Flirtując z popem – xxanaxx

xxanaxx
11 wrz 2016
Malika Tomkiel

Udało się! Pośród mocnych, morskich fal znaleźliśmy ich ? założycieli xxanaxx. Co mają za uszami i dlaczego ich przypadek jest równie ciekawy, jak ten z tytułu filmu Davida Finchera? Pracowici, charyzmatyczni, pełni pasji. Klaudia Szafrańska i Michäl Wu opowiedzą o swojej płycie, marzeniach? i piżamach ? bez słodzenia słów i herbaty.

 

Xanax to dość silny lek antydepresyjny. Myślicie, że podobnie jak on  działacie uzależniająco na swoich słuchaczy?

Klaudia: Mamy nadzieję, że nasza muzyka jest w pewien sposób uzależniająca. Liczymy, że tych, których udało się już do nas przyciągnąć, zatrzymamy przy sobie na dłużej.

Michał: Druga płyta jest kolejnym krokiem naprzód i chęcią przytrzymania ludzi, którzy uwierzyli w naszą twórczość jakiś czas temu. Każdy album jest sprawdzianem poziomu artysty i tego, czy zdoła utrzymać swoją pozycję.

Jesteście zadowoleni z przyjęcia i reakcji fanów na nowy krążek? Czy tego właśnie się spodziewaliście?

M: Tak naprawdę do naszych słuchaczy z całym materiałem wyruszymy dopiero jesienią, kiedy to zaplanowaliśmy prawdziwą trasę koncertową.

K: Do tej pory graliśmy głównie na muzycznych festiwalach…

M: …gdzie przyjęcie było super, jednak fakt jest taki, że na festiwalach ludzie są poruszeni całym klimatem i tym, co dzieje się dookoła, przez to rzeczywista ocena muzyki może być lekko zakrzywiona. Czekamy więc na koncerty, na które ludzie przyjdą specjalnie dla nas. Wtedy zobaczymy prawdziwą reakcję na nasz materiał.

Jeśli mówimy o ocenianiu, zauważyłam, że muzycznie dokonała się u Was dość specyficzna wolta. Podczas, gdy polscy artyści zazwyczaj ewoluują od popu w kierunku muzyki klubowej, u Was jest raczej odwrotnie.

K: Już na pierwszej płycie nasza muzyka wahała się między alternatywną elektroniką a popem. Stwierdziliśmy, że chyba czas zdecydować, w którą stronę należy pójść. Nigdy nie próbowaliśmy wzbraniać się przed stylem pop.

M: Ważne jest rozróżnienie różnych rodzajów popu – jest ten tworzony z pasją, który ma jakąś wartość, jest też ten, który ma spełniać wymogi wytwórni. W tym drugim podejściu patrzy się często tylko na słupki i rozlicza z efektów. Staramy się robić muzykę, która gra nam w sercu – jest ona na tyle gładka, że może być zaliczona do popu. Ta fuzja, to flirtowanie z muzyką pop, jest nie tylko nieuniknione i coraz częstsze, ale także – mamy nadzieję – udane.

Pewnie, że udane! A czy dostrzegacie różnice w wyglądzie procesu twórczego kiedyś i teraz? Z pewnością dysponujecie lepszym sprzętem i większą ilością muzyków.

K: Zaczynaliśmy tylko we dwójkę. Teraz na scenie są dodatkowe dwie osoby – perkusista Gniewko i klawiszowiec Wojtek, który także uczestniczył przy powstawaniu płyty. Xxanaxx definitywnie rozszerza swój skład.

M: Również praca w studio wyglądała kiedyś inaczej. Na początku nagrywaliśmy wszystko u mnie w domu. Potem niektóre kawałki powstały w wynajmowanym studio. Najnowsza płyta nagrana została już w moim studio nagraniowym, a więc mieliśmy nieograniczony czas pracy.

K: …co dało nam zdecydowanie większą swobodę.

M: W końcu miałem więcej czasu, by pastwić się nad Klaudią i zmuszać ją do kolejnych wykonań.

