Droga miecza – lot zbyt blisko słońca

Komiksy
26 paź 2026
Józek Śliwiński

Legendarny samuraj przybywa, by rzucić wyzwanie samurają potężnego pana. Ten, widząc doskonałość jego ruchów postanawia go zatrudnić. Samuraj odmawia, ale proponuje szkolić jego syna. Tak zaczyna się długa wędrówka mistrza i ucznia, z których każdy ma do siebie tyle samo szacunku co osobistej niechęci. Obaj wydają się równie nieustępliwi i zdeterminowani. Czy wspólna droga pozwoli im znaleźć wspólny język, a cele każdego z nich staną się celami ich obu?


Imponująca skala, olbrzymia rozpiętość czasowa i zagęszczenie treści dają poczucie obcowania z prawdziwie epickim widowiskiem. Droga obu bohaterów prowadzi przez starcia z całymi armiami, oniryczne próby i bolesne wybory. Niestety, napisana z olbrzymim rozmachem powieść potyka się na wielu drobnych wybojach. Przykładowo misja ze wspinaniem się na szczyt wielkiego zamku-burdelu, która przypomina konstrukcją poziomy gry komputerowej. Pomysł jest chwytliwy, ale system „kurtyzan za żetony” brzmi absurdalnie jeśli próbować wyobrazić go sobie funkcjonującego w rzeczywistości.

Ta fabularna umowność kłuje w oczy na każdym kroku. Równie naiwnie wypada przejmowanie dowodzenia nad armią po ścięciu jej generała. Trudno wyobrazić sobie, by potężna wojskowa formacja nie miała gotowego zastępcy i chętnie oddała się pod rozkazy osoby, którą jeszcze przed chwilą uznawała za wroga. Podobnie jak sytuacja, w której doświadczony wojownik przebiera się za kucharkę przy pomocy osłony twarzy. Wszyscy dają się nabrać co najmniej tak, jak gdyby w feudalnej Japonii standardem były realistyczne lateksowe maski pozwalające stworzyć przekonujące przebranie. Tego typu konstrukty wymagają ze strony czytelnika naprawdę dużej tolerancji na niedorzeczność.

Przy tym wszystkim czuć, że Thomas Day chce przekazać coś ważnego o ludzkiej naturze i wschodniej filozofii. Jego spostrzeżenia bywają bardzo trafne lub co najmniej zastanawiające. Szkoda, że w ogólnym rozrachunku wysokie ambicje łamią sobie skrzydła o przyziemne braki. Zgrzyty pojawiają się także w samej konstrukcji komiksu. Układ dymków na dwustronicowych rozkładówkach bywa nieoczywisty, co skutecznie wybija czytelnika z rytmu. Rysunki są efektowne, ale nie zawsze płynnie prowadzą opowieść. W dialogach nie brakuje potknięć logicznych. Weźmy taką sytuację, gdy bohater stwierdza, że armie nie należą do cesarza, by za chwilę rzucić, że trzeba mu tę armię zwrócić.

W ostatecznym rozrachunku lekturę odbieram jako nie do końca udaną próbę przekucia wschodniej wrażliwości na europejskie standardy. Skondensowanie obszernej prozy do formy komiksowej wymusiło drastyczne skróty na których cierpi spójność świata przedstawionego. Postaci bywają pretekstowe, a ich motywacje giną pod naporem pędzącej akcji. To wciąż wartościowa historia ze świetną oprawą graficzną, ale potyka się na rzemiośle scenariusza. Błędy narracyjne i fabularne niedorzeczności skutecznie psują satysfakcję z lektury. Otrzymujemy więc album nierówny, który potrafi zaimponować rozmachem, formą i przesłaniem, ale rozczarowuje wykonaniem.

Ocena: 7/10 ⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐

~ Józef Śliwiński

Więcej komiksów na Instagramie: komiksowy_pamietnik

Cena okładkowa: 140,00 zł

Format: 240×320 mm

Liczba stron: 192

Oprawa: twarda

Wydawca: Lost in Time

Data wydania: lipiec 2026

Data oryginalnego wydania: 2013–2020