Piotr Niwald to człowiek instytucja. Ponad dwie dekady wierny gatunkowi house, z którym podbijał największe kluby w Polsce. Oprócz grania imprez i prowadzenia audycji radiowych, od niedawna również zapalony youtuber z kampera, a od kilku tygodni człowiek odpowiedzialny
za wskrzeszenie kultowej Słodowni, która aktualnie jest najbardziej obleganym klubem w Poznaniu. Z Piotrem pogadaliśmy m.in. o jego dwudziestoletniej przygodzie z muzyką, zajawce dziennikarskiej, czy właśnie o nowo otwartym lokalu, gdzie gra pierwsze skrzypce.
Pamiętasz, co urzekło Cię na początku w muzyce house i dlaczego zacząłeś grać właśnie ją?
To chyba jedno z najtrudniejszych pytań podczas wywiadów. To wyszło jakoś naturalnie. Gdy zaczynałem na imprezach grać muzykę, to bardzo lubiłem puszczać taneczne R&B. No i chyba z tych szybszych i bardziej emocjonalnych dźwięków wyłonił się soulful. Później tyłeczek zaczął bardziej ruszać się do południowo amerykańskich brzmień. No i usłyszałem disco, które mną zawładnęło – zaśpiewała Crystal Waters, Robin S, Rosie Gaines, czy Cece Peniston z całą świtą amerykańskiego disco i było po mnie. Dołożyłem pierwsze płyty Francuzów, pompujących Holendrów i to wszystko mnie rozłożyło na nuty. Tak to było!
Już 16 rok prowadzisz swoją autorską audycję Sexy Sunday w Ibiza Global Radio. To kawał czasu i tysiące kawałków. Czy dla tych niedzielnych setów robisz jakąś specjalną selekcje?
Tak, robię. Słuchając nowych rzeczy odkładam kawałki do oddzielnych folderów, które później wykorzystuję w tych mixach na Ibizie. Tu wewnętrznie też następuje selekcja – na bardziej dynamiczne, progresywne granie i te, które buja w okolicach 100bpm i klasyfikuje się już jako lounge. Niektóre numery są tak dobre i uniwersalne, że używam ich na imprezach, setach i eventach. Ale to pojedyncze smaczki. One przeważnie zostają ze mną na dłużej, a część wpada do worka pt. Classics.
Mamy rok 2014, a Ty zdobywasz główną nagrodę Munoludy w kategorii DJ/producent Roku Polska. Czy ta nagroda coś zmieniła wówczas w Twojej karierze? Był to wtedy jakiś przełom, który otworzył Ci nowe furtki?
Każda nagroda i wyróżnienie bardzo motywuje. Szczególnie takie, które jest na podstawie głosów klubowiczów. Ta nagroda była wyjątkowa, bo była z grona osób zajmujących się muzyką elektroniczna, ambitnym graniem i clubbingiem. Ja od zawsze byłem – ze względu na kluby, w których grałem i pewnie radio, które niosło popularność tego co robiłem – uważany za DJ-a komercyjnego. W rzeczywistości byłem bardziej klubowy niż większość maruderów. Z perspektywy czasu, to był chyba powód do tego, żeby osoby, które „bały się” mnie muzycznie, miały powód do nie zapraszania mnie na imprezy, żebym nie pokazał swojego kunsztu, bo może ktoś będzie lepszy od nich.
Ta nagroda zwróciła uwagę i uszy szerszej publiki do tego co robię i jak robię. Zwłaszcza z kręgu dość zamkniętego clubbingu. To na pewno pomogło w tym, że pojawiłem się na świetnych klubowych eventach z muzyką elektroniczną, jako reprezentant wysokiego poziomu. Zawsze byłem taki sam i konsekwentny w tym co robię. To zostało bardziej dostrzeżone. Tak było.
Ja zawsze byłem uważany za DJ-a komercyjnego. W rzeczywistości byłem bardziej klubowy niż większość maruderów.
Praktycznie od samego początku uczestniczysz w festiwalu Sunrise. Jak wspominasz te wszystkie lata? Jak oceniasz nowy kierunek festiwalu, który obrał kilka lat temu?
