowany rytuał.
W każdą niedzielę punktualnie o 11:00 główna plaża nad Rusałką zaczyna tętnić życiem. Wszystko rozpoczyna się od wspólnej rozgrzewki przy muzyce, która ma przygotować organizm na kontakt z lodowatą wodą. Dopiero po kilkunastu minutach intensywnego ruchu uczestnicy wchodzą razem do jeziora. W jednej grupie spotykają się osoby w różnym wieku i o bardzo różnych doświadczeniach, co tylko wzmacnia społeczny charakter tego wydarzenia. Popularność Rusałki nie jest przypadkowa. Decyduje o niej przede wszystkim położenie – jezioro znajduje się blisko Jeżyc i Sołacza, dzięki czemu dojazd z centrum miasta zajmuje zaledwie kilka minut. Ważna jest też infrastruktura: dostępne miejsca do przebrania się, zaplecze sanitarne oraz działające zimą punkty gastronomiczne w okolicy. Gorąca herbata czy ciepły posiłek po wyjściu z wody to dla wielu stały element niedzielnego morsowania. Dla uczestników to nie tylko sposób na hartowanie organizmu, ale też skuteczna metoda walki z zimową stagnacją i spadkiem energii.
Zimowe bieganie
Dla tych, którzy nie są jeszcze gotowi na wejście do lodowatej wody, Rusałka oferuje inną zimową alternatywę. Trasy wokół jeziora od lat przyciągają biegaczy, również w chłodniejszych miesiącach. Pętla licząca około 3,5 kilometra jest dobrze znana uczestnikom cyklu City Trail, czyli zimowych biegów przełajowych organizowanych regularnie właśnie w tym miejscu. Śnieg, błoto czy oblodzone fragmenty ścieżek nie są tu traktowane jako problem, lecz jako naturalny element treningu. Zimą Rusałka pokazuje, że aktywność nie musi kończyć się wraz z nadejściem mrozów. Morsowanie, bieganie i codzienne spacery sprawiają, że to miejsce żyje przez cały rok.
Ostatnim przystankiem na naszej zimowej mapie Poznania jest Lasek Marceliński – ponad 230 hektarów lasu na styku Grunwaldu i Ławicy, które zimą zmienia się w prawdziwe centrum treningu. Choć latem królują tu spacery i rowery, w chłodniejszych miesiącach las staje się areną dla biegaczy trailowych, a przy sprzyjających warunkach także dla narciarzy biegowych. Centralnym punktem Lasku jest Górka Marcelińska – sztuczne wzniesienie o wysokości około 30 metrów, powstałe z dawnych odpadów. Zimą podbiegi pod górkę stają się klasycznym testem wytrzymałości, idealnym dla osób przygotowujących się do maratonów lub po prostu chcących solidnie poprawić kondycję. Każdy krok na śliskiej, zaśnieżonej nawierzchni wymaga uwagi i skupienia, a nierówności terenu – precyzyjnej pracy nóg i stabilizacji. Sobotni parkrun w Lasku Marcelińskim jest najlepszym dowodem na to, że zimowa aktywność może być jednocześnie wyzwaniem i przyjemnością społeczną. Punktualnie o 9:00, niezależnie od mrozu i śniegu, kilkudziesięciu biegaczy rusza na pięciokilometrową trasę. Po biegu uczestnicy dzielą się termosami z gorącą herbatą lub kawą, a rozmowy przy lekkim dreszczu zimna stają się nieodłącznym elementem sobotniego rytuału. To miejsce, gdzie trening łączy się z lokalną społecznością, a każdy może poczuć wsparcie i motywację innych. Gdy spadnie grubsza warstwa śniegu, Lasek Marceliński zamienia się w jedyną w mieście trasę do narciarstwa biegowego.
Brak ratrakowanych torów nie przeszkadza – pasjonaci szybko wydeptują własne ślady, a osoby z doświadczeniem chętnie pomagają początkującym. To miejsce, w którym można połączyć trening kondycyjny z prawdziwym kontaktem z naturą: skrzypiący śnieg pod nartami, mróz szczypiący w policzki i cisza lasu tworzą zimową scenerię, której nie znajdzie się w centrum miasta. Lasek Marceliński i jego pętle to dowód na to, że zimowy trening w Poznaniu może być różnorodny i wymagający. Od szybkich przebieżek po leśnych ścieżkach, przez wymagające podbiegi, aż po narty biegowe – las daje możliwość dopasowania intensywności do swoich potrzeb i poziomu zaawansowania.
