fot. Natalia Moszyńska

Chyba już poznański duet muzyczny – Wczasy

Wczasy
02 sty 2022
Michał Krupski

Wczasy to zespół, o którym zrobiło się całkiem głośno kilka lat temu za sprawą wydania płyty ?Zawody? oraz świetnych energicznych koncertów, które zaczęli grać na potęgę. Na co dzień są związani z Poznaniem. Przybyli do stolicy Wielkopolski z Gorzowa i Olsztyna. Zrobili to całkowicie świadomie i chyba nie zamierzają nigdzie ruszać się stąd. Niedawno ogłosili wypuszczenie nowego krążka i z tej okazji porozmawiałem z zespołem, który tworzy duet: Bartłomiej Maczaluk i Jakub Żwirełło.

 

Właśnie na światło dzienne wyszła Wasza nowa płyta „To wszystko kiedyś minie”. To Wasze drugie wydawnictwo. Wcześniejsza płyta została bardzo ciepło przyjęta przez fanów i dziennikarzy. Z tą zapewne będzie podobnie, bo ma spory potencjał na kilka hitów. Czym różni się najnowsza płyta od Waszego debiutanckiego krążka?

Mamy nadzieję, że będzie tak jak mówisz, choć potencjał hitowy ta płyta ma chyba zdecydowanie mniejszy. Jest na pewno bardziej mroczna, bardziej eklektyczna i lepiej wyprodukowana. Pracowaliśmy nad nią dłużej niż nad pierwszą, a sporo czasu spędziliśmy nad dopracowaniem brzmienia. Miksowaliśmy ją sami, a w końcowym etapie pracy nad brzmieniem pomagał nam Piotr Maciejewski (Drivealone, Muchy). Michał Kupicz zrobił analogowy mastering.

Nie da się ukryć, że mocno jesteście związani z Poznaniem, zarówno z samym miastem jak i z naszymi lokalnymi artystami i branżą muzyczną. Skąd w ogóle u Was wzięło się takie zamiłowanie do miasta pyr?

Tak się potoczyło życie. Tutaj się poznaliśmy. Czas szybko płynie i nawet nie zauważyliśmy, kiedy minęło 10 lat, odkąd zamieszkaliśmy w Poznaniu. Nie zastanawiamy się nad tym, po prostu tu jesteśmy i całkiem się już zadomowiliśmy. Żyje się tu wygodnie, bo to miasto optymalnej wielkości i bardzo sensownie położone na mapie. Mamy blisko do 2 stolic, bardzo blisko nad ładne jeziora i nie za daleko nad morze i w góry. Mamy tu wesołe grono dobrych znajomych i przyjaciół, wydeptaliśmy już swoje ścieżki i wiemy, co w trawie piszczy.

Na płycie macie kilku gości, w tym też takich z Poznania. Opowiedzcie o nich trochę. Dlaczego akurat te osoby, a nie inne?

Zaprosiliśmy po prostu ludzi, z którymi mieliśmy dobry przelot ostatnimi czasy, a do tego jest nam muzycznie po drodze. Wszystko wyszło naturalnie, zawsze wiedzieliśmy, że chcemy zaprosić na płytę ludzi, których bardzo lubimy i z którymi się dobrze rozumiemy.

Będą oni obecni na Waszym premierowym koncercie w Poznaniu, który odbędzie się w Pawilonie 9 grudnia?

To się okaże.

Zagraliście ponad 150 koncertów w Polsce i za granicą. Tych u nas w kraju widziałem kilka i znam reakcje publiczności na Wasze występy. Zastanawia mnie jednak jak to wygląda w innych zakątkach Europy, gdzie ludzie nie rozumieją o czym śpiewacie? Np. jak było na Słowacji, którą niedawno odwiedziliście?

Odbiór był bardzo dobry. Okazuje się, że Słowacy i Czesi nie mają problemu z językiem polskim i na luzie udaje się skomunikować. Zaskoczyła nas bardzo dobra frekwencja i to, że na kilku koncertach ludzie śpiewali nasze teksty. Bardzo dobrze wspominamy ten czas i bardzo miło nam było grać w tych krajach. Chętnie tam wrócimy.

Czy możecie nazywać siebie już zawodowymi muzykami? Jest to teraz Wasze główne zajęcie, czy robicie na co dzień też inne rzeczy?

Jesteśmy na granicy kupienia sobie Ferrari, więc chyba zawodowymi.

To co mnie bardzo zaciekawiło, to fakt, że wielu muzyków, których znam na co dzień, często przytacza przykład Wczasów jako zespołu, który idealnie wkomponował się w tak zwaną nowoczesną muzykę. Taką, która wcześniej w zasadzie nie istniała. Tworząc nowe piosenki macie gdzieś z tyłu głowy, że one są skierowane do jakiś konkretnych osób, czy też grupy docelowej?

Kiedy komponujemy muzykę i piszemy teksty nie skupiamy się na odbiorcy. Myślimy tylko o tym, czy dany utwór podoba się nam. Kiedy zaczyna się myśleć o odbiorze w pewnym sensie się przegrywa, oddala się od swoich emocji. To właśnie te emocje zmuszają nas do zrobienia czegokolwiek i nimi się kierujemy. Tworzymy muzykę dla siebie, a jeśli jeszcze komuś się spodoba to super.

Zastanawia mnie skąd czerpiecie pomysły na mieszanie tak wielu różnych gatunków. Musicie być facetami, którzy dużo słuchają staroci i uczą się nowości. Jak wygląda Wasze uzupełnienie się pod tym względem?

Po prostu lubimy bardzo różną muzykę, często słuchamy jej razem i dzielimy się wrażeniami. Szanujemy przeszłość, ale jesteśmy też otwarci na nowoczesność. Obecnie wychodzimy z założenia, że zamykanie się w określonych ramach gatunkowych nie ma sensu. Dużo ciekawsze rzeczy wychodzą nam na przecięciu różnych stylów i gatunków. Nie lubimy się ograniczać i nie zamierzamy. Może kiedyś się to zmieni i zmienimy sposób pracy, np. przyskillujemy na gitarach i nagramy black metalową płytę…