fot. Jakub Szcześniak

Szygenda: „Robię to, żeby być na zawsze, a nie na chwilę”

Szygenda
03 mar 2026
Dawid Balcerek

Niedawno toczyłem dyskusję z jednym z kolegów z branży, że na poznańskiej scenie rapowej brakuje młodego pokolenia artystów. Żeby nie było wątpliwości, nasze miasto jest cały czas piekielna mocne na tle kraju, ale w tym stawie brakuje świeżego narybku. No i wjeżdża sobie młody chłopak z Wildy i każe przytrzymać piwo. Szygenda, bo o nim mowa, wygrał konkurs Poznań my name is 3.0, a w potem wydał EPkę pt. Młody Leń. To nie jest kolejna kalka amerykańskiego trapu z nieudolnym autotunem. Nie ma też tutaj wszech obecnego przerostu formy nad treścią, którą często widzimy na klipach u młodych raperów. Tutaj jest hip-hop. Z Poznania.

Kupujesz płyty w wersjach fizycznych, czy jest to dla Ciebie już relikt poprzedniej epoki?

Kupuję teraz głównie ziomali, ale nazbierałem również ważne dla mnie cedeki, które zawsze są blisko mnie, gdy piszę też swoje. Wszystko po to, żebym mógł przypomnieć sobie po co to robię. Myślę, że to nie jest relikt poprzedniej epoki, to bardziej sposób na kolekcjonowanie hip-hopu niż rzeczywisty sposób odtwarzania muzyki.

Spytałem, bo swój debiut wydałeś już rok temu, ale tylko w strimingu. Dopiero teraz zdecydowałeś się na puszczenie płyty w wersji fizycznej. Dzisiaj młodzi artyści rzadko się na to decydują. Skąd taki pomysł?

Debiut wydałem rok temu, również fizyka, ale nie sprzedawaliśmy tego wcześniej, bo nie chciało mi się ogarniać tematu. „Młody Leń” (alter ego) oprócz robienia dobrego rapu czasem sabotuje Szygende.

Byłem na Twoim koncercie w 3-ciej Stronie Baru. Poczułem się tam jak na początku lat 2000 w Piwnicy 21. Muzycznie romansujesz również ze starszymi brzmieniami. Jakie brzmienie Tobie najbardziej pasuje?

2010’s mnie ukształtowało i zawsze tam wracam. gdy potrzebuje komfortu i trochę inspiracji, przez to chyba tak dobrze się czuję na trapowych cykaczach oraz nieoczywistych samplach. Mam wrażenie, że oldschoolowe brzmienie ciężkich bębnów ma ze mną jakiś dziwny romans i brzmię najlepiej sunąc po „90-tkach”.

Pod sceną miałeś spory fanbase. Można już śmiało mówić, że historia zatacza koło i nie mówię tu tylko o stylu ubierania z przełomu wieków, ale również o tamtym brzmieniu. Widzę wśród młodych ludzi coraz większe zainteresowanie historią muzyki i chęcią jej poznawania. Zgodzisz się z tym?

Myślę, że to kwestia zmęczenia materiału. Kolejny rok idziemy w coraz bardziej przebodźcowane produkcje. Gdy puścisz sobie muzykę sprzed dwóch dekad, to poczujesz pewien oddech oraz nazbierasz trochę inspiracji, które można wykorzystać inaczej niż wszyscy.  Nie da się iść do przodu, nie myśląc o tym co było w  przeszłości. Tu pozdro dla kminiących w pierwszym rzędzie w klubie. Gram dla was!

Na jakim rapie się wychowałeś i co lubisz wrzucić sobie aktualnie na słuchawki?

Mnie wychował Eminem puszczany na telefonach, takimi jeszcze z guzikami. Mama mnie przyłapała na słuchaniu „Materialnej dziwki 2″ Rycha i skończyło się tolerowanie rapu. Musiałem się kitrać. (śmiech)
Białas wydał „Mamo sięgam gwiazd” i mi odbiło na punkcie rapu – wtedy zacząłem świadomie nosić dres. „H8M4″ Białasa, ,,Kosh” Adiego Nowaka, „KPM” Bedoesa – to takie trzy albumy, które ukształtowały mój gust. A potem uciekłem do Ameryki i słuchałem „2016 soundcloud raperow”, aż nie poznałem Mac Millera i ta obsesja trwa do dziś.

