Motomyszy z Marsa 1: Panika na Czerwonej Planecie – GAZ DO DECHY!

Komiksy
10 cze 2026
Józek Śliwiński

Wszystko zaczyna się na Marsie w czasach, zanim zmotoryzowane myszy pojawiły się na Ziemi. Trwają zacięte walki z ryboludźmi, którzy najechali Czerwoną Planetę. Gdy jeden z potężnych wulkanów obraca w ruinę marsjańską stolicę, szybko staje się jasne, że ktoś musiał pomóc mu w erupcji. Trójka gryzoni sprzeciwi się najeźdźcy w obronie własnego domu! Czy dzielne myszy na motocyklach będą w stanie walczyć z całą armią?


„Motomyszy z Marsa” to obok „Wojowniczych Żółwi Ninja” jedna z najbardziej ikonicznych, popkulturowych franczyz lat dziewięćdziesiątych. Komiksowy powrót do tego świata, po który sięga dla nas wydawnictwo Lost in Time, to pozycja, którą trudno oceniać bez potężnej dawki nostalgii. Nowa seria nie próbuje rewolucjonizować tego tytułu. Z pełnym szacunkiem odtwarza estetykę i ducha oryginalnej kreskówki, co widać szczególnie po trącących, hehe, myszką projektach pojazdów.

Dojrzałe ujęcia i błyskotliwe teksty jasno jednak wskazują, że to komiks bardziej dla starych fanów, którzy zdążyli podrosnąć, niż młodocianych odbiorców. Komiks nie sili się na bycie czymś więcej. To przede wszystkim czysto rozrywkowa jazda bez trzymanki w klimatach „Mad Max: Na drodze gniewu”. Nie próbuje być kolejnym „Powrotem Mrocznego Rycerza”. To pełna zdrowego dystansu zabawa, w której pierwsze skrzypce grają pościgi, walki i relacje między bohaterami. Wszystko to jednak ograno tak zgrabnie, że komiks dostarcza rozrywki bez poczucia, że ktoś odcina kupony od marki.

Ogromna w tym zasługa rysownika, Daniela Gete, którego szczegółowe, dynamiczne kadry świetnie radzą sobie z narracją. Podobają mi się same gryzonie, które nie są tak jałowe jak w kreskówce. Zyskały wyrazisty sznyt i nową tożsamość, która działa ewidentnie „in plus”. Podobnie plastyczne są krajobrazy Czerwonej Planety, w których prędzej doszukać się można inspiracji rysownikami z wysokiej półki, niż standardowych, cartoonowych uproszczeń.

„Motomyszy z Marsa” to jeden z bardziej udanych powrotów do przeszłości. Pierwowzór został potraktowany z szacunkiem, a jednocześnie przesiano go przez współczesny filtr. Zyskał na dojrzałości, lecz nie przesadnie – ot, tyle, by ten, kto pamięta pierwowzór sprzed 30 lat, nie poczuł zażenowania. Na każdej płaszczyźnie, a zwłaszcza rysunkowo-narracyjnej, czuć ogrom pasji i zrozumienie dla fenomenu tej zwariowanej kreskówki. Polecam!

 

Ocena: 8/10 ⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐

~ Józef Śliwiński

Więcej komiksów na Instagramie: komiksowy_pamietnik

Cena okładkowa: 55 zł

Format: 170×260 mm

Liczba stron: 112

Oprawa: miękka

Wydawca: Lost in Time

Data wydania: maj 2026

Data oryginalnego wydania: kwiecień 2026