fot. Kamil Lanek

„Marianne to muzyka przede wszystkim i z tym chcę być kojarzona”

Marianne
27 paź 2026
Zofia Myślicka

„Kejtry”, „bimby” oraz „tej no dundle Ci z kluka lecą” – poznańska gwara w wykonaniu Marianne podbija media społecznościowe. Sama przyznaje jednak, że pomysł na nagrywanie takich materiałów pojawił się zupełnie naturalnie. Dopiero po przeprowadzce do Warszawy zauważyła, jak bardzo język, którym posługiwała się na co dzień, różni się od tego, którym mówią mieszkańcy innych części Polski.
Choć jej gwarowe rolki zdobywają coraz większą popularność, Marianne podkreśla, że traktuje je przede wszystkim jako dodatek do tego, co jest dla niej najważniejsze – muzyki. Najnowsza „Milionerka” jest dla niej czymś więcej niż kolejnym numerem. To opowieść o wewnętrznym bogactwie, szacunku do własnego czasu i życiu na własnych zasadach.
W rozmowie opowiada o poznańskiej gwarze, muzycznej przemianie, presji związanej z popularnością i o tym, dlaczego dziś definiuje siebie po prostu jako artystkę.

Twoje rolki z poznańską gwarą robią w sieci duże liczby. Skąd w ogóle zajawka na wyciąganie tych wszystkich „kejtrów” i „bimb” na światło dzienne?

Wyprowadziłam się z Poznania do Warszawy i zauważyłam, że wiara mnie nie rozumie (śmiech). Wcześniej nie odczuwałam tego aż tak, że mówimy inaczej, to wydawało się normalne, że zaklucza się drzwi albo mówi z konkretną intonacją.

Masz poczucie, że dzięki tym filmom osoby spoza Poznania zaczęły trochę lepiej rozumieć nasze lokalne słownictwo, czy raczej traktujesz to jako czystą rozrywkę?

Tak, dostałam sporo wiadomości od osób z innych miast, bądź takich, którzy przeprowadzili się do Poznania i uczą się z moich filmików. Sporo osób z innych miast również komentuje moje filmy np. ze Śląska.

Jest jakieś poznańskie słowo albo powiedzenie, które szczególnie lubisz i którego Twoim zdaniem absolutnie nie powinno się pozwolić zapomnieć?

Wiesz, ja lubię całokształt Poznaniaka, ton, grymas, melodyjne gadanie, oszczędność (śmiech). Myślę, że jesteśmy tacy na luzie. Oczywiście nie każdy, ale mam wrażenie, że niektórzy na siłę próbują być, jak ja to mówię, „warszawscy”, a gwarę należy kultywować i szanować, nie zapominać o niej. Na pewno uwielbiam – „churchlać”, „zrobić wyro” oraz wyrażenie „tej no dundle Ci z kluka lecą”.

Widać, że w Twoich filmach jest dużo spontaniczności i humoru. Jak w ogóle wpadasz na pomysły na kolejne odcinki? Inspirują Cię sytuacje z życia codziennego, komentarze, a może sami Poznaniacy?

Raczej jest to spontaniczne. Nie robię tych filmików na siłę, bo jednak traktuję je jako dodatek do mojej muzyki. To głównie na tym się skupiam. Inspirują mnie różne historie. Dużo gwary używał też mój dziadek. Dopiero teraz to dostrzegam. Moja przyjaciółka, np., jest typową Poznanianką z Dębca. Jak gada, to od razu słychać, że z Poznania. Więc czerpię z różnych źródeł. Lubię też czytać słownik gwary poznańskiej, który dostałam w prezencie od taty.

„Milionerka” to Twój najnowszy numer. Jest w nim coś, co szczególnie dobrze oddaje to, w jakim miejscu jesteś dzisiaj jako artystka?

Mindset milionerki to wewnętrzne bogactwo. Bycie milionerem nie oznacza stanu konta, tylko to, czy szanujesz swój czas. A ja nauczyłam się go szanować, żyć tak, jak chcę, inaczej niż narzuca to społeczeństwo. Wcześniej tego nie dostrzegałam.

Muzyka i rap są sporą częścią Twojej drogi, ale dziś równie mocno kojarzysz się z Internetem. Jak wygląda teraz u Ciebie balans między tworzeniem muzyki, pracą nad nowymi numerami a tworzeniem contentu?

Tak jak wspominałam, content jest dla mnie hobbistyczny Robię go, bo lubię. Odrzucam większość współprac, bo nie chcę promować rzeczy, z którymi się nie utożsamiam bądź których sama nie używam. Chcę być szczera z moimi odbiorcami. Generalnie nauczyłam się i nadal uczę żyć dla przyjemności. Gdy wydaję piosenkę, kręcę teledysk, to czuję tak ogromne szczęście i myślę: tak, to jest to, co chcę robić. Chociaż nie ukrywam, wpadłam jakiś czas temu w pułapkę kręcenia rolek: czułam, że o matko, muszę wydać nową rolkę, muszę znowu coś wymyślić. Zaczęło mnie to stresować, więc  odpuściłam i już mam luz.

Przez lata Twoja muzyka przechodziła między rapem, popem a bardziej wokalnymi numerami. Dzisiaj sama określiłabyś się przede wszystkim jako wokalistka, raperka, artystka, a może nie potrzebujesz już jednej etykiety?

Ja definiuję siebie jako artystkę, osobę, która tworzy sztukę, różną sztukę.

Od Twoich wcześniejszych rapowych numerów minęło już trochę czasu. Jak sama dzisiaj patrzysz na tę drogę muzyczną? Czujesz, że obecnie jesteś w zupełnie innym miejscu jako artystka?

Tak, czuję, że dojrzałam, że ta Marianna jest zupełnie inna, bardziej świadoma, zwraca uwagę na zupełnie inne rzeczy. Moje życie zmieniło się w sekundę, gdy straciłam bliską mi osobę, i od tamtego czasu nauczyłam się i nadal uczę się żyć na nowo. Więc moja muzyka też się zmienia. Nie zamykam się w jednym stylu czy gatunku. Robię to, co czuję. Jestem różnorodna.

Dzisiaj fragment piosenki może zacząć żyć w Internecie jeszcze zanim ukaże się cały numer. Jak Ty podchodzisz do tego, że social media są właściwie częścią procesu wydawania muzyki?

Tak, teraz nieważna jest jakość, byle co może być viralem, tym bardziej, jak jest jeszcze pompowane przez dużą wytwórnię. Dzieci słuchają teraz tego, co modne, a nie tego, co dobre. Ale uważam, że dobre dzieło się zawsze obroni.

Znajdujesz się teraz w sytuacji, w której viralowe mogą być zarówno Twoje filmy z gwarą, jak i materiały związane z muzyką. Czy czujesz czasem presję algorytmów, żeby wszystko, co robisz, nawet numery, musiało być natychmiastowym viralem?

Jak nie masz viralu, to giniesz pośród miliona użytkowników. Teraz każdy nagle chce być widoczny w Internecie. Natomiast ja mam swoje grono odbiorców, którzy są np. ze mną od czasów „Nara nara”. Robię to dla przyjemności. Nie skupiam się na tym, żeby było popularne, a i tak przychodzi to samo z siebie.

Gdybyś miała połączyć wszystkie swoje obecne zajawki: muzykę, Poznań, gwarę i Internet, to co chciałabyś, żeby za jakiś czas było najbardziej kojarzone właśnie z Marianne?

Marianne to przede wszystkim muzyka i to z nią chcę być kojarzona. Ale pamiętajmy, że Marianne jest również z Poznania!

IG https://www.instagram.com/marianneee_official/