„Nas interesuje człowiek” – Lao Che

Lao Che
01 kwi 2016

Początek roku zaowocował statuetką Fryderyka za ich płytę „Dzieci”, trzy single z niej długo utrzymywały się na szczycie listy Programu Trzeciego. Oni jednak nie osiadają na laurach i właśnie wydali kolejną płytę, łącząc artystów z różnych zespołów. Spotykamy się z zespołem we Wrocławiu przed koncertem na Męskim Graniu.

Zagracie na Męskim Graniu, a potem na Dniach Otwocka. Dostosowujecie playlistę do miasta, w którym się pojawiacie?

Hubert „Spięty” Dobaczewski: Materiał, który wykonujemy, dostosowujemy przede wszystkim do atmosfery w grupie. Wybieramy to, co ostatnio dobrze nam się gra i w czym dobrze się czujemy. Nie zawsze chodzi o miejsce, chociaż faktem jest, że zarówno plener, jak i klub rządzą się swoimi prawami. Zawsze myślimy też o tym, co graliśmy tutaj ząbek wcześniej.

Co was skłoniło do poruszenia tematów damsko-męskich na płycie zespołu Jazzombie „Erotyki”?

Hubert „Spięty” Dobaczewski: Pomyśleliśmy, że czegoś takiego wcześniej nie było, więc byłoby fajnie, gdyby udałoby nam się podjąć to w sensowny sposób. Dobrze, jeśli wykonuje się ruchy, które wcześniej nie miały miejsca. Lubimy płyty tematyczne i jesteśmy z tego znani. W tym wypadku temat erotyki podjął duży zespół męski, jest więc dużo rozmyślań o kobietach. Dużo doświadczeń złożyło się na ten krążek.

Mariusz „Denat” Denst: To dla nas ważna płyta, ogromne i piękne doświadczenie. Dzięki niej nauczyliśmy się, jak nagrać prostą płytę.

Zagracie coś z „Erotyków”?

Mariusz „Denat” Denst: De facto, prawie całe Jazzombie jest dziś tutaj obecne. Zaraz zaczyna swój występ Wojciech Mazolewski. My będziemy grać z „dęciakami” z Pink Freudów. Brakuje tylko perkusisty Jazzombie, który gra ze swoim składem na Hip Hop Festiwal w Płocku.

Hubert „Spięty” Dobaczewski: Gdyby cały skład był obecny, może pokusilibyśmy się o przeznaczenie odrobiny czasu, jaki mamy do dyspozycji na Męskim Graniu, także „Erotykom”.

Płyta jest kiepsko promowana.

Hubert „Spięty” Dobaczewski: Wszyscy są zajęci nominalnymi zespołami. My skupiamy się na Lao Che, chłopaki mają Pink Freud, Wojtek ma jeszcze kwintet. Trudno jest znaleźć czas. Zespół promuje płytę głównie przez granie koncertów – to jest najfajniejsza forma, bo grupa tętni, żyje, rozwija się na scenie. Tych koncertów jest mało, ponieważ mamy problem w dograniu terminów, tak więc kiedy się wreszcie uda, jest to dla nas wielkie święto i ogromna radość.

Mariusz „Denat” Denst: Powoli zauważamy, że o to chodzi. Mieliśmy apetyt by grać dużo, lecz ciężko połączyć różne plany logistyczne i scalić kilka naszych przedsięwzięć Wojtka i chłopaków z Pink Freud. Gdy już się spotkamy, to bardzo się cieszymy. Fajna płyta wyszła – to najważniejsze! – a grania mamy i tak sporo.

Tworzycie i gracie niespełna dwadzieścia lat. Czy jest jakiś projekt w Waszym dorobku, który teraz, po upływie czasu, zupełnie inaczej byście zrealizowali?

Hubert „Spięty” Dobaczewski: Pewnie wszystkie.

Mariusz „Denat” Denst: Stały front zmienny.

Płyta „Dzieci” została wydana, gdy w kraju były nagłaśniane hasła typu „uwolnijmy 6-latki” i programy pokroju „500+”. Czy wydarzenia w kraju mają jakikolwiek wpływ na płyty, jakie wydajecie?

Hubert „Spięty” Dobaczewski: Wpływ jest na pewno, bo mamy dzieci i one dziećmi dla nas zawsze pozostaną. Trzeba poświęcać im dużo uwagi i troski. Człowiek nieustannie się zastanawia, jak poradzą sobie w przyszłości, w dorosłym życiu.

Mariusz „Denat” Denst: Nas interesuje człowiek, nie jego otoczka.

Tworząc płytę, tworzycie film…

Mariusz „Denat” Denst: Tak, chcemy ilustrować. Lubimy obraz i dźwięk. Kiedy oglądamy film i przyglądamy się, jak dobrze zrobiony jest obraz, dźwięk czy konkretna scena, to nas porusza, przyciąga naszą uwagę, ekscytuje. Tak samo jest w muzyce. Stwierdziliśmy, że skoro już coś robimy, to róbmy to szeroką łapą.

Planujecie wyprawę w Bieszczady, by nagrać nowy materiał?

Hubert „Spięty” Dobaczewski: We wrześniu jedziemy komponować w to samo miejsce, co poprzednio. Przestępujemy z nogi na nogę.

Macie już pomysł na płytę?

Mariusz „Denat” Denst: Pomysł wykluwa się. Kiedy będziemy na miejscu, na pewno musimy go obgadać, wspólnie posiedzieć. Zobaczymy, jak upłyną nam pierwsze dni, które spędzimy z pewnością na dżemowaniu.