Wziąłeś udział w projekcie Kayaxu, gdzie pojawiłeś się na płycie Poznań my name is 3.0. Powstał nawet klip do numeru „The WILDest”. Poczułeś, że udział w tym przedsięwzięciu Ci w jakiś sposób pomogło? Właśnie staruje kolejna edycja tego projektu. Poleciłbyś młodym artystom udział w konkursach?

Wziąłem udział, nawet to wygrałem. (śmiech) Branie udziału w konkursach jest spoko, bo musisz być lepszy niż reszta, a to chyba o to chodzi. Jednak sam udział nie daje za dużo. „Góra” wybrała inne numery do promocji składanki. Ten klip zrobiłem za swoje. Dzięki Bogu za Kodasa, który ogarnął elegancko temat. Mam wrażenie, że to najprostsza i najlepsza produkcja na moim kanale.

Tak, ten numer, jak i sam klip są dobre i warte większego rozgłosu. W sumie dowiedziałem się o nim całkiem przypadkowo, a nie dzięki tej składance.

Ano, problem z promocją numerów jest taki, że wszyscy się promują, bo się da i ciężko jest się wbić w „doomscrollujacy umysl”, który ma dość promujących się raperów. Prędzej czy później dobra muzyka w końcu dotrze tam gdzie ma dotrzeć. Robię to, żeby być na zawsze, a nie na chwilę.

„Durny, leniwy, ale za to jaki piękny”. Te trzy przymiotniki Cię określają?

Durny, bo tak nazywają „Romantyka” dziewczyny. Jak pajacuje to „Leniwy”. Wiadomooooo za to jaki piękny – to „Narcyz”, który miał akurat ostatnie słowo. Te określenia to Trójca Święta, która mną targa od wewnątrz.

fot. Jakub Szcześniak

„Nie jestem głosem ulic, bo za mało tam przebywam”. Jak określiłbyś muzykę, którą tworzysz?

Świadomą, hymny dorosłych dzieciaków.

Poznańska scena istnieje już przeszło 30 lat, ale nigdy jeszcze nie doczekała się rapera z Wildy, który przebiłby się w kraju. Jak sam nawinąłeś, piszesz po to, żeby już nie pytali kim jesteś. Jakie masz ambicje?

Ja chcę zwyciężyć, budować piękne światy swoją twórczością, wywoływać emocje, łączyć ludzi, dzielić pengę z moimi braćmi, zwiedzić coś więcej niż Poznań. Wszystko to czerpiąc inspiracje z różnych energii na świecie i patrząc w lustro, widzieć kogoś kogo fanem chciałbym być.
Btw. sprawdźcie esencja Wildy – Rajaja M.

Z kim pracowałeś przy swoim debiucie? Płyta jest bardzo spójna i ma melodyjny vibe.

Z Antisocialem. Dostał cały scenariusz i dzielnie walczył z moim opisem “Leniwej Historii” – dał radę. Przesłuchałem te płyty przynajmniej 3 razy…

Zostałeś również doceniony przez środowisko. Niedawno w jednym z wywiadów sproposował Cię Gural. Czy to duża nobilitacja usłyszeć takie słowa od takiej persony?

Gural to jest boss. Jeszcze nie mieliśmy okazji uścisnąć sobie dłoni, ale mam nadzieje, że pamięta, że jesteśmy umówieni  na nagrywki. (śmiech)
Ale osobą, która też zachowuje się jak ziomek, gdy zawsze się widzimy, jest Paluch. To jest chyba jeszcze większa nobilitacja niż propsy .

Jesteś młodą osobą z podziemia, więc pewnie masz rozeznanie odnośnie lokalnej sceny. Co się u nas aktualnie dzieje? Są składy lub osoby, które poleciłbyś, żeby sprawdzić lub mieć na nie oko?

Poznań jest mega mocny. Jak nie legendy wydające projekty od kilkudziesięciu lat, to małolaci z zajawą na dopchanie się do takich możliwości. Pozdro N2K, AGTROKOMOB, Narkomani, Ananas, Halamson i Wiara!

Jaki będzie Twój kolejny krok i plany na przyszłość?

Kolejny krok to zamknięcie trylogii „Romantykiem”. To raczej nie będzie wesoły projekt pełen „lovesongow”, jak Bruno Mars, który wydaje w tym roku płytę pod takim samym tytułem. To będzie raczej hip-hopowe studium wojowania mieczem. Jeszcze chwila i będę gotowy. Za chwilę zamknę się się w studiu z “Romantykiem”, a następnie zacznę pracować nad pierwszym LP. Nie mogę się doczekać, aż przesunę następne granice w swojej bani.