W świecie, gdzie tak łatwo zostać samemu ze swoimi problemami, Fundacja Niepodzielni tworzy przestrzeń dla tych, którzy potrzebują wsparcia. Działają w Poznaniu, pomagając osobom w kryzysie psychicznym i życiowym, pokazując, że nikt nie powinien mierzyć się z trudnościami samotnie. O ich codziennej pracy, wyzwaniach i wartościach, które im przyświecają, rozmawiamy z Martą Kurasz – prezeską fundacji, oraz Karoliną Zawadzką – członkinią zespołu.
Jak się narodził się pomysł fundacji? Skąd wzięła się potrzeba jej stworzenia?
Marta Kurasz: Sama cierpię na depresję i choć dziś wiem, jak sobie z nią radzić, zawsze jest we mnie lęk, czy nie wróci. Wszystko zaczęło się właśnie od niej – śmieję się, że chociaż jakiś pożytek z tej depresji był i coś dobrego z tego wyniknęło. Przed Niepodzielnymi pracowałam w marketingu, ale czułam, że czegoś mi brakuje. Gdy wybuchła wojna w Ukrainie, razem z ciocią założyłyśmy zbiórkę. Z czasem zaangażowała się w nią moja rodzina, później cała miejscowość Skórzewo i Poznań. Ostatecznie zarządzałam trzema domami dla mam z dziećmi, organizowałam transporty do Danii i Niemiec. Wzięłam urlop na tydzień, potem na kolejny, aż w końcu rzuciłam pracę – czułam, że pomoc innym daje mi więcej sensu niż cokolwiek innego. Czułam, że mogę góry przenosić. Kiedy już sytuacja nieco się ustabilizowała i widziałam, że te kobiety sobie dają radę i wychodzą na prostą, znów poczułam, że moje życie nie ma aż takiego sensu. Moja depresja znów dała o sobie znać i postanowiłam, że pora wrócić na terapię. Ale rzuciłam przecież pracę, która dawała mi przychód i miałam problem – jak teraz za to wszystko zapłacić? Niestety psycholog lub psychoterapeuta to był dość duży koszt dla mnie w tamtym momencie. No i zapisałam się na Narodowy Fundusz Zdrowia, z którym niestety nie miałam pozytywnych doświadczeń. Wtedy pomyślałam, że mam już tyle kontaktów i doświadczenia w organizowaniu pomocy, że mogę zrobić coś większego – i tak powstała Fundacja Niepodzielni.
Niesamowite, że z tylu negatywnych doświadczeń powstało coś tak dobrego. Jest już pomysł, idea, ale to nie wszystko. Jak wyglądały początki Waszej działalności? Co było najtrudniejsze?
M: Miałyśmy psycholożkę, która pomagała kobietom z Ukrainy, a dla mnie bardzo ważne było zapewnienie im psychologa. Większość z nich była przerażona – w Ukrainie temat zdrowia psychicznego jest kilka lat za Polską, a nasz kraj i tak jest kilka lat za Zachodem. W mniejszych miejscowościach wciąż panuje przekonanie, że korzystanie z pomocy psychologa oznacza, że coś jest z człowiekiem nie tak. Pomyślałam wtedy: musimy coś z tym zrobić.
Zaczęłam zastanawiać się, jak połączyć wsparcie psychologiczne dla potrzebujących z pomocą młodym psychologom, którzy często mają problem z rozpoczęciem pracy w zawodzie. Początkowo chcieliśmy oferować całkowicie bezpłatne konsultacje, ale pojawił się problem – ludzie zapisywali się, ale nie przychodzili. Musieliśmy podejść do tego psychologicznie i znaleźć rozwiązanie. Wprowadziliśmy symboliczną opłatę 55 zł, nie tylko aby fundacja mogła się rozwijać, ale także zmotywować do przychodzenia na umówione spotkania. Zwiększyć zaangażowanie. Mimo wszystko 40% naszych podopiecznych nadal korzysta z pomocy za darmo. Jeśli ktoś naprawdę nie ma środków – jesteśmy tu po to, by pomóc. Wsparcie psychologiczne powinno być dostępne dla każdego, a nie traktowane jako luksus. Tak to wszystko zaczęło działać.
Jeśli chodzi o trudności to największym problemem początkowo były na pewno finanse. Studiowałam w Wielkiej Brytanii i tam też pracowałam, więc miałam trochę oszczędności. Chciałam przeznaczyć je na coś innego, ale wyszło jak wyszło. Zainwestowałam po prostu w fundację, więc pierwszy rok był bardzo ciężki, bo to wszystko szło po prostu z mojej kieszeni. Chciałam żeby to ruszyło. No i teraz jest dobrze, fundacja się rozwija, ale nie ukrywam, jest problem, że nie ma wsparcia od miasta, od państwa. Na ten moment, wszystkie nasze projekty, wszystkie działania są tylko i wyłącznie naszą inicjatywą.
