Ice Cream Man 1-2 – egzystencjalny horror o waniliowym smaku

Komiksy
16 kwi 2026
Józek Śliwiński

Chłopiec, który błąka się samotnie, za przyjaciela mając jedynie śmiertelnie niebezpiecznego pająka. Para zakochanych, których narkotyczne uniesienia zaprowadziły na samo dno. Rock’n rollowy piosenkarz, który całe życie mierzy się z piętnem gwiazdy jednego przeboju. Wreszcie ojciec wspominający nad grobem syna, którego nigdy tak naprawdę nie poznał. W jaki sposób łączą się te historie, w które zdaje się łączyć jedynie zagadkowy sprzedawca lodów?


To co napisał W. Maxwell Prince określono jako „horror egzystencjalny”. Termin ten trafnie definiuje naturę komiksu. Prawdziwym koszmarem nie są tu potwory, lecz proza życia. Najlepiej widać to w wątku niespełnionego muzyka: jego piekłem nie jest potwór spod łóżka, ale paraliżujące poczucie porażki i twórcza niemoc. Scenarzysta celnie punktuje lęki, które nosimy w sobie, rezygnując z tanich slasherowych chwytów na rzecz psychologicznego osaczenia.

Warstwa wizualna to najmocniejszy punkt albumów. Martín Morazzo operuje minimalistyczną, momentami karykaturalną kreską. Jego styl nieco przypomina mi Franka Quitely’ego, a to z mojej strony wielka pochwała. Dostrzegam też w jego pracy coś z Eduardo Risso, jednego z najwybitniejszych komiksowych rysowników. Morazzo świetnie operuje grymasem i deformacją, nadając codzienności surrealistyczny, niepokojący rys.

Największy problem, jaki mam z tą serią, dotyczy jej osi fabularnej. Być może byłoby lepiej, gdyby była to po prostu antologia niezależnych opowieści grozy. Tymczasem tytułowy Lodziarz w niej jest, a nie bardzo wiadomo po co. Pozostaje postacią niedookreśloną – raz jawi się jako wszechpotężny meta-byt kontrolujący narrację, innym razem przyjmuje postać potwora w typie Freddy’ego Kruegera, by za chwilę stać się jedynie gościem podającym lody i zagajającym bohaterów. To rozchwianie sprawia, że trudno się w jego wątku odnaleźć. Zamiast opowieści z konkretną wizją, dostajemy zbiór krótkich historii, w którym jakaś oś niby jest, ale nie do końca.

W ostatecznym rozrachunku nie mogę powiedzieć, by seria mnie odrzucała. Bawiłem się naprawdę dobrze i z uwagą śledziłem stosowane w niej formalne eksperymenty. Wciąż miałem nadzieję, że wątek Lodziarza do czegoś nas doprowadzi. Nic takiego niestety nie nastąpiło. Brak zdecydowania dotyczący głównej osi to w moich oczach spory mankament. Być może coś ciekawego wykluje się jeszcze w temacie w przyszłości. Na tę chwilę mamy jednak za sobąosiem opowieści zebranych w dwóch tomach, a wątek nigdzie nas nie doprowadził – szkoda!

Ocena: 6/10 ⭐⭐⭐⭐⭐⭐

~ Józek Śliwiński

Więcej komiksów na Instagramie: komiksowy_pamietnik

Cena okładkowa: 69,99 i 71,99 zł

Format: 170×260 mm

Liczba stron: 128 (tom)

Oprawa: miękka

Wydawca: Shock Comics

Data wydania: kwiecień 2025, luty 2026

Data oryginalnego wydania: czerwiec, grudzień 2018