Wojownicze Żółwie Ninja: Ostatni Ronin – Nieznane lata – ile sentymentu, a ile świeżości w nowych Żółwiach Eastmana?

Komiksy
13 cze 2025
Józek Śliwiński

Po Ostatnim Roninie wiemy już, jak skończyła się historia Żółwi Ninja. Nie wiemy jednak, przez co przeszedł tytułowy bohater, nim wkroczył na ścieżkę prowadzącą ku ostatecznej zemście. Nieznane lata wypełniają tę lukę, a do tego prezentują losy całkiem nowego pokolenia żółwi. Tylko czy ten miks przeszłości i przyszłości naprawdę niesie z sobą ducha TMNT z lat osiemdziesiątych?


Mamy więc dwie płaszczyzny zdarzeń. W teraźniejszości Babcia April oraz jej córka szkolą kolejną generację mutantów, ucząc je współpracy, szacunku i rodzinnych więzi. W retrospekcjach śledzimy zaś zmagania Michelangela – ostatniego z oryginalnych Żółwi – który otrząsa się z marazmu po stracie bliskich i wyrusza na misję zleconą przez nowego mistrza. Jej celem jest pokonanie Robaka Śmierci, przeciwnika, którego żołnierze… po prostu wcześniej go zaczepili. Trudno nie unieść brwi – oto duchowy przewodnik zaleca bohaterowi morderstwo, by oczyścić duszę i przygotować się na większe wyzwanie.

Część retrospekcyjna ma zdecydowanie więcej energii – każdy rozdział otwiera mocna scena, której znaczenie rozwija się w dalszych kadrach. Są tu brutalne walki na wzór Mad Maxa, azjatyckie klimaty i dramaty spod znaku kina zemsty. Natomiast współczesne sekwencje z młodymi żółwiami balansują na granicy dydaktyki – niemal każdy dialog przypomina mądrość z książeczki dla dzieci: że warto być razem, że trzeba szanować starszych, że drużyna to siła. Owszem, to zgodne z duchem franczyzy, ale napisane z taką powagą, że aż boli.

Trudno krytykować Eastmana, bo dla fanów TMNT to postać niemal święta. A jednak trzeba uczciwie powiedzieć – nie ma tu wiele świeżości. Styl narracji i sposób budowania postaci nie różnią się zbytnio od tego, co Eastman robił dekady temu. Tyle, że wtedy był to underground, któremu z racji formy można wiele wybaczyć. W tym albumie brakuje dystansu z oryginalnych przygód i dojrzałości, do której aspiruje. Filozoficzne rozterki bohaterów wypadają bardziej jak scenariusz do filmu akcji niż rzeczywiste wewnętrzne konflikty. Jest tu powaga, ale nie głębia; są wartości, ale przedstawione bez subtelności.

W gruncie rzeczy to komiks, który żyje sentymentem. Ma świetne momenty – zwłaszcza w historii Michelangela – ale nie dorasta do poziomu, jaki osiągnęły inne powroty legend. Ostatni Ronin wyraźnie nawiązuje do Powrotu Mrocznego Rycerza. Być może to właśnie porównanie z wielkim dziełem Franka Millera pompuje bańkę oczekiwań, sprawiając, że na jego tle wypada po prostu jałowo. Gdyby czytać ten tom bez żadnych nadziei czy kontekstu, z pewnością wypadłby lepiej – bo obiektywnie nie jest to słaba rzecz. Do tego trzy różne style graficzne, jakie tu zastosowano, sprawiają, że warstwa wizualna robi naprawdę dobre wrażenie.

Ocena: 6/10 ⭐⭐⭐⭐⭐⭐

~ Józef Śliwiński

Więcej komiksów na Instagramie: komiksowy_pamietnik

Cena okładkowa: 124,90 zł
Format: 180×276 mm
Liczba stron: 208
Oprawa: twarda
Wydawca: Nagle
Data wydania: luty 2025
Data oryginalnego wydania: listopad 2023