Myślę, że była to inwestycja, za którą wiele osób jest wdzięczna. Jeśli chodzi o działania fundacji, to co obecnie znajduje się w ofercie Niepodzielnych?
Karolina Zawadzka: Prowadzimy konsultacje psychologiczne- niskopłatne i pełnopłatne – stacjonarnie w Poznaniu oraz online. Niskopłatne za 55 zł, pełnopłatne od 125 zł do 145 zł w zależności od kwalifikacji i doświadczenia specjalisty. Prowadzimy terapię par. Także konsultacje z asystentami zdrowienia za 37zł, projekt PsychON, różne warsztaty i grupy wsparcia. Mamy teraz też dwie takie aktywne grupy wsparcia. Jedna jest dla osób doświadczających samotności i druga dla osób z depresją – obie działają online. Teraz też będziemy ruszać z otwarciem nowej dla osób z ADHD, które również od niedawna diagnozujemy.
A propos diagnozowania ADHD, opowiedz o tym trochę więcej. Ostatnio coraz więcej osób się diagnozuje i jest to coraz głośniejszy temat. Czy zgłaszały się do Was osoby, które potrzebowały takiej diagnozy? Jak to wszystko wyszło i Jak to funkcjonuje?
K: U nas ten pomysł pojawił się rzeczywiście dlatego, bo dużo osób do nas o to pisało. Chcieli mieć rzetelną diagnozę ADHD, którą później będą mogli okazać u psychiatry. Z ADHD kojarzą nam się często dzieci a są pomijane osoby dorosłe, które na co dzień zmagają się z różnymi trudnościami np problemami ze skupieniem czy ułożeniem swoich myśli I teraz ludzie rzeczywiście mają większą świadomość tego zdrowia psychicznego, dlatego jest duże zainteresowanie tymi diagnozami i wyszliśmy temu naprzeciw. Przeprowadzają ją u nas trzy psycholożki i jest to proces składający się z czterech spotkań. Pierwsze spotkanie zawsze to jest taki kwestionariusz przesiewowy i tam jest taka wstępna ocena tych objawów. Później na drugim, trzecim spotkaniu jest już praca z kwestionariuszem DIVA-5. Czwarte spotkanie jest zawsze z jakąś osobą bliską dla diagnozowanej osoby. Może być to osoba partnerska, rodzic, rodzeństwo, kto jest najbliżej. I u nas po takim właśnie procesie, psycholog wystawia opinię i już później z nią można udać się do psychiatry, który ocenia, czy wsparcie farmakologiczne jest potrzebne czy nie. Koszt takiej diagnozy wynosi u nas 750 zł, ale można rozłożyć to na trzy raty lub odroczyć taką płatność. I tak to u nas wygląda. Myślimy też nad wprowadzeniem diagnozy spektrum autyzmu, bo też dużo osób nas o to pyta. To jest jeszcze w trakcie, bo my mamy dużo pomysłów, a trochę też potrzebujemy czasu.
Istotne jest, że ADHD niestety lubi chodzić parami i często występuje z zaburzeniami współistniejącymi, na przykład z depresją, czy z zaburzeniami lękowymi. Niejednokrotnie dopiero przy tych objawach ktoś stwierdza, że czas poszukać pomocy. Jak już wcześniej mówiłyśmy, zdrowie psychiczne to nadal jest pewien temat tabu w naszym kraju. Co według Was powinno zmienić się w systemie wsparcia społecznego w Polsce, by osoby potrzebujące miały realnie lepszą sytuację?
M: Kluczową zmianą powinna być likwidacja bariery finansowej, aby każdy mógł pozwolić sobie na pomoc psychologiczną. Mimo że w dużych miastach, takich jak Poznań, dostęp do wsparcia psychicznego wydaje się oczywisty, w mniejszych miejscowościach i na wsiach temat zdrowia psychicznego wciąż jest owiany tabu. Niezbędne są działania edukacyjne oraz zwiększenie dostępności bezpłatnej lub przystępnej cenowo pomocy specjalistycznej.
K: Dodatkowym problemem jest niewydolność systemu NFZ. Marta sama mówiła o tym, że nie ma zbyt dobrych wspomnień z tym związanych. Na NFZ można czekać latami i nie dostać odpowiedzi. Ja kiedyś miałam taką sytuację, że żadnej nie dostałam. I też nie chciałabym demonizować, bo wierzę, że w NFZ pracują też dobrze specjaliści, tylko że… trudno na nich trafić. Nie chcę robić takiej reklamy, ale myślę, że u nas łatwiej trafić na dobrego specjalistę, bo u nas rzeczywiście bardzo sprawdzamy te osoby, które do nas dołączają. Dla nas jest ważne, żeby nasi specjaliści byli otwarci oraz inkluzywni. Wiadomo, to jest praca, ale też szukamy takich osób z powołaniem, które chcą działać.
