Czarny Horyzont – ta sowa nie jest tym, czym się wydaje

Komiksy
28 wrz 2026
Józek Śliwiński

Oddział złożony z morderców i terrorystów rusza w kosmos z misją przekroczenia dziwnej, czarnej kotary. Dotychczas wracały stamtąd wyłącznie bestialsko rozszarpane zwłoki. Drużyna straceńców wydaje się nie mieć szans na przetrwanie, jednak ich życiorysy pozwalają sądzić, że to pomyleńcy z pierwszej ligi. Czy znajdą sposób, by ujść z życiem z odciętego od świata piekła?


Wyjściowy koncept z grupą skazańców wysłanych na zatracenie budzi skojarzenia z udanymi „Szczurami Blasku”. Duszny świat przedstawiony i oprawa graficzna to także mocniejsze strony albumu. Benjamin Blasco-Martinez sprawnie operuje wielkimi przestrzeniami. Ogromne wrażenie robią zwłaszcza ruiny dawnej cywilizacji. Gorzej rysownik radzi sobie z ekspresją twarzy czy dynamiką scen akcji. Mimo wszystko nadrabia to nastrojem.

Problemy pojawiają się w warstwie fabularnej. Budowanie ekspozycji uniwersum odbywa się kosztem bohaterów. Gwałtowna zmiana konwencji – z dusznego survival horroru w polityczny traktat o wolności – także nie sprzyja fabularnej spójności. Mityczne i biblijne analogie oraz patetyczna narracja sprawiają, że komiks z czasem staje się ciężkostrawny. Wszystko to słabo współgra z pulpowym frontem historii.

Razi również sama kreacja bohaterów. Grupa barwnych postaci z czasem traci pazur i przypomina wydmuszki tego, kim byli na początku. W końcowej fazie drużyna sprawia wrażenie zbieraniny podstawionych pionków. Takim postaciom trudno kibicować, a ich decyzje zdają się całkowicie podporządkowane wyższym celom. Symbolika i mistycyzm całkowicie zdominowały pierwszy, dosłowny plan zdarzeń. Zamiast spójnej dramaturgii otrzymujemy zbiór pretekstowych scen, które mają jedynie popychać bohaterów do kolejnych, mało przekonujących działań.

„Czarny Horyzont” broni się głównie jako projekt skoncentrowany na kreacji świata, ale zawodzi jako powieść graficzna. Gigantyczne ambicje twórców rozbiły się o błędy w prowadzeniu narracji. To tytuł niespójny, w którym wysoki poziom konceptualny nie znalazł pokrycia w rzemiośle scenariusza. Liczyłem na dobrą zabawę u boku europejskiego „Suicide Squadu” w gęstym sosie survival horroru, a otrzymałem pozycję mętną, przesadnie patetyczną i przez to rozczarowującą.

Ocena: 5/10 ⭐⭐⭐⭐⭐

~ Józef Śliwiński\

Więcej komiksów na Instagramie: komiksowy_pamietnik

Cena okładkowa: 130,00 zł

Format: 246×326 mm

Liczba stron: 172

Oprawa: twarda

Wydawca: Lost in Time

Data wydania: czerwiec 2026

Data oryginalnego wydania: 2023–2026