Nie będę teraz oryginalny, że napiszę o najwspanialszych wspomnieniach z samego amfiteatru. Wtedy też nie było tylu festiwali, było rodzinnie i wyjątkowo. Czy było lepiej? Na pewno było inaczej, a my byliśmy młodsi i inaczej wszystko odbieraliśmy. A to co widzimy to rozwój. Sunrise nie mógł stać w miejscu. To co widzimy, to naturalna forma rozwoju, reagująca na trendy i zapotrzebowanie rynku. Tu nie ma miejsca na błędy. To duży biznes, kierowany przez ludzi kochających muzykę, którzy musieli też dostosować się do trendów. Małe festiwale z małymi budżetami mogą być offowe, ale wtedy nie będzie wielkich nazwisk. Szacun dla Sunrise. To polska marka od roku 2003, która przetrwała i jak widzimy potężnie się rozwinęła. Najważniejsze, że w tym 2026 roku house wraca na swoje miejsce na piedestale.
Ostatnio miałeś okazje supportować ATB, to duża postać. Czy masz może jeszcze – jako DJ – marzenie, które chciałbyś spełnić na scenie?
Hmm. Ja chcę mieć pełne parkiety uśmiechniętej wiary, czy to na Ibizie, czy w Poznaniu,
gdziekolwiek będą. Niech się uśmiechają i tańczą – czy 50 osób na plaży, czy 6000 na festiwalu. A i cykl swój w Hi albo w innej dobrej dyskotece na wyspie. (śmiech)
Od jakiegoś czasu, na Twoim kanale YouTube pojawiają się również wywiady. Opowiedz nam coś o projekcie #djwkamprze.
To moja miłość do przyrody, wędkarstwa, podróżowania, trochę survivalu, słońca, lata, klimatu. W podróż kamperem zabieram ludzi związanych z branżą muzyczną lub ludzi kochających clubbing. Takie połączenie wszystkiego z dobrą muzą w tle i ciekawymi gośćmi. Czekam aż się zrobi cieplej i lecę dalej w świat. Mam fajne nazwiska, plany i łowiska. Zapraszam do podróży ze mną, nie tylko tej muzycznej.
Na Twoich profilach czy mediach społecznościowych można znaleźć parę setów z różnych miejscówek – czy to na lotnisku, czy na promenadzie w Słupcy. Jak dobieracie miejsca? Masz w zanadrzu kolejne ciekawe miejscówki?
Tak mam kolejne destynacje – morze, góry, kamper, wyjazdy. W tym sezonie chce, żeby było tego więcej, ale bez wielkich produkcji i szpanu. Chcę, żeby było bardziej naturalne i będę stawiał na realizację i świetny, prawdziwy, klubowy klimat.
Pod koniec zeszłego roku na klubową mapę Poznania wróciła Słodownia, gdzie pełnisz ważną rolę. Opowiedz nam, za co odpowiadasz w klubie i jaki macie pomysł na to miejsce.
Mamy pomysł na bardzo przyjazne i klubowe miejsce w Poznaniu. Miejsce spotkań, uśmiechów, ale i dobrej zabawy pod różne rodzaje house’u z super obsługą. Będziemy stawiać też na nowe trendy oraz sporo dobrze dobranej klasyki. Czy zagra latino, house, czy świetnie dobrane R&B w piątek – to ma być miejsce dla ludzi ceniących sobie jakość, ale też lekkość w klubie. Bez sztucznego udawania premium. Tu po prostu będziesz się dobrze czuł. Słodownia sama w sobie w obsłudze jest premium, bez haseł i obietnic. Ty masz się w niej czuć premium, czy to w trampkach szpilkach, czy również modnych dresach.
Poznań zasługuje na taki klub – ludzie tu kochają dobrą muzę i świetną zabawę.
Skąd w ogóle pomysł na reaktywacje Słodowni?
To wspólny pomysł ekipy z Klubu Na fali, Bartesa i mój. To nareszcie moment, kiedy spotkała się ekipa „podjarancow”, którzy myślą podobnie, znają się na rynku, na muzie i ludziach. Są świetnymi partnerami i normalnymi luźnymi ziomkami na co dzień. Jest moc!
Czego możemy się spodziewać w nadchodzącym sezonie?
Najlepszych klubowych imprez w tym kraju. Sporo gości, DJ-ów, ale też instrumentalistów i wokalistów. Na pewno będzie wesoło, na luzie i z sercem!
Najbliższe imprezy w Słodowni:
20.02. FRIDAY CLASSIC
21.02. SUNSET! MIQRO / KULTERMAN / MARC
27.02 FRIDAYS CLASSICS – Dj Soina i Gruby Bounce
28.02 NIGHTCALL #3
06.03 FRIDAYS CLASSICS – LATINO SPECIAL
07.03 I’M EVERY WOMAN
14.03 AFRO VIBES – ZAAVA (Albania)
Słodownia Club, ul. Półwiejska 42, Poznań.