A czy przez te kilka lat prowadzenia Niepodzielnych, zauważyłyście zmianę w postrzeganiu zdrowia psychicznego w Poznaniu, ale i w Polsce?
M: Tak, zdecydowanie. Choć może to być również efekt naszej bańki informacyjnej, jako że żyjemy w dużym mieście. Na pewno można zauważyć rosnącą ciekawość i otwartość ludzi na tematy związane ze zdrowiem psychicznym – coraz więcej osób interesuje się tą kwestią, co prowadzi do stopniowej zmiany postrzegania i większej akceptacji dla osób zmagających się z różnymi trudnościami. Dzięki temu że konsultacje w 95% są online mamy szansę dotrzeć do większej ilości osób w Polsce i na świecie
K: Ja też tak uważam, bo samo takie zainteresowanie już jest jakimś takim krokiem w stronę pójścia po pomoc. I ludzie rzeczywiście coraz częściej interesują się psychologią, coraz częściej czytają. Ma to też jakieś takie swoje zagrożenia, że będzie takie zbytnie upraszczanie różnych tematów czy właśnie takie tworzenie trochę “pop psychologii”. Ale ja rzeczywiście widzę, że kiedyś była większa ta stygmatyzacja, chociaż też tak jak Marta wspomniała, my się obracamy w Poznaniu i żyjemy trochę w tej takiej bańce otwartości. Do nas piszą różni ludzie i też często się wstydzą, na przykład z korzystania z takich konsultacji. Więc to się powoli zmienia, zwłaszcza w tych większych miastach. Mam w sobie głęboką wiarę, że to będzie szło falowo i że będzie się to również zmieniać w tych mniejszych miejscowościach i wsiach.
Trzymajmy więc kciuki, że tak będzie. A wracając do działalności Niepodzielnych, to jak wygląda Wasza codzienna praca w Fundacji? Bardzo dużo się u Was dzieje i domyślam się, że nie jest to takie proste.
K: Dziewczyny o tym nie wiedzą, bo im jeszcze nie mówiłam, ale to jest pierwsza taka moja praca, gdzie na przykład popełnię jakiś błąd, co się zdarza w natłoku pracy, czuję ogromne wsparcie. Dlatego dalej w sumie chcę mi się w to angażować i dalej przychodzę do pracy z nową energią. Nigdy nie ma takiego czegoś, że się obwiniamy za coś i że się nie wiadomo jak stresujemy, tylko zawsze szukamy rozwiązań. I to jest super. Pracuje bardziej z potrzeby serca niż z takiego przymusu czy strachu, bo ja wiem, że my wszystko ogarniemy. Wiem, że to brzmi jakbym to trochę koloryzowała, ale tak jest. Wszystkie mamy do siebie dużą wyrozumiałość, bo wiemy ile pracy nas to wszystko kosztuje. Naprawdę jest tego dużo i jakbyśmy miały się obwiniać za każdą rzecz, która nam nie wyszła, albo którą po drodze zapomniałyśmy, no to ta fundacja prawdopodobnie by nie istniała.
Wspaniale to słyszeć i widzieć tak dużo energii. Rzadko spotyka się tak pozytywne nastawienie do swojej pracy, szczególnie tak wymagającej. To naprawdę niesłychane. Życzę Wam, aby to nastawienie zawsze towarzyszyło przy Waszych działaniach. Na koniec powiedzcie mi proszę, jak osoby, które chcą pomóc, mogą się zaangażować? Czy każdy może dołączyć do Waszej inicjatywy?
M: Każdy, kto chce zrobić coś dobrego, może do nas dołączyć. Przyjmujemy wolontariuszy z różnych branż. Więc jeśli to jest ktoś dobry w social media, ktoś jest w grafiki, ktoś jest dobry w projektach, ma swoje pomysły, my jesteśmy bardzo, bardzo otwarci. Wystarczy żeby ktoś po prostu do nas napisał nawet maila. Teraz tworzymy też nowy program ambasadorski. Jeśli ktoś nawet ma kilka tysięcy obserwujących czy to na TikToku, czy Instagramie, może podjąć z nami taką współpracę. Taki projekt, żeby mówić o zdrowiu psychicznym, szerzyć tę świadomość i informacje o tym, że nasza fundacja w ogóle istnieje i że ludzie nie są sami. My jesteśmy tutaj, żeby faktycznie pomóc. W Polsce wydaje mi się, że jeszcze potrzebujemy takiego rozgłosu, żeby więcej osób się o nas dowiedziało. Zachęcamy również firmy do współpracy, ponieważ wierzymy, że te, które troszczą się o ludzi, zmieniają świat. Wspólnie możemy zwiększyć dostępność wsparcia psychologicznego dla tych, którzy go potrzebują. Więc jeśli ktoś ma pomysł na współpracę, chętnie o tym porozmawiamy – wystarczy się z nami skontaktować.
Linki: FB, strona www