Trance w naszym kraju ma się ma bardzo dobrze

Epix
25 mar 2025
Piotr Stefanowski

Śmiało można powiedzieć, że to bardzo dobry czas dla gatunku trance. Jeszcze dekadę temu był głęboko w undergroundzie, a dzisiaj widać wysyp festiwali oraz imprez klubowych, skoncentrowanych wokół tej muzy i do tego zrobionych na naprawdę wysokim poziomie. Trance’owe tuzy odwiedzają nasz kraj coraz częściej. Jest dobrze, a to przekłada się również na naszą scenę. Już 5 kwietnia w poznańskim klubie HUB zagoszczą ponownie kosmiczne dźwięki. Na imprezie organizowanej przez młode pokolenie DJ-ów zagra ikona oraz prekursor polskiej sceny trance, Epix! To człowiek, który odcisnął swój ślad również na naszej lokalnej scenie, a którego dawno nie było w Poznaniu.
Z moim rozmówcą poznałem się jakoś na przełomie lat 99/00.
Dokładnie nie pamiętam jak, ale było to na pewno w Poznaniu. To już ponad 25 lat! Zapraszam do wywiadu.

Mariusz, Czy mógłbyś przybliżyć naszym czytelnikom, jak trafiłeś do Poznania? Pamiętam, że przez kilka ładnych lat działałeś aktywnie wraz ze swoją ekipą Pulsar Tranceformation, organizując imprezy również w Poznaniu.

W Poznaniu zacząłem bodajże w 1996 roku, od imprezy w jakiejś harcówce, a następnie była Fabryka, Malta, Stary Browar, ostatnie piętro  Politechniki oraz seria dużych imprez w Eskulapie pod nazwą Hipnotic. No i mój MO Klub, gdzie z rezydenta stałem się współwłaścicielem. Po wyjeździe z Poznania grałem jeszcze w paru klubach, serwując sety z okolic Goa Trance. Więcej grzechów nie pamiętam. (śmiech)

Kiedy i w jakich okolicznościach zaczęła się Twoja przygoda z DJ-ingiem oraz organizacją imprez trance’owych? Co sprawiło, że akurat to właśnie trance?

Zacząłem już w podstawówce jako szkolny DJ, ale z elektroniką ruszyłem w 1995 roku. Po wizytach w Hamburgu, gdzie poczułem ducha transu – a po zakupach jakie robiłem – okazało się, że moje płyty to w przewadze Goa. To hasło dopiero zaczęło się pojawiać jako oddzielny kierunek w tzw. Rave Music. Zachłyśnięty tą kulturą postanowiłem promować ją aktywnie w Polsce, co robię do tej pory, ale już w liczniejszym towarzystwie.

Jakie jest obecnie Twoje brzmienie? Z pewnością się mocno zmieniło na przestrzeni lat.  

Trudno mi się zdefiniować, gdyż cały czas lubię stare brzmienia. Oczywiście nowe rzeczy również mnie kręcą, gdyż zabawki do robienia muzy są coraz doskonalsze, co ma wpływ na lepsze brzmienie. Ogólnie poruszam się w tempie od 0 do 145 bpm. Są to takie style, jak np. psychill, psy progressive, psytrance.

Zawsze kładłeś duży nacisk na wizualizacje, dekoracje, oświetlenie. Do tego dochodziło dużo zapachów inspirowanych magią oraz Goa, które stanowiły nieodłączny element twoich imprez. Jak obecnie wyglądają wydarzenia, w których bierzesz udział?

To się nie zmieniło, fluo deko jest cały czas nieodzownym elementem imprez. Z tym, że obecnie jest więcej ekip specjalizujących się w tym. Pojawiły się również w dużych ilościach dekosy drukowane (wcześniej było wszystko ręcznie malowane), strings art., czy ostatnio tak modny mapping. Ja osobiście cały czas lubię dodać zapach i świeczki, jeżeli jest taka możliwość.

Jak ważna jest dla Ciebie interakcja z publicznością? Czy masz jakieś wspomnienia z imprez , które szczególnie utkwiły Ci w pamięci?

Jak każdy DJ lubię kontakt z ludźmi. To jest super napędzające, gdy widzisz, że każde twoje ruszenie gałą czy suwakiem jest zauważalne wśród tańczących. No i że selekta daje radę.
Trudno mi teraz przytoczyć najfajniejsze imprezy, w których brałem udział – było ich tak wiele, że trochę mi się zlewają. (śmiech) Z ostatniego roku to może występ po Shpongle czy po Infected Muschrom. Dodał bym może jeszcze którąś  imprezę z Wilna.

Grasz w wielu miejscach w Polsce, a także w Europie. Jak oceniasz polską publiczność na tle innych krajów? Czy zauważasz zmiany w kulturze clubbingu?  

Tak, zmieniła się – trochę wymłodniała. (śmiech) Polska scena transowa jest ok. Cały czas zasysa nowych młodych ludzi o alternatywnym podejściu do życia, czego nie widać ostatnio po scenie niemieckiej czy angielskiej, które ostatnio się lekko zblazowały.

Jesteś doświadczonym DJ-em i organizatorem niezliczonej ilości imprez. Jakie rady dałbyś młodym, początkującym DJ-om?

Przede wszystkim być konsekwentnym, zawierać  znajomości w branży, grać super muzę. Najlepiej posiadać własny sound system, art. deko i mieć grupę DJ-s. Przynajmniej ja tak zaczynałem. Mam nadzieję, że nie przesadziłem. (śmiech)

Wracając do Twoich planów imprezowych, gdzie Cię usłyszymy w najbliższym sezonie imprez plenerowych?

Na razie mam zabukowane Ufo Bufo i Sunsara w Czechach, Buszowisko, Organic, Moondala, Summer Contrast, Uroczysko. Las i Tribalanga do potwierdzenia jeszcze. To na razie tyle.

Na koniec, zdradzisz czego mogą się spodziewać klubowicze, którzy przyjdą 5 kwietnia do HUBa?

Podczas mojego dwugodzinnego występu chcę skoncentrować się na głębokim psytrance z goańskimi akcentami w prędkości około 142 bpm. Przynajmniej dziś  tak myślę. (śmiech)

Dziękujemy za rozmowę i do zobaczenia w Poznaniu.

Pozdrawiam Was gorąco…