No właśnie: kłócicie się? Jesteście jak ogień i woda, czy to zdecydowanie subtelniejsza relacja?

K: Przy tak dużej ilości wspólnie spędzonego czasu, nie da się wiecznie głaskać nawzajem po głowach i mówić, jak jest super. Zgrzyty są nieuniknione i normalne, szczególnie że oboje jesteśmy pewnymi siebie ludźmi o silnych charakterach.

To jednak raczej konstruktywne zjawisko, które powinno napędzać Was do dalszego działania.

M: Zdecydowanie tak! Na samym początku mieliśmy jedną, newralgiczną kłótnię. Od tej pory wiemy, że podstawą relacji jest rozmowa i chwila wyciszenia – każdy ich potrzebuje. Nie ma sensu trzymać emocji w sobie, bo wtedy się kumulują, a problem narasta.

Skoro już mowa o silnych osobowościach… Jak oceniacie Waszą ostatnią współpracę z raperem Ten Typ Mes oraz wcześniejszą z Mariką?

K: Każda współpraca wyglądała inaczej. Z Mariką już się znaliśmy, więc dalej poszło zupełnie naturalnie.

M: Miałem kiedyś okazję przygotowywać muzykę na płytę Mariki. Wpadliśmy wtedy na fajny pomysł, by wspólnie stworzyć piosenkę, która będzie utworem xxanaxxu, i w której zaśpiewa również Klaudia. Wystarczyły trzy dni, by przejść od pomysłu do realizacji. A jeśli chodzi o Mesa, to było klasycznie. Chcieliśmy zaprosić kogoś, którego twórczość znamy i szanujemy. Wiedzieliśmy, że Mes będzie świetnie pasował do naszego kawałka, a więc nawiązaliśmy z nim kontakt i zaproponowaliśmy współpracę.

K: Staramy się zostawiać bardzo dużą swobodę artyście tak, aby mógł odnaleźć swoje miejsce i dorzucić swoją „cegiełkę” do naszej muzyki. Nie ingerujemy ani w jego twórczość, ani jego wizję danego kawałka.

Marzycie o współpracy z jakimś konkretnym artystą? Na pewno mieliście i nadal macie dużo ciekawych propozycji.

K: Moderat.

M: Tak, Moderat. Chociaż… skrycie marzy mi się współpraca z Peterem Gabrielem. Gdyby doszło kiedyś do tego, nie miałbym pytań.

Brzmi konkretnie. Słuchajcie, fani drugiej płyty dowiedzieli się już, co xxanaxx ma pod paznokciami. A za uszami?

M: Mamy coś, jak każdy. Jedną z rzeczy, która wyróżnia mnie i Klaudię, jest to, że jesteśmy najbardziej rozbrajającymi zwierzętami imprezowymi. O godzinie 22 jesteśmy już w hotelu… w naszych piżamach.

K: Tak! My jesteśmy jak Benjamin Button, tylko w wersji, w której starzejesz się za młodu. Dla nas świetną imprezą jest po prostu koncert.

Czyli Wy nie możecie grać jako ostatni!

K: Dokładnie! Uwielbiamy grać jako pierwsi. Potem zostajemy sobie jeszcze na chwileczkę, wypijamy herbatkę i do hotelu!

Zaraz zaraz, to oznacza też, że nie możecie się już bardziej wybić. Musicie grać tylko supporty, zawsze jako pierwsi.

M: Nie no… damy radę. Jakoś przełkniemy grywanie w roli jako headlinerów.

K: Poświęcimy się!

Wygodnych kapci i cieplutkiej piżamy – czy czegoś jeszcze można Wam życzyć?

K: Na pewno udanej trasy koncertowej.

M: …i owocnej pracy nad kolejnymi płytami!

Zdradzicie, kiedy się one pojawią?

K: Nie!

M: Na pewno będą, ale kiedy… to jeszcze tajemnica.

Stanowczo i enigmatycznie. To lubię.