Sztuka ulicy przenosi się do wirtualnej rzeczywistości

Eskaer
02 wrz 2026
Dawid Balcerek

Stacjonarna wystawa Eskaera ,,Digital Delusion” zyskała drugie, nieśmiertelne życie w sieci dzięki nowoczesnej dokumentacji 360°. Co się stanie, gdy połączymy urban art z technologią VR? Takiego czegoś jeszcze w Polsce nie było! Jest to interaktywna wystawa w wirtualnej  formie, która odbyła się w lutym w galerii Barak Kultury w Poznaniu. Zobaczymy wszystkie prace artysty oraz… archiwum Freshmaga. Za stworzenie takiej multimedialnej zabawy odpowiedzialny jest projektant, Piotr Koźniewski. O kulisach tej wyjątkowej współpracy i cyfrowym zwiedzaniu rozmawiamy z artystą Eskaerem oraz twórcą wirtualnego spaceru, z którym zamieniliśmy kilka zdań na temat tego pionierskiego przedsięwzięcia. Zapraszamy na wystawę „Digital Delusion”! 

Skąd pomysł na stworzenie wystawy w takiej postaci?

PK: Od dłuższego czasu chciałem zrobić coś wspólnie z Eskaerem. Narzędzia rozszerzonej i wirtualnej rzeczywistości, z których korzystam na co dzień, zyskały teraz idealny kontekst z okazji jego solowej wystawy w Baraku Kultury. Taka forma – interaktywnej, multimedialnej i immersyjnej dokumentacji 360° – świetnie sprawdza się jako wielowarstwowy zapis i opowieść o jego twórczości. Została ona wzbogacona o multimedia, na które w fizycznej przestrzeni galerii nie byłoby miejsca lub których wprowadzenie byłoby bardzo trudne.

E: Osobiście po raz pierwszy zajarałem się tym tematem, gdy zobaczyłem internetową wystawę hiszpańskiego artysty Imon Boya. Dotarcie na ekspozycję za granicą zawsze wiązało się z ograniczeniami, a tu nagle mogłem zdalnie zobaczyć całą przestrzeń i przyjrzeć się detalom poszczególnych obrazów. Ta wirtualna wystawa zrobiła na mnie piorunujące wrażenie i uświadomiła mi, jak daleko może dotrzeć taka forma prezentacji sztuki. Kiedy Piotr zaproponował, żebyśmy stworzyli coś razem w technologii 360°, od razu wiedziałem, że to może być sztos.

Po co ona powstała, skoro możemy pójść do galerii i przeżyć to na żywo?

E: Chcieliśmy, aby wystawa mogła dotrzeć do znacznie szerszej publiczności. Dzięki przeniesieniu jej do wirtualnej rzeczywistości zyskała zasięg międzynarodowy – mogą ją zobaczyć także osoby, które nie miały możliwości przyjechać do galerii osobiście. Wystawa stacjonarna trwała tylko miesiąc, natomiast wersja VR zachowa ją na stałe i będzie dostępna również w przyszłości. Dodatkowo forma przypominająca grę sprawia, że zwiedzanie staje się bardziej angażujące i daje zupełnie nowe wrażenia, nieporównywalne z tradycyjną ekspozycją.

Czy było przy tym dużo pracy? Jak w ogóle wyglądał proces tworzenia takiego projektu?

PK: Z mojej strony zaczęło się bardzo standardowo – od wykonania około ośmiu zdjęć 360° tuż przed wernisażem. Po ich wstępnym połączeniu w spójny spacer Eskaer musiał zebrać wszelkie dodatkowe materiały: fotki, filmiki i opisy, które rozwijają poszczególne prace i miały znaleźć się w tej interaktywnej przestrzeni. Jego zadaniem było odpowiednie usystematyzowanie oraz ponazywanie plików i folderów.

Z tymi materiałami usiedliśmy razem do oprogramowania do tworzenia wirtualnych wycieczek i w trybie warsztatowym kreowaliśmy właściwości estetyczno-funkcjonalne. To była bardzo przyjemna współpraca „na trzy myszki i klawiaturę”. Ponieważ materiałów było sporo, a błędy rzecz ludzka, aby dopieścić całość, spotkaliśmy się w ten sposób jeszcze dwa razy fizycznie i dwa razy zdalnie. Za każdym razem dodawaliśmy nowe pomysły i elementy, których wcześniej w ogóle nie planowaliśmy.

Czy to pierwsza taka wystawa w Polsce?

E: Jeśli mówimy o krajowym urbanarcie, to myślę, że jest to jedna z pierwszych, a być może nawet pierwsza wystawa w takiej formule. Oczywiście wcześniej pojawiały się już wirtualne wystawy malarstwa, zwłaszcza organizowane przez muzea, jednak w przypadku sztuki ulicznej w Polsce to nadal bardzo nowatorskie rozwiązanie.

PK: Jeśli chodzi o inne dziedziny, to tworzyłem już wcześniej podobne prezentacje, lecz były one nakierowane stricte na klienta komercyjnego i jego odbiorców. Natomiast ze względu na liczbę elementów interaktywnych i multimedialnych treści jest to jedna z najbogatszych realizacji, jakie miałem przyjemność współtworzyć.

Czy planujecie w przyszłości więcej takich projektów?

E: Raczej tak. Na pewno będę starał się namówić Piotra na dokumentację 360° moich kolejnych wystaw solowych.

ZWIEDZAJ!