Zima w Poznaniu to nie tylko stałe punkty na mapie – to też konkretne daty, które mobilizują miasto do wyjścia z domu. Jeśli planujesz sportowy grafik na najbliższe tygodnie, warto odnotować te wydarzenia:
24 stycznia 2026 (sobota) – City Trail nad Rusałką
Przedostatni bieg tegorocznego cyklu Grand Prix to pięciokilometrowa trasa wokół jeziora, która przyciąga zarówno profesjonalistów, jak i amatorów gotowych zmierzyć się z błotem i śniegiem. Start biegów dziecięcych o 9:30, a główny bieg tradycyjnie o 11:00. To doskonała okazja, by sprawdzić formę i poczuć atmosferę prawdziwego zimowego biegu przełajowego.
25 stycznia 2026 (niedziela) – 34. Finał WOŚP
Poznański sport tradycyjnie gra z Orkiestrą. Nad Rusałką odbywają się widowiskowe kąpiele Morsów Poznań, a w mieście organizowane są biegi charytatywne, m.in. „Policz się z cukrzycą”, które gromadzą setki uczestników w charakterystycznych pomarańczowych koszulkach. To dzień, w którym zimowa aktywność splata się z ruchem społecznym i dobrą energią całego miasta.
1 lutego 2026 (niedziela) – Marceliński Bieg Zimowy
Rokrocznie zimowa edycja marcelińskiego biegu stała się elementem obowiązkowego treningu każdego fana tego sportu. W Lasku Marcelińskim zbiera się kilkuset biegaczy na dwóch trasach – pierwszej 5 km i drugiej 10 km.
14 lutego 2026 (sobota) – XI Bieg Walentynkowy
Kultowa impreza nad Rusałką, która wprowadza trochę lekkości do zimowego sezonu. Uczestnicy mogą wybrać dystanse 5 km (bieg i Nordic Walking) lub 10 km. Na trasie spotkasz biegaczy w przebraniach, pary i grupy znajomych, a na mecie czekają pamiątkowe medale w kształcie serca. To wydarzenie, które idealnie pokazuje, że zimowy sport w Poznaniu może być jednocześnie poważnym treningiem i dobrą zabawą.
Poznań w 2026 roku pokazuje, że zima nie oznacza odpoczynku, lecz kolejną szansę, by sprawdzić swoją formę i cieszyć się ruchem na świeżym powietrzu. Stolica Wielkopolski wypracowała unikalną strukturę, w której każdy znajdzie coś dla siebie – od adrenaliny na Malcie Ski z profesjonalnymi armatkami i szkołą narciarską „Maltuś”, przez historyczną Chwiałkę z pełnowymiarową taflą, na której poczujesz rytm hokejowego treningu, po Ligawę przy Stadionie, gdzie miejskie łyżwiarskie sesje łączą sport i rekreacyjny styl życia. Do tego dochodzi Rusałka, która zimą żyje niemal tak samo intensywnie jak latem, goszcząc morsów i biegaczy oraz Lasek Marceliński z jego leśnymi trasami, podbiegami i trasą do biegówek, które pozwalają trenować w naturalnych warunkach i czerpać przyjemność z zimowego krajobrazu. Każde z tych miejsc ma swój własny klimat, ale wszystkie łączy jedno podejście: w Poznaniu zimy się nie przeczekuje. Mróz nie zamyka ludzi w domach, tylko wyciąga ich w miasto i do lasu, na lód, śnieg i nad wodę. Niezależnie od tego, czy wybierzesz stok nad Maltą, lodowisko, leśne ścieżki czy zimowe jezioro, wszystko masz praktycznie pod ręką. Nie trzeba jechać w góry, żeby poczuć zimę na własnej skórze. Może miasto nie kojarzy się ze sportami zimowymi, ale to błąd – tu każdy, kto zechce wyjść z domu, znajdzie swoją zimową przygodę.