Fredric Wertham to postać skrajnie trudna w odbiorze. Apodyktyczny styl bycia, gwałtowny charakter i przerośnięte ego nie przysparzają mu posłuchu. Napędza go jednak idealistyczna misja powszechnego dostępu do psychoterapii. Prowadząc klinikę w slumsach, szuka bezpośrednich przyczyn deprawacji młodzieży w otoczeniu. Gdy trafia na tanie komiksy grozy, odnajduje w nich brakujący element dla swojej teorii. W jaki sposób ambitny psychiatra wytoczy wojnę całej branży?
Harold Schechter i Eric Powell zasłynęli kapitalnym albumem o Eddiem Geinie. Przy biografii Werthama postanowili zmienić akcenty, co niestety negatywnie wpłynęło na dynamikę lektury. Autorzy trzymają się kronikarskich faktów tak usilnie, jakby bali się, że pozostawienie czegokolwiek w domyśle obniży wartość ich dzieła. Sama historia posiada jednak tak duży potencjał, że broni się mimo tych formalnych mankamentów. Siłę wyrazu podnoszą też wątki Bostońskiego Wilkołaka czy Szalonego Rzeźbiarza, którzy lądowali na kozetce u doktora. Poziomem deprawacji i mroku tych dwoje wybija się na tle barwnej galerii amerykańskich zwyrodnialców.

Głównym zarzutem wobec twórców pozostaje brak obiektywizmu. Choć deklarują chęć przedstawienia bezstronnej relacji, z kadrów bije wyraźna niechęć do bohatera. Jestem przekonany, że sam Wertham w istocie nie budził sympatii, lecz podkreślanie tego na każdym kroku wydaje się zbędne. Zamiast bezstronnej opowieści o jego losach otrzymujemy życiorys, w którym niemal każdy czyn opatrzono komentarzem sugerującym nieuprzejmość czy egocentryzm. Lepszy efekt osiągnięto by pozwalając czytelnikowi na samodzielne wyciągnięcie wniosków. Jak w poprzednim utworze, gdzie autorzy nie uznali za konieczne raczyć nas głosem zza offu podkreślającym, jak zdeprawowany był Eddie Gein.

Wizualnie Eric Powell rzetelnie wywiązuje się ze swojego zadania, ale nie dostaje na nie wiele przestrzeni. Jego brudny, stylizowany na dawne publikacje styl świetnie pasuje do tematu. Niestety ściany tekstu spychają warstwę graficzną do roli przecinków. Kadry przypominają momentami raczej ilustrowany dodatek do obszernego eseju, niż komiks w rozumieniu sekwencyjnej opowieści. W ten sposób odebrano tej historii płynność i immersyjny potencjał, będące zwykle największą siłą tej formy wyrazu.

„Dr Bezwartościowy” to wciąż tytuł ciekawy i niepozbawiony zalet. Cierpi jednak na poważny przerost treści. Dzieło Schechtera i Powella przynosi solidną dawkę wiedzy o ważnym rozdziale amerykańskiej popkultury, ale przegrywa na poziomie powieściowym. Otrzymujemy komiks nieumiarkowanie przegadany i zbyt stronniczy, by postawić go na jednej półce z takimi biografiami jak „Pewnego razu we Francji”, „Wojny Lucasa” czy recenzowany niedawno „Cauchon albo człowiek, który zabił Joannę d’Arc”. Wciąż warto, ale lepiej obniżyć oczekiwania.
Ocena: 7/10 ⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐
~ Józef Śliwiński

Więcej komiksów na Instagramie: komiksowy_pamietnik
Cena okładkowa: 99,00 zł
Format: 152×229 mm
Liczba stron: 200
Oprawa: twarda
Wydawca: KBOOM
Data wydania: czerwiec 2026
Data oryginalnego wydania: wrzesień 2024
